[WYWIAD] Ziemia Zakazana – Tworzenie sztuki to nie wyścig szczurów

Energię starają się czerpać ze wszystkiego, co spotyka ich w życiu. Ale najbardziej napędza ich zespół i to, co w nim robią – Ziemia Zakazana.

Energię starają się czerpać ze wszystkiego, co spotyka ich w życiu. Ale najbardziej napędza ich zespół i to, co w nim robią – Ziemia Zakazana.

FINE TUNE: Wasz ostatni album nosi tytuł ,,Cztery Ściany Absurdu” – co według was jest najbardziej absurdalną rzeczą w świecie muzyki?

Ziemia Zakazana: Płyta akurat była pisana z myślą o absurdach, które spotykamy na co dzień w życiu, także tych muzycznych. Dla nas absurdem w dzisiejszych czasach jest szeroko pojęta rywalizacja. Ludzie podchodzą czasami do tego tematu jak do sportu – kto jest lepszy, kto gra szybciej, bardziej skomplikowane kompozycje. Drudzy ścigają się w liczbie wyświetleń czy sprzedanych płyt. Pojawia się często trochę zazdrości i czysta frustracja: ”Dlaczego Oni, a nie My?!”. Taką tendencję można zaobserwować także u niektórych słuchaczy, dla których gatunek z innego zupełnie bieguna muzycznego jest nie do zaakceptowania, czasami „niemuzyką”. Chociaż jak się dłużej nad tym zastanowić, ma to też swoje zalety. Przykładowo pokazuje oddanie i przywiązanie do słuchanych przez nich zespołów czy utworów. Na szczęście widzę, że muzyka potrafi połączyć ludzi – a przynajmniej takie powinno być jej jedno z zadań.

Jak myślicie, czy waszej twórczości jest jakaś granica, poza którą nie bylibyście wstanie móc się poruszać? Przykładowo zaśpiewanie z jakimś artystą, który reprezentuje zupełnie odmienny gatunek).

Trzeba mieć szerokie horyzonty i być otwartym na każdy rodzaj muzyki. Niemniej są nurty, w których nie chcielibyśmy się znaleźć. Nie potrafimy wyobrazić się na scenie obok Michała Wiśniewskiego czy Zenona Martyniuka. Mimo wielkiego szacunku dla każdego z tych panów my jesteśmy dopiero na początku swojej drogi i gramy mocno skonkretyzowane kompozycje pod konkretnego słuchacza i wg. swoich upodobań. Rynek co prawda już pokazał, że można złamać wszelkie konwencje (tak jak w przypadku Metalliki lub co by daleko nie szukać – w Nocnym Kochanku). Ale mówimy o zupełnie innym poziomie grania, którego chyba jeszcze nie do końca rozumiemy. Nie posiadamy wiedzy na temat wielu rzeczy, które wiążą się z długą historią zespołu i sporą popularnością. My po prostu powoli pchamy swój wózek i zamierzamy robić dalej swoje.

,,Zafascynowani sceną zarażają ekstatycznym, rock’n’rollem i uwalniają mnóstwo pozytywnej energii podczas koncertów” – takie słowa można znaleźć w jednym z waszych opisów.  W waszej muzyce chcecie przekazywać pozytywną energię, a co wam poza muzyką dostarcza tej dobrej energii?

Lubimy to, co robimy. Jest to największy motor napędowy każdego z członków tej formacji. Każdy z nas ma oprócz tego swoje pasje – motoryzacja, sport, spotkania z kumplami, najbliżsi. Staramy się czerpać zapasy energii ze wszystkiego, co nas spotyka w życiu – mamy w końcu po dwadzieścia kilka lat.

,,Trzeba mieć szerokie horyzonty i być otwartym na każdy rodzaj muzyki. Niemniej są nurty, w których nie chcielibyśmy się znaleźć.”

Jaka forma koncertów jest przez was bardziej preferowana – plener czy raczej występ w klubie?

Trudno powiedzieć co „preferujemy” mimo, że to dwie różne formy koncertów. Każdy dostarcza nam niesamowitych wrażeń. Niezależnie czy to koncert pod chmurką czy gdzieś w „piwnicy”, zawsze podchodzimy do tematu tak samo. Wyznajemy zasadę, że niezależnie od tego, ilu ludzi czeka na nasz występ pod sceną zawsze dajemy z siebie 200 proc.

,,Lubimy to, co robimy. Jest to największy motor napędowy każdego z członków tej formacji”.

Reprezentujecie mocniejsze brzmienie, które skupia wokół siebie wiele stereotypów. Wam udało się usłyszeć kiedykolwiek pod swoim adresem związaną właśnie z takim negatywny postrzeganiem metalowych zespołów opinię?

Nie wydaje mi się by nas to spotkało tej pory. Zdaję sobie sprawę z tego, że u części słuchaczy panują pewne stereotypy na temat bandy ubranej na czarno z długimi kudłami i podartymi dżinsami – ale dotyczą one bardziej ekstremalnych odmianach metalu. Umówmy się, że cięższe odbiega od tego, co na co dzień leci w TV bądź komercyjnych stacjach,więc może się spotkać po prostu z niewiedzą i nie zrozumieniem. Na szczęście żyjemy w cywilizowanych czasach i tego typu sytuacje to rzadkość.

Prywatnie zdarza wam się słuchać muzyki, która różni się bardzo od tego gatunku, jaki wy reprezentujecie?

Oczywiście, że tak! Muzyka to muzyka, w każdym gatunku można odnaleźć coś dla siebie. Mimo tego, że żyjemy rock&rollem słuchamy wszystkiego, co tylko przykuje naszą uwagę. Trzeba mieć szerokie horyzonty i mieć otwartą głowę.

Na najbliższych koncertach zaprezentujecie materiał z waszej nowej płyty. Czego możemy spodziewać się na tym trzecim albumie?

Następny album to z pewnością będzie petarda! Powoli przymierzamy się do zrobienia materiału, są już pomysły. Także jako ludzie dojrzewamy i rozwijamy się więc wydamy 3 album w momencie, kiedy będzie on w 100 proc. gotowy. I kiedy będziemy pewni, że możemy być z niego dumni.

Rozmawiała: Małgorzata Sawa

O autorze:

Gośka Sawa
Gośka Sawa
Studiuję dziennikarstwo. Można powiedzieć, że z muzyką jestem związana od zawsze, bo urodziłam się ,,Trzynastego'', o którym kiedyś śpiewała Katarzyna Sobczyk. Uwielbiam odwiedzać Kraków. Poza muzyką, interesuję się też polityką i fotografią.