Zespół QSTN(Czarek Polak, Kuba Nowak, Bartek Dudek i Artur Nowak) z Kazikiem. facebook.com/qstnart

[WYWIAD] QSTN – KAŻDY KONCERT JEST WAŻNY

Założyli zespół, bo chcieli w ten sposób odnaleźć swoją własną drogę. Są młodzi i czeka na nich jeszcze wiele niespodzianek w świecie muzyki

Zespół QSTN(Czarek Polak, Kuba Nowak, Bartek Dudek i Artur Nowak) z Kazikiem. facebook.com/qstnart
Zespół QSTN (Czarek Polak, Kuba Nowak, Bartek Dudek i Artur Nowak) z Kazikiem.
źródło: facebook.com/qstnart

ZAŁOŻYLI ZESPÓŁ, BO CHCIELI W TEN SPOSÓB ODNALEŹĆ SWOJĄ WŁASNĄ DROGĘ. SĄ MŁODZI I CZEKA NA NICH JESZCZE WIELE NIESPODZIANEK W ŚWIECIE MUZYKI – ROZMOWA Z WOKALISTĄ, JAKUBEM NOWAKIEM I GITARZYSTĄ, CEZARYM POLAKIEM Z GDYŃSKIEGO ZESPOŁU QSTN.

FINE TUNE: Założyliście QSTN w gimnazjum. Co takie młode osoby skłania do tego, żeby założyć zespół?

Cezary Polak: Sam fakt tego, że jesteśmy młodzi. To była taka chęć szukania rozrywki w tym wszystkim i odnalezienie własnej drogi – może brzmi to banalnie, ale muzyka to jest coś szalonego.

No tak, ale jak ma się już zespół, to trzeba poświęci mu kawałek swojego czasu. W młodym wieku bardziej poszukuje się rozrywki, a zespół to pewnego rodzaju zobowiązanie.

C.P: Ale to też jest rozrywka! Poza tym, im bardziej jest się starszym, to tym bardziej ma się mniej czasu na zespół. Fajnie jest spotkać się w czwórkę, pograć razem, a potem mieć frajdę z tego, że ludzie się przy tym bawią.

Jakub Nowak, wokalista QSTN źródło:facebook.com/qstnart/
Jakub Nowak, wokalista QSTN źródło:facebook.com/qstnart/

Wasi znajomi ze szkoły i nauczyciele wiedzą o tym, że macie zespół?

C.P: Część osób tak. Nasza pani od matematyki nas wspiera i lubi – dopóki się uczymy, to nas wspiera (śmiech)

Byliście angażowani do występów podczas imprez szkolnych?

C.P: Początkowo tak, jak zaczęliśmy tu grać, to nie mieliśmy basisty i tutaj właśnie poznaliśmy Bartka. Byliśmy angażowani do pewnego czasu. Później już nie było czasu na to, żeby iść na próbę z lekcji.

,,Fajnie jest spotkać się w czwórkę, pograć razem, a potem mieć frajdę z tego, że ludzie się przy tym bawią”.

U was w domu muzyka gościła często?

Jakub Nowak: Ja po prostu przyjąłem od taty kilka płyt. Ale specjalnie muzycznej rodziny nie mam.

C.P: Ja może trochę mam – mama jest nauczycielką muzyki i prowadzi chór, ciocia nauczycielka muzyki, dziadek był organistą, wujek jest organistą.

źródło:facebook.com/qstnart/
Cezary Polak, gitarzysta QSTN źródło:facebook.com/qstnart/

To ciebie nie ciągnie do tej sakralnej muzyki?

C.P: Ja trochę z taką muzyką się pokłóciłem, bo dla mnie te instrumenty są ciężkie do ogarnięcia. Sama taka muzyka sakralna osobiście bardzo mi się podoba, ale żeby tworzyć w takim stylu, to mam do tego za małą wiedzę.

J.N: W naszej muzyce najważniejsze jest podejście do tego, co jest energiczne, a nie doszukiwanie się tutaj harmonii. Zależy nam na tym, żeby przekazać jakieś odczucia.

