[WYWIAD] GOORAL – ROMANTYK
O WSCHODZIE SŁOŃCA
Po kilku latach przerwy wraca do pracy nad projektem Psio Crew. Artysta, który zapewnia swoją muzyką porządną dawkę dobrej energii – Gooral

PO KILKU LATACH PRZERWY WRACA DO PRACY NAD PROJEKTEM PSIO CREW. ARTYSTA, KTÓRY ZAPEWNIA SWOJĄ MUZYKĄ PORZĄDNĄ DAWKĘ DOBREJ ENERGII – GOORAL
FINE TUNE: Koncert w Lublinie jest już piątym koncertem na trasie Spragnieni Lata. Jak odbierasz atmosferę, która towarzyszy tej trasie?
GOORAL: Fajnie, że możemy sobie jeździć na koncerty, widywać się z innymi zespołami. Cieszymy się, że w tym czasie, kiedy jest trochę słabsze to granie klubowe, to możemy grać tutaj – jest naprawdę pozytywnie.
F.T: Trasa Spragnieni Lata ma wprowadzić nas w letni klimat. Lato najczęściej kojarzy nam się z wakacjami, więc może zdradzisz jakie jest Twoje najlepsze wspomnienie z wakacji?
G: Jak miałem 14 lat, to taką dziewczynę zarwałem. No i ona mi kazała przyjść do siebie, żeby obudzić ją całusem na wschód słońca. Obudziłem ją i poszliśmy podziwiać ten widok.
F.T: To takie bardzo romantyczne wspomnienie.
G: Tak. To było fajne! A tak dalej to nie wiem, co mam Ci powiedzieć jeszcze… Kiedyś się jeszcze najebaliśmy. (śmiech)
F.T: Czyli imprezy utkwiły Ci w pamięci.
G: (śmiech) Tak! Staramy się nie pić po domach, skryci gdzieś tam za szafą. Chociaż ostatnio, to trzy razy w domu piłem piwo wieczorem.
F.T: Dobrze, że tego nie ukrywasz i przyznajesz się.
G: Trochę się martwię, bo tak mi się to ostatnio spodobało. Mieszkam w takim miejscu, które przypomina odludzie.
F.T: I co trochę tam jest niebezpiecznie?
G:No, trochę niebezpiecznie. Kurwa, nie ma żartów (śmiech)!
,,Psio Crew jest projektem, który bardzo mnie zbudował. To było trochę takie moje dziecko. Kiedyś poczułem, że muszę go opuścić – to były przykre sprawy. Ale teraz wracamy”.
F.T: Co Cię skłoniło do reaktywacji projektu Psio Crew? Uległeś fanom?
G: Pieniądze, sława, kobiety, szybkie samochody, folklor… No i te swetry takie trochę przepocone (śmiech). Psio Crew to było trochę takie moje dziecko. Kiedyś poczułem, że muszę je opuścić – to były przykre sprawy. Ale teraz wracamy. Zgraliśmy już dwa koncerty i gramy dużo prób.
F.T: Widziałam komentarze fanów, w których namawiali cię do tego powrotu.
G: No tak i w końcu się udało. To jest ten czas! Ja też czuję, że to trzeba zrobić. Robię też projekt z Adrianą Styrcz. Taka elektronika i techno – tu będzie już trochę spokojniej, ale trochę energii też będzie. Zresztą trudno powiedzieć, czy będzie spokojniej, bo tu są dwie energetyczne osoby.
F.T: Wspominałeś, że mieszkasz gdzieś w domku w leśnym zaciszu. Taka atmosfera sprzyja przy pracy nad muzyką?
G: Bardzo! Jakoś tam jestem zmotywowany. Super miejsce, super ludzie, blisko natury, mniej czynników wytrąca cię z równowagi i inaczej czuje się tam człowiek. W mieście ludzie są bliżej siebie i też czuć, że jest taka zależność większa.
F.T: Podobno pod Twój dom przychodzą jakieś zwierzęta z lasu.
G: Tak, jak najbardziej. Trochę się zdziwiłem, jak jeleń podczas rykowiska przyszedł mi ryczeć pod chatę. To chyba komplement. Może nie zawsze jest to takie śmieszne, jak on ci tak ryczy, że ma ochotę na kopulacje. Ostatnio puszczyk przyleciał i nagrałem go. Tak, są zwierzęta jak najbardziej, a do tego z kotkiem mieszkam.
F.T: Masz kota? Jak się nazywa?
G: Rożnie. To znaczy ,,różnie”, to nie jest jego imię. Ale zazwyczaj nazywamy go Feniks. Bo wiesz, on jest taki z odzysku. Już prawie umarł, ale został odratowany i jest Feniks.

