[WYWIAD] Kuba Kawalec z Happysad: Nie lubię wkładać własnych myśli do czyjejś głowy
Jak ,,Ciało Obce” poczuł się nie raz, ale według niego nie istnieje człowiek idealnie dopasowany do naszego świata. Zaczyna zaś czuć się jak ,,kumpel z branży” ludzi, którzy (jak on) tworzą świat polskiej muzyki – Jakub Kawalec.
FINE TUNE: ,,Ciało Obce” – to tytuł najnowszej płyty Happysad. Czy przydarzyła ci się kiedyś w życiu taka sytuacja, w której poczułeś się właśnie jak takie ,,Ciało Obce”?
Kuba Kawalec: Tak było wiele razy (śmiech)! Wydaje mi się, że większość ludzi wrażliwych ma poczucie niedopasowania, odklejenia od rzeczywistości. Poza tym, chyba nie ma takiego człowieka, który byłby idealnie ,,przyklejony” do naszego świata.
To poczucie niedopasowania w tych pewnych sytuacjach jest pomocne w życiu muzyka?
Mnie, przykładowo, to właśnie napędza, jest rodzajem jakiegoś wyzwania. To, co my robimy, to jest pochodna naszego samopoczucia.
Czy jest w tobie ,,taki obcy”, którego jeszcze nikt nie miał okazji poznać?
Obracam się w środowisku ludzi, których znam od ponad dwudziestu lat i w zasadzie chyba nie mamy przed sobą jakichś tajemnic. I nawet, gdy kiedyś coś przed sobą ukrywaliśmy, to prędzej czy później, wyszło to na jaw. Ale jest masa ludzi, których znam powierzchownie i z pewnością oni nie znają tych wszystkich zakamarków mojej natury.
Wiem, że dostajecie dużą liczbę wiadomości od swoich fanów – w tych wszystkich znalazła się taka, w której ktoś np. napisał, że w materiale z albumu ,,Ciało Obce” w dużym stopniu odnalazł jakąś swoją historię?
Tak! Pojawiło się wiele takich wiadomości. Mamy grupę fanów, którzy czują potrzebę podzielnia się swoją opinią na temat naszego każdego kolejnego albumu. Ale wiesz, ci ludzie, którzy towarzyszą nam od lat, są dla nas już jak starzy znajomi. Kojarzymy ich po zdjęciach, po tym, że gdzieś tam się udzielają jako nasi fani… Poza tym, nie chwaląc się, ale nowa płyta została chyba najlepiej przyjęta przez naszych fanów.
Zdarza ci się czytać komentarze fanów, które nie są kierowane bezpośrednio do was, tylko gdzieś tam napisane np. pod teledyskiem?
Przez cztery ostatnie płyty nie czytałem w ogóle tych opinii. Ale teraz pojawiła się u mnie jakaś taka potworna ciekawość. I wreszcie zdecydowałem się to zrobić – może to dlatego, że byłem bardzo pewny tego materiału…
A skąd taka pewność akurat przy tej płycie?
Chyba w miarę wydawania kolejnych płyt u muzyków pojawia się w artyście taka pewność. Po latach grania ze świadomością, że stoją za tobą ci wszyscy fani. Czy po koncertach, gdzie widzisz dużą publiczność – to wszystko daje niesamowitą asekurację, ale to nie jest w żadnym stopniu przejaw jakiejś arogancji.
Często w wypowiedziach podkreślasz, że ,,to nie jest arogancja”.
No właśnie, bo pewność siebie jest kojarzona często przez wiele osób z arogancją. A przecież możemy mieć w sobie taki stopień pewności siebie, która jest inspirująca. Zawsze w tej kwestii podziwiam hip-hopowców, bo oni są bardzo pewni siebie. Słychać to w ich piosenkach – strasznie im tego zazdroszczę. Ja przy poprzednich płytach nie miałem tej pewności siebie.
Ale ta grupa fanów, te zapełnione koncerty po brzegi nie pojawiły się dopiero po tej płycie – czegoś takiego doświadczacie już od lat. I chcesz mi powiedzieć, że mimo wszystko nie wyrobiłeś w sobie pewności siebie?
No najwyraźniej, bo tak właśnie było. Jestem na tyle wrażliwy, że kiedy usłyszę od kogoś: ,,ta płyta jest słaba, i kompletnie mi się nie podoba”, to ja to przeżywam na swój sposób. Wiem, że ci ludzie mają prawo do wyrażania takich opinii i nie mogę wpłynąć na to, żeby moja muzyka podobała się wszystkim. Ale każdy taki komentarz też wiąże się u mnie z jakąś falą goryczy. A przy tej płycie postanowiłem to wszystko po prostu olać – i nie było aż tak źle. Do tego, od chłopaków z zespołu usłyszałem, że przy poprzednich płytach te komentarze były na maksa podzielone.
