[WYWIAD] BOVSKA: Nie muszę nic mówić, wystarczą mi piosenki
W życiu i na scenie nie chce tworzyć swojej sztucznej kreacji. Maskę ,,nakłada” wyłącznie na słowa w swoich piosenkach po to, by dać słuchaczowi swobodę w ich interpretacji – Bovska.
W życiu i na scenie nie chce tworzyć swojej sztucznej kreacji. Maskę ,,nakłada” wyłącznie na słowa w swoich piosenkach po to, by dać słuchaczowi swobodę w ich interpretacji – Bovska.

FINE TUNE: Muzyka, której słuchamy silnie odzwierciedla nastrój, w jakim znajdujemy się w danym momencie. Jakiej piosenki słuchałaś ostatnio?
BOVSKA: Niedawno słuchałam kawałka od Kwabs, akurat było to ,,Walk”.
To w jakim nastroju trzeba być, żeby słuchać takiej piosenki?
Dziś mam taki dzień w ruchu. Kiedy jestem w trasie, lubię słuchać utworów, które są takim ,,utworami drogi”. ,,Walk” słucha się świetnie, kiedy te obrazy mijają ci za szybą.
W jednym z wywiadów powiedziałaś, że lubisz tworzyć muzykę z kimś, by dzielić się tymi emocjami. Masz taką piosenkę, którą dzielisz z kimś, a kiedy jej słuchasz to od razu w twojej głowie pojawia się właśnie ta osoba?
To jest bardzo intymne pytanie! (śmiech)
Bardzo intymne, ale nie musisz mówić, kim jest ta osoba (śmiech). Wystarczy, że podasz tytuł utworu.
Mam wiele takich utworów. Jedną z takich piosenek jest np. ,,I Don’t Want To Miss A Thing” od Aerosmith. Przypomina mi lata mojej wczesnej młodości i rzeczywiście wiąże się z nią wiele ważnych dla mnie wspomnień.
Kiedy ją gdzieś usłyszysz, to wspomnienia wracają?
Ostatnio usłyszałam ją w radiu sobie pomyślałam: ,,O matko…!” (śmiech). Nagle przenosisz się na chwile w jakieś zupełnie odległe czasy. Wracasz do tego wspomnienia, z którym łączy cię piosenka, do czasów pierwszych miłości… Ale mam też taki utwór, który pochodzi ze ścieżki dźwiękowej filmu ,,Wielki Gatsby”. Jest to kawałek stylizowany na lata 20. i ma też w sobie taki ostry bit. Usłyszałam ją po raz pierwszy przez przypadek, byłam wtedy u przyjaciółki w Anglii. Często jej słucham właśnie w kontekście wspomnienia tej wizyty. Zresztą, była to dość imprezowa wycieczka, związana z obchodami rocznicy urodzin.
Co chciałabyś, żeby pojawiało się w głowie osoby, która słucha twojego utworu ,,Cyrk”?
Teledysk do ,,Cyrku” nie daje jednoznacznych odpowiedzi w tej kwestii. Klip odwołuje do codzienności, w której żyjemy. Każdy na co dzień musi mierzyć się przecież ze swoim ,,małym cyrkiem”. To trochę karykatura relacji międzyludzkich, a nawet relacji pomiędzy samym sobą. Ale z pewnością nie jest to cyrk, który ma jakiś kontekst polityczny. Tam raczej można odnaleźć sferę wewnętrzno – uczuciową.
Ale ty chyba nie za bardzo lubisz się mieszać w życie polityczne?
Nie chce mieszać muzyki z polityką, bo to nadaje kontekst piosenkom. A ja chcę, żeby moje piosenki były wolne. Niech każdy interpretuje moje utwory tak, jak mu się to podoba.
,,Klip odwołuje do codzienności, w której żyjemy. Każdy na co dzień musi mierzyć się przecież ze swoim ,,małym cyrkiem”. To trochę karykatura relacji międzyludzkich, a nawet relacji pomiędzy samym sobą”.
A jak wygląda w tym momencie sytuacja twojego kawałka pt. ,,Kaktus”, stał się już twoją zmorą? Fani krzyczą na koncertach: „Kaktus, Kaktus, Kaktus…!” i domagają się tej piosenki?