Jest coś w waszym życiu poza muzyką, na co poświęcacie w podobnym stopniu swój wolny czas?

C.P: Matura! (śmiech)

J.N: Kiedyś był sport, ale jak pojawiła się muzyka, to już tylko przy niej zostałem.

,,W naszej muzyce najważniejsze jest podejście do tego, co jest energiczne, a nie doszukiwanie się tutaj harmonii. Zależy nam na tym, żeby przekazać jakieś odczucia”.

Jesteście teraz w klasie maturalnej i niedługo będziecie musieli dokonać ważnego wyboru. Trzeba będzie zdecydować, jaki kierunek studiów wybrać, którą uczelnie, w jakim mieście – znajdziecie w tym wszystkim czas dla zespołu?

J.N: To kwestia właśnie tego, żeby zostać w jednym miejscu.

C.P: Jak zostaniemy wszyscy w jednym miejscu, to czas na pewno się znajdzie. Jak ktoś coś lubi robić, to zawsze na to znajdzie czas. Musiałbym chyba 12 godz. dziennie kopać węgiel, żeby skończyć z muzyką.

Widziałam, że udzielacie się na koncertach charytatywnych. Co was do tego skłania?

C.P: To, że jest możliwość niesienia pomocy, a my właśnie na takich koncertach możemy też się sprawdzić.

J.N: Koncerty charytatywne w Gdyni są organizowane często w dobrych klubach i często przychodzi dużo ludzi. U nas takie koncerty dają nam też szansę na wyjście z salki prób i sprawdzenie się przed dużą publicznością. Można tam zagrać naprawdę fajne koncerty – są to jedne z najlepszych koncertów, jakie wspominamy. Czasami niestety jest tak, że nie dopisze pogoda czy termin i przyjdzie mało osób. Zdarza się też tak, że ta pomoc staje się realna  – przyjdzie dużo ludzi i wtedy jest takie fajne uczuci, bo odbył się fajny koncert i ktoś dostanie pomoc.

,,Zdarza się też tak, że ta pomoc staje się realna  – przyjdzie dużo ludzi i wtedy jest takie fajne uczuci, bo odbył się fajny koncert i ktoś dostanie pomoc”.

Jak to się stało, że udało wam się być supportem przed koncertem Kazika?

J.N: Napisałem maila do jego managera z pytaniem, czy nie poszukują supportu. Myślę, że jest to jakiś sposób na pojawienie się na scenie dla nowych zespołów. Napisanie maila nic nie kosztuje. Z reguły zawsze, jak wysyłam taką wiadomość, to spotykam się z odpowiedzią – nie zawsze potrzebują tego supportu lub już kogoś mają. Dla mnie to jest miłe, że jednak ktoś przeczytał i odpisał na moją wiadomość.

C.P: Dobrze, że jest jakiś kontakt, odzew z tej drugiej strony.

fot.Zuzanny Piontke
fot.Zuzanny Piontke

Kuba, pisałeś testy na EP-kę. Skąd brałeś inspiracje, do stworzenia tych utworów?

J.N: Może to nie była inspiracja, ale nauka na własnych błędach. Moje założenie było takie, że śpiewanie po angielsku jest kompletnie nieprzydatne i niepotrzebne. Jeśli taki zespół jak my stworzy fajny tekst, to odbiorcą jest w tym wypadku polska publiczność. Odbiór tekstu wpływa w dużym stopniu na koncerty. Bywają takie utwory, że są bardzo chwytliwe i ten odbiór jest naprawdę niesamowity. W naszym języku ciężko jest stworzyć coś, co nie byłoby błahe i nie brzmiałoby głupio. Napisanie takiego tekstu wymaga czegoś od człowieka. W momencie, kiedy czuję się, że stworzyło się coś z czym można wyjść do ludzi i ludzie to zaakceptują, to wtedy ten tekst jest tak na czwórkę. A inspiracja? Inspiracją są właśnie błędy popełniane w poprzednich tekstach. Trzeba wiedzieć, jak coś stworzyć, żeby te słowa miały odpowiednie emocje. Na pewno nie chodzi tu o spisywanie jakichś historyjek, ale spisywanie uczuć i emocji – one są najszczersze, a taki przekaz jest najlepiej odbierany.

