[WYWIAD]Smolik / Kev Fox: Ego artystów solowych pozostawiamy za drzwiami

Brak przepisów, twardych zasad i utartych schematów – dla nich w muzyce liczy się wyłącznie szczerość. Utworem ,,Queen of Hearts” zapowiadają swój nowy album, który zamknie w sobie energię towarzyszącą im podczas występów na żywo – SMOLIK/ KEV FOX

Brak przepisów, twardych zasad i utartych schematów – dla nich w muzyce liczy się wyłącznie szczerość. Utworem ,,Queen of Hearts” zapowiadają swój nowy album, który zamknie w sobie energię towarzyszącą im podczas występów na żywo – SMOLIK/ KEV FOX

fragm. fot. Robert Małecki

Myślicie, że istnieje przepis na to, by stworzyć utwór, który trafi do serca słuchacza? Czy raczej jeszcze nikomu nie udało się odkryć tej zagadki?

SMOLIK: Kuszą nas sprawdzone algorytmy, utarte konstrukcje i gotowe przepisy na muzykę. Ale znajomość i korzystanie z nich to ciągle zbyt mało, by móc wznieść się ponad zgrabną formę. Muzyka to niepodległa manipulacjom emocja i opowieść, która działa wtedy, kiedy sama tego chce. Chcę wierzyć, że to wciąż nieodkryta zagadka.

KEV FOX: Według mnie nie ma na to żadnych przepisów. Podstawa to bycie szczerym.

Tylko szczerość? A może jest coś jeszcze, co spowoduje, że muzyka może trafić do waszego serca?

SMOLIK: No i właśnie. Czasem trafia, a czasem nie. Nie mam na to odpowiedzi. Z racji uprawianego zawodu słucham dużo różnej muzyki i bardzo często zachwycają mnie jej brzmienie, konstrukcja czy błyskotliwa produkcja. Jednak ten zachwyt to wciąż jeszcze nie miłość. Na tę drugą trzeba czasem długo czekać i przychodzi nieoczekiwanie.

KEV FOX: Ludzie czują, kiedy w muzyce nie ma szczerości. Moim zdaniem potrafią odróżnić dobrą muzykę od gównianej. Nie chodzi o zdolności i umiejętności. Tu chodzi o prawdę słyszaną w utworach starych, kochanych przez nas zespołów (takich jak: The Beatles czy The Rolling Stones). Oni nie ukończyli żadnych muzycznych szkół, po prostu razem się rozwijali jako muzycy. Mieli naprawdę cudowne piosenki, były szczere i z głębi serca. To właśnie  to najlepiej przekonuje i zbliża do konkretnej piosenki czy wykonawcy. Podobnie jest z ludźmi.

 Kim jest „Królowa serc”, która znalazła się w tytule waszego nowego utworu?

KEV FOX: Lubię nie ,,odkrywać moich kart”. Chcę pewne rzeczy pozostawić w tajemnicy…

,,Muzyka to niepodległa manipulacjom emocja i opowieść, która działa wtedy, kiedy sama tego chce”.

Pod waszym nowym utworem znalazłam komentarz, w którym wasza fanka pisze, że kawałek ,,Queen of hearts” bardzo jej się spodobał. Napisała, że ta muzyka jest bardzo energetyczna i jesteście seksowni. Pracujecie jako muzycy już wiele lat, a co dla was jest najbardziej pociągające w tej pracy z muzyką?

SMOLIK: Najbardziej pociąga mnie to, co nieodkryte to co dzieje się pomiędzy wierszami. Bardzo lubię stan, kiedy jest tylko muzyka i nic poza nią. Można by go porównać do doznań w trakcie uprawianiu ekstremalnych sportów lub medytacji.

KEV FOX: Dla mnie najbardziej interesujący jest występ. Bycie na scenie jest tym, co bardzo kocham i tam czuję się najbardziej zadowolony.

źródło: facebook.com/SmolikKevFox

Wasza poprzednia współpraca spowodowała, że stworzyliście świetną płytę, która zdobyła nagrodę Fryderyka. Teraz działacie według takiego samego scenariusza? Czy może pojawiły się nowe zasady w waszej współpracy?

KEV FOX: Tak naprawdę nie jestem pewien, czy w ogóle trzymaliśmy się jakichś wytycznych tworząc pierwszy album. To był bardzo naturalny proces twórczy. Poszedłem do Andrzeja z kilkoma piosenkami i pracowaliśmy wspólnie, by znaleźć najlepszą ścieżkę dźwiękową. Smolik jest mistrzem w tej kwestii, to jego działka.

SMOLIK: Zasady pozostały te same. Jesteśmy duetem. Wszystko dzielimy na pół. Dbamy o dobrą relację, bo trudno ją zbudować, a łatwo zniszczyć. Wkładamy całe serce i energię w naszą muzykę, a ego artystów solowych pozostawiamy za drzwiami studio.

