[RECENZJA] SAMBOR – ,,UMBRA”
Muzyczne zaproszenie do świata cieni, gdzie króluje nostalgia – raj dla tych, którym szczęście wydaje się być bezustannie nieosiągalne.
Muzyczne zaproszenie do świata cieni, gdzie króluje nostalgia – raj dla tych, którym szczęście wydaje się być bezustannie nieosiągalne.

Słowo ,,umbra” w języku polskim oznacza ,,cień”. Mówi się, że z cienia można wyjść. Ale większą sztuką jest pozostać w nim i stworzyć muzykę, która przyciąga. Są tacy, którym ta sztuka się udaje, a jednym z nich jest właśnie Sambor Kostrzewa. Do świata płyty ,,Umbra” zaprasza instrumentalny kawałek pt. ,,Days of Umbra”. Pierwszoplanowa rola należy tu do syntezatorów. Ten utwór może się stać sygnałem, że będzie to muzyczna podróż po najróżniejszych zakątkach, które skrywają niezliczone pokłady nostalgii. ,,Great Escape” – dźwiękowa ucieczka z cienia. Na moment wybudza słuchacza swoim elektronicznym brzmieniem w połączeniu z momentami intensywnym wokalem artysty. Kolejna stacja tej muzycznej podróży mogłaby śmiało startować do konkursu w stylu ,,Ulubiony kawałek dekadenta”. Kiedy słuchasz kawałka ,,Solaris” to masz wrażenie, że nawet te dźwięki, które go tworzą straciły jakąkolwiek chęć do życia. I nagle uświadamiasz sobie, że wszystko, co cię otacza jest bez wątpienia tak cholernie szare. Cokolwiek nie zrobisz, i tak będzie czymś, co okaże się jedynie bezsensowną czynnością, która do niczego cię nie doprowadzi – a już na pewno nie do szczęścia. Bez słońca nie byłoby życia, ale w muzycznym ,,Solaris” Sambora Kostrzewy zdecydowanie nie znajdziesz dźwięków, które pobudzą cię do życia.
,,Umbra” to wymarzona podróż dla tych, którzy nie idą w życiu na skróty, ale ciągle szukają tego, co nieznane i trudne do odkrycia.
Dla kontrastu można jednak posłuchać singla promującego płytę – ,,Pożar” z pewnością rozgrzeje twoją duszę, która została przesiąknięta przez klimat poprzedniej kompozycji. ,,Pożar” wpasował się idealnie w rolę singla promującego, który przyciąga i zachęca po to, by wymagający słuchacz sięgną po ten krążek. W ,, Lost in Time” na początku zagubisz się w delikatnych dźwiękach, po czym na końcu wybudza cię solidna dawka mieszanki elektronicznego brzmienia. Po śladach post-rockowego brzmienia dojdziemy do wolnego utworu ,,Tender Commander”. Delikatność w duecie z syntezatorami nadaje tej piosence charakteru, dzięki czemu nie pozostaje kawałkiem przepełnionym smętnym nastrojem. Docieramy do celu – lądujemy na ,,Galapagos”.
Na finiszu płyty ,,Umbra” odpoczywa się w towarzystwie kojących dźwięków i stonowanego wokalu – inne elementy w tym utworze dopełniają jedynie muzyczne tło. Ostatni kawałek jest niczym muzyczny ,,sen na jawie” – słuchacz po przesłuchaniu utworu tworzy w swojej głowie obrazy, jakich mógłby doświadczyć będąc na ,,Galapagos”. Ale kiedy utwór się kończy (a wraz z nim płyta ,,Umbra”) uświadamiamy sobie, że stan, o którym usłyszeliśmy jest jedynie fikcją, a szczęście jest dla nas znów nieosiągalne…
Album ,,Umbra” to wymarzona podróż dla tych, którzy nie idą w życiu na skróty, ale ciągle szukają tego, co nieznane i trudne do odkrycia. To album dla słuchaczy, którzy uwielbiają interpretować muzykę na milion sposobów, a jednoznaczność jest im kompletnie nieznana.
8+/10
Małgorzata Sawa
O autorze:

- Studiuję dziennikarstwo. Można powiedzieć, że z muzyką jestem związana od zawsze, bo urodziłam się ,,Trzynastego'', o którym kiedyś śpiewała Katarzyna Sobczyk. Uwielbiam odwiedzać Kraków. Poza muzyką, interesuję się też polityką i fotografią.
Najnowsze publikacje:
Newsy05/28/2020„Sztuczne Ognie”. Sambor i Urbański prezentują nowy utwór
Wywiady05/27/2020[WYWIAD] Koko Die: chciałem być paladynem, który ratuje ludzi z opresji
Wywiady06/13/2019[WYWIAD] NOŻE: Nie interesuje nas propaganda sukcesu
Wywiady05/16/2019[WYWIAD] Arek Kłusowski: Mam alergię na sztuczne emocje w muzyce



