fragm. fot. fb.com/paulinaprzybyszofficial

[WYWIAD] Paulina Przybysz:
Hejt istnieje tylko w internecie

Jej nowy album zatytułowany ”Chodź tu!”pojawi się jesienią tego roku. O czym będzie śpiewać kobieta, która żyje w zgodzie ze sobą i podąża za wolnością?

Jej nowy album zatytułowany ”Chodź tu!” pojawi się jesienią tego roku. O czym będzie śpiewać kobieta, która żyje w zgodzie ze sobą i podąża za wolnością – Paulina Przybysz?

fragm. fot. fb.com/paulinaprzybyszofficial

FINE TUNE: Niedawno w sieci pojawił się singiel ”Dzielne kobiety”, który zapowiada twój nowy album. Jakie cechy według ciebie charakteryzują dzielną kobietę w dzisiejszych czasach?

Paulina Przybysz: Dla mnie dzielna kobieta to taka, która żyje w zgodzie ze sobą i podąża za poczuciem wolności.

Uważasz, że w dzielności tych kobiet są jakieś męskie cechy?

P.P: Myślę, że ta kobieca energia bardzo miesza się z tą energią mężczyzn. Oczywiście niektóre cechy kobiet można nazwać męskimi. Ale można też po prostu określić taką kobietę silną osobowością.

Kiedy przeglądam artykuły dotyczące kobiet (które można określić mianem takiej fighterki, dzielnej kobiety), patrzę na komentarze do tekstu i widzę, że niektórzy mężczyźni piszą coś w stylu: ”No tak, teraz to nie potrzebuje mężczyzny i gra siłaczkę… Ciekawe co zrobi, jak będzie chciała wnieść meble do domu czy zrobić remont?!”. Jaka byłaby twoja odpowiedź na taką opinię?

P.P: Zostawiłabym takiego faceta samego z dziećmi na tydzień. Pewnie po moim powrocie moglibyśmy już porozmawiać o tym, gdzie każdy objawia swoją dzielność (śmiech).

Pamiętasz, kiedy ktoś ostatnio powiedział ci, że jesteś dzielna?

P.P: Niedawno miałam zapalenie opon mózgowych i trafiłam do szpitala. Zadzwoniło wtedy do mnie moje dziecko, a ja zaczęłam mu opowiadać, że leżę w łóżku, mam wenflon… i w odpowiedzi usłyszałam: ”Mamo, ale ty jesteś dzielna!” (śmiech).

A Ty mówisz swojej córce, że jest dzielna?

P.P: Oczywiście, że tak. Chociaż ja popieram też te działania, kiedy ona czegoś chce i mocno do tego dąży. Nawet jak tego nie osiąga, to ja już samo to dążenie do marzeń uznaję za dzielność.

,,Dla mnie dzielna kobieta to taka, która żyje w zgodzie ze sobą i podąża za poczuciem wolności”.

Czy w świecie muzycznym masz też takie kobiety, które uznajesz za symbol dzielności i gdzieś tam czerpiesz z ich twórczości siłę do działania?

P.P: Tak, ale od każdej artystki biorę zupełnie coś innego. Przykładowo z muzyki Niny Simone czerpię niesamowitą duchowość. To była kobieta, która tworzyła rewolucje, oddawała na przykład hołd Martinowi Lutherowi Kingowi i idei wolności i równouprawnień… Ona też miała swoje trudności i bywało, że gdzieś zagubiła się na tych życiowych ścieżkach, ale jednocześnie miała duszę ideowca. Kiedy słuchałam jej jako mała dziewczynka, myślałam: ”No nie, to jest jakiś facet… Jak to w ogóle brzmi?! To kompletnie nie jest ładne”. A teraz nie mogę się oderwać od jej głosu. Kolejną taką kobietą jest Erykah Badu. Wydaje mi się, że jej muzyka w jakiś sposób mnie wychowuje. Towarzyszy mi od dzieciństwa, a ja ciągle wracam do jej piosenek. Jej twórczość jest dla mnie zawsze świeża i zawiera niesamowity przekaz – to jest dla mnie taka fajna muzyczna mama.

fot. fb.com/paulinaprzybyszofficial

Niedawno obchodziliśmy taką umowną rocznicę powstania hip-hopu. Pamiętasz, kiedy po raz pierwszy ten gatunek totalnie opanował twój umysł?

