[RECENZJA] OCZI CZIORNE – „AOEIUX”

Recenzja płyty „aoeiux” w wykonaniu zespołu Oczi Cziorne.

Bez nazwy-1

OCZI CZIORNE TO BABSKI ZESPÓŁ I NIE MÓWIĘ TEGO PEJORATYWNIE. WRĘCZ PRZECIWNIE, BO POZIOM KOBIECOŚCI BIJĄCY OD KAŻDEGO UTWORU, JEST INTRYGUJĄCY I WRĘCZ ONIEŚMIELAJĄCY.

Zespół powstał już pod koniec lat 80-tych i był jednym z pierwszych zespołów kobiecych w Polsce. Oczi Cziorne zdają się robić wszystko po swojemu z niezwykłą lekkością i swobodą. Nazwa zespołu, okładka płyty i samego CD – wystylizowane i z jajem. Teksty są tylko teoretycznie trywialne i proste, natomiast odkrywają to, co kobietom siedzi w głowie. A całość jest ostatecznie bardzo mądra, pachnie doświadczeniem życiowym i tylko przykryta jest takim nieco komiksowym sosem. No i najważniejsza sprawa – zespół naprawdę wymiata pod względem muzycznym.

Brzmienie to głównie lekki blues, jazz, raczej rzadko wkraczające na rejony około-rockowe. Zmiany dynamiki i ilość niespodzianek, które tutaj można znaleźć sprawiają, że pierwsze słuchanie albumu, to prawdziwie urocza i fascynująca przygoda. Piosenki są nieco kabaretowe, na pewno świetnie prezentują się na żywo i mogłyby posłużyć za soundtrack do jakiegoś przedstawienia teatralnego w stylu „Madame” z Teatru Dramatycznego. Są tu utwory proste, łatwe w słuchaniu („aoeiux”, „Babi dół”), ale także bardziej artystyczne, odrobinę eksperymentalne („Chemia miłości”, „Pantera zła”).

Wśród instrumentarium znajdziemy instrumenty klawiszowe, flet, bezprogowy bas oraz wiele instrumentów perkusyjnych. Brzmienie jest chwilami bardzo ascetyczne, ale zespół z doskonałą gracją korzysta z dźwięków w odpowiednich dawkach, tworząc odpowiedni klimat, pewną grozę i enigmatyczność w momentach, gdzie słuchacz przyzwyczajony do wall of sound-ów wyczekuje kolejnego breakdownu i pierdzielnięcia ze zdwojoną siłą. Ta muzyka to przykład wybitnej dojrzałości kompozycyjnej, dzięki czemu uwodzi słuchacza, prowadzi dokładnie tak jak chcą tego muzycy, a nie tak, żeby słuchacz dokładnie wiedział, że po wersie nadejdzie bridge, a potem refren. Pod względem technicznym, płyta brzmi doskonale, bo wszystko słychać po prostu idealnie.

Wydźwięk płyty nie jest optymistyczny, ukazuje przemiany życiowe i gorycz związaną z rozminiętymi marzeniami.

Wydźwięk płyty nie jest optymistyczny, ukazuje przemiany życiowe i gorycz związaną z rozminiętymi marzeniami. A jednak w całości można znaleźć pewnego rodzaju ukojenie i spokój, bo być może wiele osób odnajdzie się w tych tekstach, tej muzyce i utożsami się z nią – a tym samym zobaczy, że myśli kłębiące się w jej głowie, sieją spustoszenie także w głowach innych. Być może dla kogoś będzie to swego rodzaju terapia, która da spokój ducha.

Uważam, że płyta „aoeiux” jest naprawdę doskonała, ambitna, ciekawa pod względem tekstowym i absolutnie najwyższych lotów, jeżeli chodzi o kompozycję muzyczną. Oczywiście nie musi przypaść każdemu do gustu, trudno też powiedzieć, jak zniesie próbę czasu (głównie z powodu braku „hitów). Niemniej bardzo polecam zapoznać się z tym wydawnictwem.

8-/10
Kuba Styczyński

O autorze:

Jakub Styczyński
Jakub Styczyński
Redaktor naczelny, producent i ogarniacz techniczny FINE TUNE. Od 2015 r. związany z Dziennikiem Gazetą Prawną. Na swoim koncie ma prestiżową nagrodę Grand Press w kategorii Dziennikarstwo Śledcze oraz dwie nagrody im. Władysława Grabskiego, ufundowane przez Narodowy Bank Polski.