[WYWIAD] DOLLZ: Trzeba być sponiewieranym przez własne emocje!

”To wejście na unikalną planetę. Wszystko jednak na własną odpowiedzialność…” – mówi zespół Dollz. Sprawdź, co kryje ich świat muzyki!

”To wejście na unikalną planetę. Wszystko jednak na własną odpowiedzialność…” – mówi zespół Dollz. Sprawdź, co kryje ich świat muzyki!

FINE TUNE: „Lubię u artystów i w życiu prawdziwość” – mówisz w jednym z wywiadów, Może zdradzisz, gdzie najlepiej szukać takich autentycznych emocji? Co cię ostatnio najbardziej poruszyło?

Dollz: Nic konkretnego. Czasami jest to chwilowe poczucie. Niekoniecznie musi być coś mocno wzniosłego czy tragicznego. Czasami są to chwile, które się nam z czymś kojarzą, zapach który mi coś przypomina… A szukam ich w sobie, dopuszczam świat, rozbieram się przed nim i pozwalam sobie po prostu z niego czerpać.

„No niby OK z tym że…. trochę za dziwne…” – usłyszeliście w jednej stacji. Co według was najbardziej wyróżniona waszą muzykę wśród tak wielu polskich zespół?

Nie mam dystansu. Dla mnie to nie dziwne tylko naturalne, ale może jestem dziwna? Słyszałam kiedyś, że prawdziwie dziwny jest ten, kto o tym nie wie (śmiech).

Jak można nazwać gatunek muzyki, którą tworzycie?

Nie nazywamy go. Nie jest to chyba potrzebne. Nazwa nic nie zmienia, nie rozpoznam niewysokiej blondynki z niebieskimi oczami w Polsce, jak ktoś mi poda to jako znak szczególny. Musi mieć imię, na które reaguje, a w ręce rekwizyt.

,,Dla mnie to nie dziwne tylko naturalne, może ja jestem dziwna? Słyszałam kiedyś, że prawdziwie dziwny jest ten kto o tym nie wie!”.

Utwór pt. „Lawju Bejbe” wyśmiewa ckliwe kawałki o miłości. Co was skłoniło do poruszenia tego tematu?

Miłość własna, miłość wokół nas. A także ludzie którzy będą zawsze kochać i zrobią wszystko z miłości, będą zawsze tam gdzie my. Kochać…  jak to łatwo powiedzieć.

Miłość czy złość – o czym według was łatwiej śpiewać?

Najlepiej wszystko razem. Trzeba być sponiewieranym przez własne emocje i wtedy najlepiej podejść do pisania.

Jakie uczucia spowodowały powstanie utworów, które znalazły się na ,,Sz…Sz…Sz”?

Zagubienie, bezradność, ucieczka, niepewność.

Od premiery waszej ostatniej płyty minęło już trochę czasu… Czy odbiór tego materiału przez waszych słuchaczy był, taki jak się tego spodziewaliście? Może były jakieś interpretacje, które was bardzo zaskoczyły?

Wiemy na pewno, że płyta powodowała skrajne emocje. Ludzi albo irytowała albo wprawiała w zachwyt. Jednym przeszkadzały nasze „maniery”, a inni czuli ciarki na plecach. Tak przynajmniej wynikało z niektórych recenzji w prasie. Spodobała się w każdym razie ekipie z Woodstock, bo wybrali nas do eliminacji tegorocznej edycji festiwalu (śmiech). To jedno z naszych marzeń – zagrać na Woodstocku. Trzymajcie kciuki!

,,Ludzi albo irytowała albo… wprawiała w zachwyt. Jednym przeszkadzały nasze „maniery”, a inni mieli ciarki”.

Jesteście twórcami, którzy mają już pewne doświadczenie na rynku muzycznym… Co was najbardziej zaskoczyło w tej pracy z muzyką?

Na przykład to, że numer w czołówce popularnego programu telewizyjnego nie wystarcza aby zrobić karierę! (śmiech). A na poważnie to… jak nie traktuje się grania jak pasji, to powinno się o nim zapomnieć. Nie jesteśmy komercyjnym zespołem i jesteśmy raczej na offie.

Co było najtrudniejsze w stworzeniu materiału na waszą ostatnią płytę?

Czas… który nas przegonił. Nieustanne dążenie do perfekcji, próba poprawiania rzeczy już poprawionych. Również próba nagrania zbyt długiej płyty – jest na niej w końcu 14 kawałków! Teraz mamy już inne podejście. Poza tym, chcemy wyprodukować materiał poza Polską, z pewnym szwedzkim producentem, Marcusem Backmanen. Na premierę czeka singiel ”Nibyland”, za którego brzmienie odpowiada właśnie on. Pracowało nam się tak dobrze i jesteśmy na tyle zadowoleni z efektu końcowego, że chcemy zrobić z nim całą nową płytę. Jesteśmy już po rozmowach i sprawa niedługo rusza. Będzie to na pewno o wiele surowszy w brzmieniu materiał. Prawdopodobnie oparty o gitarę akustyczną. Ale na razie ciekawi jesteśmy przyjęcia singla i teledysku. Fani mogą być zaskoczeni.

Dlaczego warto wejść do świata waszej muzyki?

Bo ten świat nie jest znikąd skopiowany. To wejście na unikalną planetę. Wszystko jednak na własną odpowiedzialność… ale zapraszamy.

Rozmawiała: Małgorzata Sawa

O autorze:

Gośka Sawa
Gośka Sawa
Studiuję dziennikarstwo. Można powiedzieć, że z muzyką jestem związana od zawsze, bo urodziłam się ,,Trzynastego'', o którym kiedyś śpiewała Katarzyna Sobczyk. Uwielbiam odwiedzać Kraków. Poza muzyką, interesuję się też polityką i fotografią.