[WYWIAD] z POLIGON NR 4
Polski grunge żyje i ma się bardzo dobrze! Najlepszym tego dowodem jest zespół Poligon Nr 4 z Warszawy, z którym ostatnio porozmawialiśmy o ich karierze

POLSKI GRUNGE ŻYJE I MA SIĘ BARDZO DOBRZE! NAJLEPSZYM TEGO DOWODEM JEST ZESPÓŁ POLIGON NR 4 Z WARSZAWY, Z KTÓRYM OSTATNIO POROZMAWIALIŚMY O ICH KARIERZE MUZYCZNEJ
FINE TUNE: Gracie punk rocka z szeroko pojętnym grungem, czy dla Was wszystkich inspiracją byli muzycy z Seattle?
POLIGON NR 4: Nasze inspiracje sięgają w sumie wszystkiego od Iron Maiden i Metalliki przez Kult, Armię i Hey’a, po Alice In Chains, Nirvanę, Pearl Jam i Jacka Kaczmarskiego. Ten punk-rock to takie nasze początki, gdy kapela w istocie miała być punk-rockowa, ale jakoś tak wyszło, że poszliśmy w inną stronę. Co ciekawe dla części audytorium sporo piosenek z polskimi tekstami o grunge’owym brzmieniu czy strukturze, to nie muzyka Seattle, no bo właśnie ten tekst jest nie po angielsku. Z drugiej strony jest taka świetna kapela Porno Zombi, która jest fajnym miksem Nirvany i Mudhoney, ale z racji na 100% teksty w języku ojczystym nie są zbyt popularni w klimatach grunge. Wiemy doskonale, że kilka numerów po dodaniu angielskiego tekstu były by wręcz „klasyką” Seattle-sound, ale nie chcieliśmy na siłę niczego robić. Z drugiej strony to dało nam szansę odciąć się od początków pt: „kapela jednotorowa, zżynają z”, bo na naszym debiutanckim krążku liczba inspiracji jest raczej spora.
FINE TUNE: Wasz debiutancki album ukazał się w maju 2011 roku, czy planujecie wkrótce wydać kolejny?
PG NR 4: To tylko kwestia finansowa. Album jest gotowy od końca 2012 roku w zasadzie. Przydało by się coś nagrać, bo po pierwsze to sami bardzo tego chcemy, a po drugie trudno się rozwijać, jak się od prawie 5 lat nie wydało się niczego nowego.
FINE TUNE: Teksty Waszych utworów – kto jest ich głównym autorem i czy są one jedną historią umieszczoną na krążku czy wycinkami różnych inspiracji i tego co siedziało Wam w głowie?
GUTEK (wokal): Autorem tekstów jestem ja. Co do tematyki, to różnie bywa, czasem są to socjologiczne historie, a czasem przemyślenia prosto z głowy. W moim wypadku o wszystkim decyduje muzyka. To ona „narzuca” mi tematykę i język w jakim wszystko zostanie napisane. Trochę wzorem Hey’a nie ograniczaliśmy się do słów po polsku czy też tylko po angielsku.
FINE TUNE: Jaki utwór z Waszej płyty uważacie za najlepszy?
PG NR 4: Z debiutanckiego albumu to jest zdecydowanie trio „70”, „Underdog” i singlowy „Vs”. O drugim albumie nie ma co mówić, bo tytuły nic nikomu nie powiedzą, ale w naszym odczuciu jest tam jeszcze lepsza muzyka niż na pierwszym CD.

FINE TUNE: Ciekawa inicjatywa z „Seattle Night” w Voo Doo. Potrzeba nam czegoś takiego, gdyż rzadko możemy spotkać się z tego rodzaju „grunge’owymi” imprezami w naszym kraju. Propozycja stworzenia takiego wydarzenia wyszła od Was?
GUTEK (wokal): Z grunge’owymi imprezami faktycznie nie jest łatwo, ale w stolicy jeśli o to chodzi to był dramat. Nie pamiętam już czyja to była inicjatywa dokładnie, bo pierwsze Seattle Night odbyło się w 2012 roku. Potem po rocznej przerwie wpadłem na pomysł powrotu takiego koncertu, a okazja 20 lecia śmierci Cobaina i rozpadu Nirvany była doskonała. Zaprosiliśmy do towarzystwa dwie kapele i w rezultacie przyszło ponad 250 osób, co jak na taki gig to spore osiągnięcie. Okazało się, że takiego audytorium jest całkiem sporo, ale trzeba do nich wszystkich dotrzeć.
FINE TUNE: Gdzie jeszcze po 5.12. będzie można Was usłyszeć? I czy macie w zanadrzu nowe kawałki, którymi niedosłownie „przybrudzicie” scenę?
PG NR 4: Mamy jeszcze 2-3 najnowsze pomysły na granie, ale zobaczymy co z tego wszystkiego wyjdzie. Warto natomiast wpaść tego 5 grudnia do Warszawskiego Voo Doo, bo w tribute dla Andy’ego Wooda z Mother Love Bone, zostaną zaprezentowane prawdziwe perełki spośród muzyki grunge. Druga część pytania jest bardzo ciekawa. Studio to jedno, jest drogie, ale na nagranie demówki w dobrej domowej jakości nas stać. Zebraliśmy się więc i zrobiliśmy póki co pół dema trzeciego albumu. „Przybrudzone” to delikatne słowo określające to co tym razem nam wyszło i miejmy nadzieje, że nikt nas nie zamknie w psychiatryku za te numery!
Rozmawiała: Sandra Szmigiel
O autorze:

- Nie ma jednego wyraźnego koloru. Jest "cudzoziemką w raju kobiet". Obserwuje, słucha, komentuje. Czasem śpiewa, czasem gra i ciągle szuka. Wybredna. Zakochana w Panu Burtonie i mrocznych bajkach.