Ostatni utwór na waszej EP-ce ,,Nie!” ma w sobie trochę buntu.

J.N: Wydaje mi się, że to jest bardziej forma ekspresji niż buntu. Uzewnętrznienia siebie w jakichś słowach.

C.P: Może tak jak u Gombrowicza, żeby nie wejść w formę.

J.N: Tak. To jest też na pewno odizolowanie się od jakichś tekstów, które czytałem i uważam, że były sztuczne i nic w sobie nie niosą, nic nie przekazują. Dla mnie to było pisanie pod wpływem emocji, bo tak pamiętam ten czas.

Widzę, że jesteście przy temacie matury. To może i moje kolejne pytanie niech będzie miało coś z maturalnej tematyki. W ,,Ferdydurke” u Gombrowicza ,,Słowacki wielkim poetą był”, a jak to jest u was z wielkimi muzycznymi artystami, czy według was warto wchodzić w taką regułę, zachwycać się nimi, stawiać ich na piedestał?

C.P: Swój wzór każdy musi mieć.

J.N: Pierwszy kontakt z muzyką to są zawsze wzorce, nie spotkałem się jeszcze z nikim, kto zacząłby od muzyki niszowej.

C.P: Zawsze musi być jakaś inspiracja.

J.N: Chodzi o to, żeby dostrzec te różnice między znanym muzykiem a dobrym muzykiem, który tworzy jakąś sztukę. Może nie chodzi tu o łamanie tych barier, bo w muzyce ciężko jest dziś łamać bariery. Chodzi mi o muzyka, który traktuje muzykę jako narzędzie a nie sytuację, kiedy on stałby się tym narzędziem dla muzyki. Czyli bardziej przełożenie treści, niż tylko bycie zwykłym rzemieślnikiem.

Kto dla was jest takim wzorem?

J.N: Nas jest czwórka i słuchamy zupełnie różnej muzyki i czasami gdzieś tam spotykamy się w muzyce. Każdy lubi coś innego, każdy wnosi tu coś swojego i dlatego jest u nas taka różnorodność. Gdybym powiedział, że mam wzorzec to byłbym hipokrytą i traktuję to bardziej jako inspiracje. Na pewno stałego ,,wzorca” nie mam, mam ,,wzorce” chwilowe i właśnie dlatego traktuję to jako inspiracje.

To może powiecie chociaż, czego słuchacie prywatnie?

J.N: The Dumplings, METZ (kanadyjski zespół), a ostatnio słuchałem nawet utworów Osieckiej w wersji Katarzyny Nosowskiej. Między METZ a The Dumplings jest niby spora różnica, ale dla mnie mają jakiś wspólny pierwiastek.

Macie jakieś plany związane z waszym zespołem, żeby stał się bardziej znany?

J.N: Może nie tyle plany, a bardziej koncepcje.

Jaka jest wasza koncepcja?

C.P: Chcemy grać więcej!

J.N: Wyjść poza Trójmiasto. Nagraliśmy EP-kę, która była szczytem marzeń w tamtym momencie. Chcielibyśmy nagrać teraz coś dużo lepszego i w lepszej jakości. Nagrać coś na naprawdę wysokim poziomie. Chciałbym, żeby po usłyszeniu fragmentu naszego utworu, ktoś chciałby usłyszeć tego dużo więcej!

To może jeszcze na koniec dokończcie zdanie: Chciałbym, żeby za 5 lat mój zespół…

C.P: Po prostu istniał, bo wtedy zawsze trafi się chociaż jeden koncert, dla którego warto przyjść, zagrać i włożyć w to całe serce.

fot.Zuzanna Piontke
fot. Zuzanna Piontke

O autorze:

Gośka Sawa
Gośka Sawa
Studiuję dziennikarstwo. Można powiedzieć, że z muzyką jestem związana od zawsze, bo urodziłam się ,,Trzynastego'', o którym kiedyś śpiewała Katarzyna Sobczyk. Uwielbiam odwiedzać Kraków. Poza muzyką, interesuję się też polityką i fotografią.