Jaki będzie wasz nowy album?

KEV FOX: Poszliśmy na przód, jeśli chodzi o dźwięk. Będzie więcej, żywiej, szybciej… Dobrze jest rzucić sobie wyzwanie (a nawet lepiej, jeśli masz kogoś, komu ufasz i on to robi). Praca z Andrzejem zmieniła moje podejście do pisania. Wcześniej to wszytko było takie wygodne i przyznam szczerze, zaczęło mnie to nudzić. Teraz czuję, że ożyłem, że to inna forma artystyczna. To właśnie teraz jest dobry czas.  I mam nadzieję, że nowy album to odzwierciedli.

W jednym artykułów dotyczących waszej nowej płyty znalazłam takie słowa Andrzeja: ,,Chcieliśmy przenieść trochę naszej koncertowej witalności i energii na nowy album”. Skąd taka decyzja, by przenieść atmosferę z koncertów na nową płytę?

SMOLIK: Gramy nieco bardziej zuchwale i witalnie w stosunku do tego, co słychać na płycie, więc wiele osób może być zaskoczonych słuchając koncertu. Polubiliśmy siebie w żwawszym wydaniu i chcemy zmniejszyć dysonans pomiędzy muzyką z albumu, a tym co prezentujemy podczas koncertów.

,,Praca z Andrzejem zmieniła moje podejście do pisania. Wcześniej to wszytko było takie wygodne i przyznam szczerze, zaczęło mnie to nudzić. Teraz czuję, że ożyłem, że to inna forma artystyczna”.

Do tego nowego wydania waszej muzyki zaprosiliście jakichś gości do współpracy?

SMOLIK: Kobiece głosy na płycie bardzo dobrze kontrastują z głosem Keva dając jednocześnie chwilę wytchnienia od jego intensywności. Bardzo lubimy takie spotkania i zdecydowanie zaprosimy gości!

Niedawno odbył się Wasz koncert w YouTube Space Berlin. Jakie emocje towarzyszą podczas takich występów?

KEV FOX: Zawsze daję z siebie 150% . Czasami to działa, a czasami nie. Kiedy występuję, całkowicie ,,odlatuję”. Często potem nie pamiętam koncertu. Ale kiedy ma się taką publiczność, nie ma wyboru, trzeba pamiętać. Zawsze doszukuję się uchybień czy niedociągnięć, które doprowadzają mnie czasem do szaleństwa. Dla mnie tak samo emocjonalny jest występ przed 10 widzami jak i przed 10,000 osób. Najstraszniejszym wariantem jest puste pomieszczenie. Ciężko jest emanować energią gapiąc się w ścianę.

Niedługo zagracie w Lublinie z okazji ,,Nocy Kultury”. Wasz koncert odbędzie się na dachu Tarasów Zamkowych, a niedawno braliście udział tzw. ,,sekretnych koncertach”. Jestem ciekawa, czy u was to niekonwencjonalne miejsce to większe wyzwanie?

SMOLIK: Udana próba bez żadnych komplikacji zwiastuje słaby koncert. Zła próba często generuje większe skupienie podczas występu. Taki rodzaj walki z niewidzialną materią owocuje często świetnym koncertem. Niekonwencjonalna przestrzeń może ciekawie rezonować z żywą muzyką i w efekcie pozwolić nam zawędrować w nowe bardziej nieznane nam rejony. Bardzo lubimy takie momenty!

,,Niekonwencjonalna przestrzeń może ciekawie rezonować z żywą muzyką i w efekcie pozwolić nam zawędrować w nowe bardziej nieznane nam rejony”.

W waszym nowym utworze pojawia się pytanie: ,,What do you do with all your wasted time?” Z pewnością każdy z nas miał w swoim życiu taki czas, który mógłby uznać za zmarnowany. Na co wy poświecilibyście swój zmarnowany czas, gdyby los dał wam możliwość naprawienia tego błędu?

SMOLIK: Ja żałuję, że zbyt późno poznałem uroki bycia tatą.

KEV FOX: Jeśli pytasz mnie, czy zmieniłbym coś w swoim życiu, to odpowiedź brzmi nie – w każdym razie, i tak nie można. Możemy tylko zmieniać przyszłość. Może mniej czasu w pubie… Ale chociaż może nie… (śmiech).

Rozmawiała: Małgorzata Sawa

 

 

 

O autorze:

Gośka Sawa
Gośka Sawa
Studiuję dziennikarstwo. Można powiedzieć, że z muzyką jestem związana od zawsze, bo urodziłam się ,,Trzynastego'', o którym kiedyś śpiewała Katarzyna Sobczyk. Uwielbiam odwiedzać Kraków. Poza muzyką, interesuję się też polityką i fotografią.