,,Nie umiem kochać i nie umiem być kochanym” – myślisz, że te słowa w dobry sposób opisują pokolenie, które żyje w dzisiejszych czasach?
Zawsze uciekam od generalizowania. Nie lubię wkładać moich myśli do głowy innych ludzi. To są moje myśli i nie chciałabym, żeby przenikały się w jakiś sposób. Bycie głosem ludu, to raczej nie jest moja rola – nie czułbym się w tym najlepiej. To jest jedno z moich mocnych wyznań na tej płycie. Ale też już dużo razy słyszałem, że te słowa to jakiś obraz populacji, która mocno się indywidualizuje i ciężko jej się dokleić do reszty.

Okładka płyty ,,Ciało Obce” to wasz pomysł? Czy stoi za nim jakaś inna osoba?
Pomysł skonstruował Grzesiek Piwnicki. Praca związana z pomysłem na okładkę zazwyczaj polega na tym, że puszczasz komuś demo i opowiadasz, o czym jest płyta. Autor okładki bazuje na swoich własnych skojarzeniach, ale też na skojarzeniach artystów. Grzesiek dostał informacje, że to jest płyta generalnie kryzysowa – o człowieku, który odkleja się od reszty i traci kontakt z rzeczywistością. Okładka jest jego wizją, ale nam ta wizja wydała się być bardzo spójna z naszym materiałem. Ta pępowina, to surrealistyczne krzesło nie wiadomo skąd – wydaje mi się, że w tym obrazku można odczytać emocje z naszych utworów.
Materiał na waszą ostatnią płytę został nagrany w ponad stuletniej stodole w miejscowości Nowe Kawkowo – dlaczego akurat to miejsce?
Znamy bardzo dobrze to miejsce, byliśmy tam już kilkanaście razy. Na początku nie dało się tam nagrywać – stodoła była w takim stanie ,,zalewowym”. Gdyby spadł deszcz, to z pewnością dostałby się do środka. Ale od pewnego czasu Staś (który jest właścicielem tego obiektu) zaczął to wszystko gruntownie remontować. Te pierwsze skutki remontu były dla nas bardzo imponujące – strasznie fajnie to wszystko optycznie wyszło. My na początku chcieliśmy nagrywać te płytę w jakimś garażowym pomieszczeniu, żeby to wszystko było z takimi przesłuchami instrumentalnymi. Ale zawiniła moja pamięć – nie zarezerwowałem na czas miejsca, gdzie miała powstać ta płyta.
Przeznaczenie?!
Nie, ja nie wierzę w przeznaczenie. To był po prostu przypadek. Szybko była akcja ratunkowa całej sytuacji i od razu pojawił się pomysł z tą stodołą Stasia – to chyba nawet nasz realizator dźwięku rzucił ten pomysł. I tak ,,Ciało Obce” z płyty garażowej zmieniło się na płytę ,,stodołową”.
To brzmi już jak taka niezła alternatywa.
No wiesz, zamieniliśmy ciasną, garażową atmosferę na takie przestrzenne brzmienie. Ale w niektórych kawałkach zostawiliśmy trochę elementów z tego naszego pierwszego pomysłu, więc jest pół na pół.
Mówiłeś, że miejsce, gdzie powstawała ta płyta jest wam dobrze znane – a kiedy słyszysz te kawałki, które tam powstały to myślisz, że w nich też można jakoś poczuć ten klimat? Można powiedzieć, że klimat tego miejsca w pewnym sensie też gdzieś został zamknięty na tym krążku?
Kiedy na początku włączyłem tę płytę, to nie mogłem przesłuchać żadnej piosenki bez tych obrazów z Kawkowa – ale to jest naturalne. Głównie wtedy wracam wspomnieniami właśnie do momentów, kiedy tam nagrywaliśmy. Ten dźwięk wtedy był mocno nasycony. Byliśmy wtedy pod wrażeniem całego obiektu i tego, jak ten budynek z nami ,,współpracuje”.
Piosenkę ,,-1” nagrano bardzo późną nocą przy ognisku w Kawkowie. Podczas tej sesji nagraniowej mieliście też ogniska.