P.P: Moje pierwsze hip-hopowe płyty należały do A Tribe Called Quest i The Roots. I w sumie dopiero później nastąpiło przejście na polski hip-hop. Kiedy zespół Sistars znalazł się w wytwórni Wielkie Joł, poznawałam jeszcze więcej dziwnych ziomów i zaczynałam powoli orientować się w tym świecie. Teraz znowu się gubię, bo jest tego bardzo dużo i jak nie zajmuję się swoją muzyką, to dla relaksu słucham w większości zagranicznej muzyki. Ale z przyjemnością słucham Fisza i Łony, a czasem nawet wracam do numerów Tedego i czuję się jakbym miała znowu 17 lat.

Niedługo pojawi się twój nowy album zatytułowany ”Chodź tu!” – czy znajdą się na nim elementy hip-hopu?

P.P: No pewnie! Moja miłość do hip-hopu z pewnością będzie ukryta w bitach. Będą takie momenty, kiedy moja forma ekspresji przechodzi nawet w rymy.

Zaczęło się od singla ”Dzielne kobiety” – ta cała tematyka twojego nowego album będzie nawiązywać w jakiś sposób do praw kobiet?

P.P: Niezupełnie o to chodzi. Na pewno będzie to płyta o psychologii kobiety. Jestem jedną z nich i chce przekazać to, co widzę oraz czuję. Ale przemycam tam też wiele innych aspektów – jest temat dzieci, globalna polityka i konsumpcjonizm… Najmocniej weszłam chyba w obszar relacji międzyludzkich, mój drugi singiel będzie taki bardzo ”związkowy”.

Sprawdzałaś reakcje po opublikowaniu pierwszego singla?

P.P: Tak, no trochę się działo… (śmiech). Wiele osób podpinało oczywiście temat pod moją siostrę… Często jest tak, że ludzie też nie odróżniają, kto jest kim.

Zdarzyło się, że na ulicy ktoś cię pomylił z Natalią i powiedział: ”Patrz, to ta…! To ona ostatnio mówiła tyle o tej aborcji’?

P.P: No właśnie na ulicy, w realnym świecie nie. Nawet jakbyś zapytała moją siostrę, to też przyznałaby mi rację. Sama Natalia mówiła mi, że nie miała takiej sytuacji, żeby ktoś do niej podszedł i powiedział: ” Ty suko!”. Hejt istnieje tylko w internecie – poznałam jego smak, kiedy wypuściłam teledysk do kawałka ”Dzielne kobiety”. Chociaż, gdyby tak naprawdę przeanalizować cały tekst i klip do tego utworu, to tam nie ma żadnej aluzji do prawa aborcyjnego w Polsce. Ale to też jest czysta kwestia psychologicznej interpretacji kobiet.

,,Na pewno będzie to płyta o psychologii kobiety. Jestem jedną z nich i chce przekazać to, co widzę oraz czuję. Ale przemycam tam też wiele innych aspektów – jest temat dzieci, globalna polityka i konsumpcjonizm… ”.

Co powiedziałabyś, gdyby zadzwonili do ciebie z TVP z zaproszeniem na występ w Opolu? Zgodziłabyś się?

P.P: Nawet zastanawialiśmy się nad tym, czy nie zgłosić tam swojego kawałka. Ale później pomyślałam: ”No, nie… My?! Tam?! To nie przejdzie”. I zrezygnowaliśmy z tego pomysłu. Bardzo szanuję Marylę Rodowicz i generalnie naszą polską scenę, ale chyba nie do końca czułabym się na tej scenie komfortowo z tym numerem. Poza tym, mam jakieś takie uczucie, że moi odbiorcy nie tam się mnie spodziewają.

Zdania na temat tego, co dzieje się z polską kulturą są mocno podzielone. Jedni mówią, że wchodzi cenzura, ta druga strona stanowczo zaprzecza i wyśmiewa takie opinie. A Ty jak uważasz? Myślisz, że ta sfera artystyczna jest w jakiś sposób zagrożona?