Ostatnio ktoś głośno krzyczał : ,,Boska Bovska!” do znudzenia. Mogę powiedzieć tylko, że nie była to osoba trzeźwa (śmiech). A jeśli chodzi o ,,Kaktusa”, to rzeczywiście gramy go podczas koncertu zwykle dwa razy, również na bis w nieco zmienionej wersji. Ale zdarza się nam grać na bis też utwór ,,Składak” albo ,,Póki na to czas”. Cieszę się z tego, że nie zawsze to ,,Kaktus” jest na tym pierwszym planie. Oczywiście zauważyłam też taką tendencję, kiedy zaczynamy grać ,,Kaktusa”, to wiele osób wyciąga telefony i nagrywa ten moment.
,,Kaktus” stał się utworem z czołówki serialu ,,Druga szansa”. W tym serialu główna bohaterka – Monika Borecka zostaje uwikłana w pewną intrygę – ktoś podrzuca do jej samochodu narkotyki. I w ten sposób zostaje niesłusznie oskarżona przez sąd. Co ty zrobiłabyś w takiej sytuacji, gdyby ktoś wciągnął cię w takie zagrywki?
Myślę, że zrobiłabym jak główna bohaterka tego serialu, musiałabym się temu poddać. Monika nie miała wyboru, a poza tym nie uwierzyła w system – u mnie byłoby z pewnością podobnie.
Podobno jesteś osobą, która jak już w coś się angażuje to na sto procent. To dotyczy wyłącznie sfery zawodowej, czy ogólnie taką zasadę stosujesz w całym swoim życiu?
Na pewno jest tak zawodowo. Np. kiedy już się podejmuję czegoś w grafice, to rzeczywiście chce mieć nad tym kontrolę. Zdarza mi się jeszcze coś projektować dla innych osób (zazwyczaj są to płyty moich przyjaciół). Ale ostatnio zaprojektowałam też książkę Katarzyny Olubińskiej ,,Bóg w wielkim mieście”, a wcześniej zaprojektowałam Kasi logo jej bloga.
Z tą tematyką bloga, który prowadzi Kasia Olubińska jest ci blisko?
Jest mi bardzo blisko.
Czujesz, że Bóg ci pomaga w tym wszystkim, co cię spotkało w życiu i co udało ci się osiągnąć?
Oczywiście, że tak! Jestem osobą wierzącą, więc jest to dla mnie istotny element życia. Wydaje mi się, że to, co daje nam wiara, to takie poczucie bycia kochanym. Bóg odsuwa nas od takiej świadomości bycia samemu na tym świecie – czuję, że to można też usłyszeć w moich tekstach. Mimo, iż ciągle z tą samotnością każdy z nas i tak musi się mierzyć. To taki paradoks.
Ale ty chyba w swoim życiu dążysz do takiego konsensusu, bo z jednej strony nie jesteś ,,po lewej czy po prawej stronie” w świecie polityki. Ale swojej wiary też jakoś nie manifestujesz na swoim kontach społecznościowych, nie namawiasz do jakiegoś czynnego udziału w życiu religijnym.
Zgadza się, nie robię tego. I powiem szczerzę, że nie lubię też, kiedy ktoś inny w taki sposób się zachowuje. Oczywiście podziwiam ludzi, którzy dzielą się wiarą, ale nie namawiają do niej kogoś na siłę. We mnie jest natura twórcy. Kiedy tworzę, to właśnie w taki sposób wyrzucam te wszystkie swoje emocje. Nie chce też być źle zrozumiana, bo dziś istnieje potrzeba opowiedzieć się za jakąś stroną, stereotyp goni stereotyp. Nie możemy znaleźć w tym wszystkim środka. Szczerze mówiąc, mnie po prostu interesuję muzyka. Czuję, że kiedy piszę swoje piosenki, to nie muszę już nic więcej mówić. A jeśli chcę coś do nich dopowiedzieć, to robię to przez jakieś social media – a co ludzie sobie o tym pomyślą, to ich sprawa.
,,Wydaje mi się, że to, co daje nam wiara, to takie poczucie bycia kochanym. Bóg odsuwa nas od takiej świadomości bycia samemu na tym świecie – czuję, że to można też usłyszeć w moich tekstach”.
Jak myślisz, co powiedziałby ci Bóg po wysłuchaniu twoich piosenek?
On ciągle coś mówi (śmiech).
To wyobraźmy sobie taką sytuację: stoisz przed obliczem Boga i naglę leci twój kawałek ,,Cyrk”.
Myślę, że ten kawałek by go rozbawił (śmiech).
I powiedziałby wtedy: ,,Bovska, to jest dobre! Wracaj na Ziemię, żeby dawać ludziom radość swoją muzyką”.