Tak, bo był wtedy lipiec i było bardzo ciepło – często paliliśmy sobie tam ogniska. Była też gitara, nowe pomysły i właśnie podczas jednej z takich nocy zagrałem właśnie ,,-1”. Marcin Bors wtedy zaproponował, żeby ten moment nagrać na dyktafon. Później, kiedy składaliśmy tę płytę w całość zapytałem Marcina, co z tą piosenką. I zdecydowaliśmy ją dać na sam początek. Lubimy, kiedy widz nie usiedzi i jest zaskakiwany. Doceniam płyty, które przez cały materiał mają jedną temperaturę – i to musi być silnie koncepcyjna płyta. Ale bardzo szanuję też, kiedy kalejdoskop wrażeń jest dynamiczny. Wydaje mi się, że nam udało się to wszystko zaplanować. Np. masz utwór akustyczny z ogniska, a później nagle jakiś łomot ze stodoły. Ciągle przenosisz się w inne scenerie. Na albumie ,,Ciało Obce” dynamika jest ogromna, ale myślę, że spójność jest też widoczna.
Czy w młodych zespołach (które dopiero gdzieś niedawno rozpoczęły swoją muzyczną ścieżkę) widzicie trochę siebie z początków zespołu Happysad? Myślisz, że te zespoły podążają podobną droga do waszej?
Nie ma innej drogi, niż zdobycie wiarygodności. Jeżeli ludzie zobaczą, że otwierasz się przed nimi i to jesteś ty na tej scenie, a nie jakaś podróbka znanej kapeli, to myślę, że ten sukces w pewnym momencie zostanie osiągnięty. Strasznie kibicuję tym młodym polskim zespołom. Im więcej ludzi słucha dobrej muzyki, tym bardziej ten świat jest lepszy. Mam ciągle takie poczucie, że u nas w Polsce jest jeszcze zbyt małe grono ludzi, którzy znają dobrą muzykę. U mnie kiedyś wiecznie był tylko: KULT, T.LOVE, Brygada Kryzys, Maanam, Hey i Republika. Ja bardzo lubiłem tę polską muzykę, bo przede wszystkim ją rozumiałem – a przynajmniej tak mi się wydawało… Zawsze interesowało mnie słowo i to, jak ktoś potrafił nim precyzyjnie operować – mnie to zawsze wzruszało. Później sam zacząłem pisać po polsku. Wcześniej nawet nie przeszło mi przez myśl, że stać mnie na coś takiego. Np. teksty Kasi Nosowskiej od zawsze potrafiły wzbudzić u mnie jakieś takie niesamowite wzruszenie. Te wszystkie teksty Grabaża, Muńka… – to jest po prostu dla mnie coś niesamowitego!
Na pewno miałeś okazję spotkać tych wszystkich artystów – a powiedziałeś im to kiedyś chociaż?
No oczywiście, że tak! I dalej im to mówię – a oni już przestają mi w to wszytko wierzyć. To już są rozmowy na zasadzie ,,takiego kumpla z branży”.
I co czujesz się już jak ten ich kumpel z branży?
Ja mam jeszcze problem, żeby odnaleźć się w tej roli. Zawsze myślę, że oni osiągnęli ode mnie dużo więcej. Ale jakiś czas temu miałem taką rozmowę z Kasią Nosowską, która trwała dobrą godzinę – i właśnie podczas tej rozmowy poczułem, że to jest taka rozmowa w stylu ,,jak kumpel z kumpelą”. To była taka naturalna, zdrowa rozmowa o zwykłych problemach życiowych – ale bez takiego ,,fanowskiego dupowlaztwa”. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje, ale być może lepiej rozmawia się już wtedy, kiedy ludzie mają jakieś dowody na to, co zrobili w swoim życiu…
Rozmawiała: Małgorzata Sawa
O autorze:

- Studiuję dziennikarstwo. Można powiedzieć, że z muzyką jestem związana od zawsze, bo urodziłam się ,,Trzynastego'', o którym kiedyś śpiewała Katarzyna Sobczyk. Uwielbiam odwiedzać Kraków. Poza muzyką, interesuję się też polityką i fotografią.
Najnowsze publikacje:
Newsy05/28/2020„Sztuczne Ognie”. Sambor i Urbański prezentują nowy utwór
Wywiady05/27/2020[WYWIAD] Koko Die: chciałem być paladynem, który ratuje ludzi z opresji
Wywiady06/13/2019[WYWIAD] NOŻE: Nie interesuje nas propaganda sukcesu
Wywiady05/16/2019[WYWIAD] Arek Kłusowski: Mam alergię na sztuczne emocje w muzyce