P.P: Dopóki nie zabiorą nam internetu jak w Korei Północnej, to możemy być jeszcze w miarę spokojni. Ale tak na serio, to pewne szufladkowanie i separowanie odważniejszych form sztuki jest odczuwalne. Nie wiem, czy przy promocji tej płyty otrę się o jakiś telewizor – naprawdę tego nie wiem, być może gdzieś tam się pojawię, ale na pewno nie jest to już taki główny kanał promocji… Bardziej zależy mi na koncertach, festiwalach i radiu, gdzie tak naprawdę chodzi jeszcze o muzykę. Nie zależy mi na miejscach, gdzie mówi się o muzyce między ”kapuśniakiem” a rozmową o terakocie i glazurze. Jeżeli faktycznie ktoś zaprosi mnie do rozmowy o muzyce, to oczywiście nie ma sprawy – zawsze na to chętnie się zgadzam. Ale wiele razy dostaję telefony ze śniadaniowych programów z pytaniem w stylu: ”Pani Paulino, czy może pani przyjść i powiedzieć, gdzie najlepiej wyjechać z dzieckiem na wakacje?”. Ja kompletnie nie czuję się ekspertką w tym temacie i nie widzę siebie w takiej roli.

To co wtedy odpowiadasz?

P.P: Odmawiam i podkreślam, że zawsze mogę wpaść, kiedy jest jakiś muzyczny temat. Albo mówię, że przyjdę, kiedy ktoś będzie chciał porozmawiać ze mną o mojej muzyce – wtedy na pewno wpadnę (śmiech). Ale dziś wydaje mi się, że telewizja przegrywa, a wielkim wygranym jest ta sieć alternatywnej promocji, która siedzi w internecie. Ale myślę też, że to nas powoli męczy. Kiedy wychodzimy gdzieś i usłyszymy na żywo coś ciekawego, to ma chyba wtedy największą moc. Telewizja też ją ma ale bywa ciężko z tym, żeby zagrać na żywo i zdążyć pokazać to, co ma się do przekazania. Mam świadomość, że oglądalność, liczby, sprzedaż i te sprawy się łączą, ale nie jest to moje ulubione narzędzi komunikacji ze słuchaczem.

,,Jeżeli faktycznie ktoś zaprosi mnie do rozmowy o muzyce, to oczywiście nie ma sprawy – zawsze na to chętnie się zgadzam. Ale wiele razy dostaję telefony ze śniadaniowych programów z pytaniem w stylu: Pani Paulino, czy może pani przyjść i powiedzieć, gdzie najlepiej wyjechać z dzieckiem na wakacje?

Są kobiety, które często boją się mówić o niektórych sprawach, bo boją się zdania innych i żyją tak naprawdę pod wpływem otaczającego ich środowiska. Jaką radę miałabyś dla nich, by obudzić w nich taką dzielność i siłę do działania w zgodzie ze samą sobą?

P.P: To jest ta kwestia baśniowej odwagi i tego, jak chcemy spędzić nasze życie. To trochę taki temat jak ”coming out” czy ”i wanna be vegan but i don’t know what to eat” (śmiech). Kiedy nie mogę podjąć jakiejś decyzji, to autentycznie wyobrażam się taką babcią…

To widzę, że już od kilku lat masz ten sam sposób, bo już kiedyś mówiłaś o nim w jednym z wywiadów (śmiech).

P.P: Dokładnie tak! (śmiech). Ale to najlepsze wyjście, wyobrazić się jako osobę, która jest już na łożu śmierci. Człowiek, w takiej sytuacji mocno analizuje, czy zrobił dobrze w danym momencie. Ja zazwyczaj po takim ćwiczeniu mam myśl: ”No nie, nie trać tego czasu. Musisz to zrobić!”. Ta perspektywa starej babci zawsze pomaga mi sprawdzić, czy to, co zrobię będzie miało jakiś większy sens.

Rozmawiała: Małgorzata Sawa

O autorze:

Gośka Sawa
Gośka Sawa
Studiuję dziennikarstwo. Można powiedzieć, że z muzyką jestem związana od zawsze, bo urodziłam się ,,Trzynastego'', o którym kiedyś śpiewała Katarzyna Sobczyk. Uwielbiam odwiedzać Kraków. Poza muzyką, interesuję się też polityką i fotografią.