Być może! (śmiech) Ale uważam, że w moim życiu wydarzyło się wiele cudów. A jednym z takich cudów jest fakt, że dziś tutaj z tobą rozmawiam. Cudem dla mnie jest to, że udało mi się zagrać już tyle koncertów, a przede mną jeszcze kolejne.
Tobie też trafiła się w życiu ,,druga szansa”?
Druga szansa to właśnie jedna z tych rzeczy, która rzeczywiście miała miejsce w moim życiu. Wiem, że taka okazja tafia się raz na milion, a ja jestem osobą, która właśnie taką szansę otrzymała od losu. Wielkim szczęściem jest też to, że udało mi się na swojej zawodowej drodze spotkać producenta, który potrafił mnie zrozumieć i uwierzył we mnie. Takich producentów w Polsce jak Jaś Smoczyński jest naprawdę niewielu.
To spotkałaś na swojej drodze osoby, które bardzo chciały zmienić twój wizerunek i to, jaką muzykę tworzysz?
Nie spotkałam ludzi, którzy wobec mnie mieliby jakieś takie złe intencje. Spotykałam bardziej osoby, które dawały mi róże rady, np. mówiły ,,To wideo powinno być trochę inne. Zastanów się dobrze, bo to nie brzmi za dobrze. Może powinnaś się jeszcze pouczyć zanim nagrasz itp. …”. I te rzeczy naprawdę traktowałam jak dobre rady. Zawsze mocno analizuję sugestie od ważnych dla mnie ludzi i specjalistów. Najpierw analizuję, a potem biorę sobie z tych rad to, co uważam za słuszne. Z pokorą, ale i świadomością kim jestem. Staram się nie myśleć schematycznie, mieć otwartą głowę na nowe pomysły. Czasem z pójścia swoją własną drogą pod prąd wychodzi wiele dobrych rzeczy.

To zdarza cię czytać też takie negatywne komentarze?
Tak, oczywiście. Jeśli chodzi o komentarze to traktuje je wszystkie z dużym dystansem. Nawet z niektórych zdarza się nam śmiać zespołowo. Bywa z tego niezły cyrk.
Masz taki ulubiony na tej liście, która was śmieszy?
Najśmieszniejsze są te ,,hejterskie”. To może podam ten ostatni, który znalazł się pod ,,Cyrkiem”. Ktoś napisał: ,,ta piosenka jest dla przedszkolaków, bo to nie jest ani alternatywa, ani pop – a szkoda”.
No właśnie ciekawe, o co chodziło autorowi tej opinii.
I właśnie nie wiem, co mogłoby być dalej – ,,a szkoda” (śmiech). Ale zazwyczaj później do takich opinii pojawiają się komentarze ludzi, którzy bronią mnie lub piosenki.
,,Najpierw analizuję, a potem biorę sobie z tych rad to, co uważam za słuszne. Z pokorą, ale i świadomością kim jestem. Staram się nie myśleć schematycznie, mieć otwartą głowę na nowe pomysły. Czasem z pójścia swoją własną drogą pod prąd wychodzi wiele dobrych rzeczy”.
Mówisz o negatywnych komentarzach, a ja pod jednym z twoich wywiadów znalazłam taki: ,,[…] widać w niej autentyczność i szczerą zajawkę. Brak sztucznej kreacji i tekstów narzuconych przez PR-owców”. Jak ty rozumiesz słowa ,,być autentycznym”?
Dla mnie autentyczność oznacza wykonywanie muzyki, z tworzenia której ma się taką prawdziwą frajdę. Dobrym przykładem na to jest np. Björk, która tworzy na scenie swój niesamowity świat. Ale później, kiedy oglądasz ją w wywiadach, to ona jest dalej tą samą osobą, nikogo nie udaje. Dlatego zawsze staram się być tą samą osobą. Nie chce tworzyć jakichś sztucznych kreacji.
Z pewnością kojarzysz grupę BOKKA, która występuje pod maskami i nie ujawnia swoich personaliów. Zdecydowałabyś się na taką formę przekazywania swojej muzyki?
Myślę, że to jest świetny patent. Przede wszystkim to BOKKA ma świetny sposób na komunikowanie się z ludźmi na koncertach – nie mówi, ale pisze wyłącznie komunikaty. Uważam to za genialny pomysł. Jeśli chodzi o mnie i taki sposób – już na trochę za późno (śmiech). Ale na okładce mojego nowego albumu pt. ,,Pysk’’ też pojawia się motyw maski.
Dlaczego ten ,,Pysk” potrzebował maski?