F.T: Ostatnio na swoim fanpage’u szukałeś statystów do teledysku, który był realizowany w Los Angeles. Jak to się stało, że tam się znalazłeś?
G: Ja się tam nie znalazłem. Tam była Dorota Boruń – ona kręciła teledysk i potrzebowała statystów. Klip wypuścimy chyba dopiero w kwietniu. Robimy materiał na nową płytę. No i trzeba zrobić klip, pracujemy intensywnie nad tym.
F.T: Miałeś okazję brać udział w pracy przy spektaklu ,,Krakowiacy i Górale”. Jak wspominasz ten czas?
G: Bardzo pozytywnie. Poznałem bardzo wielu pozytywnych ludzi. Dostałem fajną dedykację od dyrektora na kwiatach – taką, którą motywuje do działania i potwierdza, że to, co robisz jest fajne. Coś wspaniałego. Np. jak puszczasz ambient i nagle patrzysz, jak te osoby słuchają. Tam jest dużo wrażliwości i to robi największą robotę – to jest coś bardzo miłego.
F.T: Koncertujesz też za granicą. Jak jest reakcja ludzi, którzy mają tam okazję, spotkać się z Twoją muzyką?
G: Cieszę się z tych koncertów i chce ogólnie tam więcej grać. W Niemczech, w Düsseldorfie graliśmy na rynku. Na początku było około 15 osób pod sceną. Skończyliśmy grać było prawie 2 tysiące osób i wołali: ,,Gooral! Gooral! Gooral!”. Czasami jest tak, że tylko kilka osób przyjdzie. Na szczęście, nie mogę sobie przypomnieć takiego momentu, kiedy był zły odbiór. Może w Manchesterze albo Dublinie było tak najsłabiej. Był dobry odbiór, tylko przyszło mało osób.
,,W Niemczech, w Düsseldorfie graliśmy na rynku. Na początku było około 15 osób pod sceną. Skończyliśmy grać było prawie 2 tysiące osób i wołali: ,,Gooral! Gooral! Gooral!”
F.T: Podobno byłeś kiedyś na imprezie ze swoim tatą, to prawda?
G: Na Love Parade. To było chyba w 1998 albo 1999 roku Na największej imprezie na świecie byłem z tatą. Miałem 17 lat. Było wtedy dużo narkotyków. Tzn. wiesz w mentalności ludzi było, że jak jest muzyka techno, to jest też dużo narkotyków. Ja powiem szczerze, że nie wziąłem nigdy narkotyku twardego.
F.T: Co zrobisz, jak w przyszłości pojawi się mały Gooral albo mała Gooralka? Zabierzesz swoje dziecko na koncert ? Zrobiłbyś, tak jak Twój tato?
G: Powiem: „Nie! Nigdzie nie idziesz! Nigdzie nie wychodzisz! Zostajesz w domu (śmiech)!
F.T: Wspominałeś, że niedługo będzie ta nowa płyta. Jaki będzie ten album?
G: Trudno opowiadać o swojej muzyce. Ja się cieszę ogólnie z tego, co powstaje. Na pewno będzie trochę mroku, ale też dużo jakiegoś takiego pozytywu. Ja się cieszę. Chcę z nią jeździć, grać. Cieszy mnie to, bo to daje siłę.
F.T:Data premiery jest już ustalona?
G: Możliwe, że w czerwcu wydamy płytę, ale jeszcze zobaczymy. Na pewno jeszcze kilka miesięcy trzeba poczekać – tak powiedziałem, że nic nie powiedziałem, kiedy będzie.
F.T:Myślisz, że ta muzyka electro sprawdza się teraz na rynku muzycznym w Polsce?
G: Nie wiem. Myślę, że rządzą teraz bardziej trapy niż electro. Ogólnie, to jak jest coś dobrego, to się zawsze broni. No, ale jak jest już coś złego, to nie zawsze się obroni. (śmiech) Trudno powiedzieć. Myślę, że teraz to nie będzie takie walnięcie jak z ,,Ethno Elektro”- przynajmniej dla mnie. Jak będzie naprawdę, to do końca nie wiem. Ja wierzę w tę muzykę i jaram się tym. Jest zapotrzebowanie, ludzie przychodzą. Może teraz trochę mniej przychodzi, bo ten materiał jest już trochę ograny.
F.T: Fani piszą do Ciebie?
G: No pewnie! Mamy fajnych znajomych. Poznaliśmy trochę ludzi na trasie. Często spotykamy tych samych ludzi na koncertach.
F.T: Trasa Spragnieni Lata trochę nam pomaga swoją muzyką w tym, żeby już odpocząć od zimy. Jaki jest Twój sposób na to, żeby się wyciszyć i odpocząć?
G: Na pewno lubię spokój, jak dużo się dzieje. W zeszłym roku byłem w Tajlandii. Zajarałem się bardzo tym, że tam jest taki spokój i taka duchowość. Ludzie żyją tam innymi problemami i łatwiej nam tam odpocząć.
F.T: Chciałbyś tam zamieszkać?
G: Nie wiem, ale na pewno chce tam jeździć. Ale nie wiem, czy chciałbym tam zamieszkać. Za tydzień będę miał okazję polecieć na Dominikanę i tam odpocząć, bo już jestem na końcówce baterii. Potrzebuję już słoneczka. Cieszę się, że mogę sobie teraz pozwolić na taki wyjazd. Jedziemy też w Alpy, tam zagramy dwa koncerty i pojeździmy sobie na nartach kilka dni.
Rozmawiała: Małgorzata Sawa
O autorze:

- Studiuję dziennikarstwo. Można powiedzieć, że z muzyką jestem związana od zawsze, bo urodziłam się ,,Trzynastego'', o którym kiedyś śpiewała Katarzyna Sobczyk. Uwielbiam odwiedzać Kraków. Poza muzyką, interesuję się też polityką i fotografią.
Najnowsze publikacje:
Newsy05/28/2020„Sztuczne Ognie”. Sambor i Urbański prezentują nowy utwór
Wywiady05/27/2020[WYWIAD] Koko Die: chciałem być paladynem, który ratuje ludzi z opresji
Wywiady06/13/2019[WYWIAD] NOŻE: Nie interesuje nas propaganda sukcesu
Wywiady05/16/2019[WYWIAD] Arek Kłusowski: Mam alergię na sztuczne emocje w muzyce