Piosenki, które znalazły się na tej nowej płycie są też w pewnym sensie takimi ,,maskami”. Piszę teksty, które nie mówią o pewnych sprawach wprost. Lubię, kiedy słuchacz wejdzie mocno w interpretacje moich słów. Zamykam w moich tekstach ukryte znaczenia – i to są właśnie takie ,,moje maski”. Po napisaniu ,,Cyrku” otworzyła się w mojej głowie cyrkowa plastyczna przestrzeń, na której zdecydowałam się oprzeć wizualną stronę albumu. Każdy, kto kupi album w postaci fizycznej też będzie mógł założyć sobie prawdziwą maskę.
,,Lubię, kiedy słuchacz wejdzie mocno w interpretacje moich słów. Zamykam w moich tekstach ukryte znaczenia – i to są właśnie takie ,,moje maski”. Po napisaniu ,,Cyrku” otworzyła się w mojej głowie cyrkowa plastyczna przestrzeń, na której zdecydowałam się oprzeć wizualną stronę albumu”.
Podobno to koncerty dają ci dużo inspiracji do pisania nowych utworów…
Koncert to przede wszystkim jest spotkanie. Nigdy nie zagrałam dwóch takich samych koncertów, za każdym razem to są całkowicie inne emocje. Publiczność to jedyny w swoim rodzaju niesamowity zbiór jednostek – każdy reprezentuje zupełnie inny świat. I zawsze, kiedy mam okazję porozmawiać z publicznością po koncercie, to chętnie to czynię. Koncerty to nie tylko dawanie z siebie energii, ale też odbieranie od nich niesamowitych pokładów tejże energii, które dodają mocy. Mimo tego, przed każdym z występów tremę…
Naprawdę?!
Tak, to nie jest dla mnie takie łatwe. Kiedyś np. pomyliłam tekst, zaśpiewałam jedno inne słowo – nie wiem, dlaczego tak się stało i sama się strasznie sobie dziwiłam, że coś takiego mogło mi się zdarzyć. A co ciekawe, są ludzie, którzy potrafią to błyskawicznie wychwycić. Kiedy jestem na scenie od razu odbieram tę interakcję publiczności. Ze sceny naprawdę można wiele zobaczyć, zwłaszcza w tych pierwszych rzędach. Zaczynam powoli poznawać twarze, którym zdarzyło się przyjść na mój koncert już kilka razy. To jest dla mnie bardzo miłe przeżycie.
Wiem, że traktujesz publikowanie swoich piosenek, tak jak wypuszczenie dziecka z tego rodzinnego gniazda…
Dokładnie tak (śmiech).
To zastanawiam się, jak będzie wyglądała ta relacja, kiedy w twoim życiu pojawi się dziecko i trzeba będzie jakoś to pogodzić z tą muzyczną stroną. Przykładowo będziesz chciała napisać tekst, a dziecko do ciebie: ,,No mamo, chodź się ze mną pobaw!” (śmiech).
To jest dobre pytanie na dzisiejsze czasy, gdyż wiele kobiet zadaje sobie pytanie jak pogodzić życie zawodowe z rodzinnym, a później na szczęście jakoś sobie z tym wszystkim radzą. Wokół mnie wiele jest niezwykłych silnych kobiet. Z pewnością sięgnę po telefon i zadzwonię do bardziej doświadczonych koleżanek i zapytam, jak one sobie radzą w tej kwestii. I jakoś potem małymi krokami znajdę swoją własną drogę. Wydaje mi się, że łączenie roli twórcy z rolą matki jest możliwe, ale wiem też, że jest to bardzo trudna droga. Mam nadzieję, że w przyszłości będzie mi dane iść tą drogą i zobaczyć, co można na niej spotkać.
Rozmawiała:
Małgorzata Sawa
O autorze:

- Studiuję dziennikarstwo. Można powiedzieć, że z muzyką jestem związana od zawsze, bo urodziłam się ,,Trzynastego'', o którym kiedyś śpiewała Katarzyna Sobczyk. Uwielbiam odwiedzać Kraków. Poza muzyką, interesuję się też polityką i fotografią.
Najnowsze publikacje:
Newsy05/28/2020„Sztuczne Ognie”. Sambor i Urbański prezentują nowy utwór
Wywiady05/27/2020[WYWIAD] Koko Die: chciałem być paladynem, który ratuje ludzi z opresji
Wywiady06/13/2019[WYWIAD] NOŻE: Nie interesuje nas propaganda sukcesu
Wywiady05/16/2019[WYWIAD] Arek Kłusowski: Mam alergię na sztuczne emocje w muzyce



