www.web.facebook.com/jogamusic
[WYWIAD] Jóga – w młodości jarali się Batmanem
Jest ich trzech. W jednych kwestiach się zgadzają, w innych lekko różnią. Ale jednego są wszyscy trzej pewni. Chcą, aby debiutancki album, który dopiero przed nimi był w stu procentach świadomą, autentyczną decyzją. Marzą o płycie, na której w przyszłości nie będą chcieli nic zmienić – oto JÓGA.

Jest ich trzech. W jednych kwestiach się zgadzają, w innych lekko różnią. Ale jednego są wszyscy trzej pewni. Chcą, aby debiutancki album, który dopiero przed nimi był w stu procentach świadomą, autentyczną decyzją. Marzą o płycie, na której w przyszłości nie będą chcieli nic zmienić – oto JÓGA.
W 2016 roku wydaliście EP-kę zatytułowaną ,,Hero”. Kim dla was jest bohater?
Rafał: Nie chcę, żeby to zabrzmiało banalnie, ale dla mnie bohater to osoba, która jest prawdziwa. Musi mieć też w sobie jakąś wrażliwość. Wydaje mi się, że teksty, które pisałem na tę EP-kę, były właśnie inspirowane osobami, które były dla mnie takimi bohaterami i coś ważnego wniosły w moje życie.
Czy taka osoba może pozwolić sobie na słabość i np. przyznać, że czegoś nie da rady zrobić?
Rafał: Jasne, bo bohater to też człowiek. Każdy ma swoje lepsze i gorsze chwile. Przyznanie się do takiej słabości jest według mnie jak najbardziej naturalne.
Kamil: Dla mnie bohater to osoba, która wykorzystuje swoje naturalne lub nabyte predyspozycje do pomocy osobom, którym brakuje właśnie takich zdolności – według mnie taka osoba powinna mieć w sobie więcej dobra niż zła.
Czyli może nawet się poddać?
Kamil: Może, ale o tym akurat nikt nie powinien się dowiedzieć (śmiech).
Czyli musiałby mieć też swoje tajemnice. Maciek, a jaka jest wizja twojego bohatera?
Maciek: Według mnie to przede wszystkim taka osoba musi być autentyczna w tym, co robi. A tak mówiąc na boku, kiedy byłem dużo młodszy, to byłem fanem Batmana. Dlatego u mnie w kwestii superbohatera dominuje ten archetyp Batmana. Muszę się nawet przyznać do tego, że w dzieciństwie biegałem po domu z peleryną Batmana – to był czas, kiedy słowo ,,superbohater” rozumiałem bardziej fizycznie, niż intelektualnie. Ta fizyczność urzekła mnie na tyle, że później sam też w swoim życiu mocno ,,cisnąłem” sport.
Czy zasady, które obowiązują w sporcie przydały ci się podczas wchodzenia do świata muzyki?
Maciej: Przydała się raczej forma nastawienia. W sporcie i w muzyce bardzo ważna jest kwestia psychiczna. Musisz walczyć, żeby dotrzeć do czegokolwiek.
Rafał: Przy okazji, ja też byłem fanem Batmana…
Czy to ta jego tajemniczość działała na was jak magnes?
Rafał: No właśnie u mnie nie. Nigdy jako dziecko nie jarałem się takim rzeczami. Mam starszego brata i jego właśnie zawsze ciągłego do takich rzeczy. A ja byłem trochę takim ,,maminsynkiem”, dlatego to mama była dla mnie taką największą superbohaterką.
Dlaczego właśnie mama przejęła tę rolę w twoim dzieciństwie?
Rafał: Bo zawsze była obok. I zawsze mogłem na nią liczyć.

,,[…] bohater to też człowiek. Każdy ma swoje lepsze i gorsze chwile. Przyznanie się do takiej słabości jest według mnie jak najbardziej naturalne”.
Żeby osiągnąć sukces w muzycznym świecie też jest potrzebna trochę taka determinacja superbohatera. Macie muzycznego superbohatera?
Rafał: Dla mnie od początku zespołu JÓGA taką osobą jest Björk i tak się składa, że ostatnio często wracam do jej utworów. Nadal uwielbiam jej kawałki, a jej twórczość inspiruję mnie do pisania naszych nowych utworów.
Maciej: Ja w zasadzie też nie mam takiego wzoru, za którym chciałbym podążać. Nie pochodzę z domu, który miałby jakiekolwiek tradycje muzyczne, więc przez wszystko w tym muzycznym świecie muszę przejść sam. Sam przecieram te szlaki.
Skoro nie miałeś w rodzinie żadnej osoby związanej z tej światem i sam musiałeś to wszystko poznać od podstaw, to jestem ciekawa, czy ten świat muzyki czymś bardzo cię zaskoczył?
Maciej: Zawsze byłem dobrym obserwatorem i patrząc na ludzi w dużej mierze wiedziałem, czego mogę się po nich spodziewać. Ale raczej nie było czegoś takiego, co bardzo mnie zaskoczyło w tym świecie.
To może dlatego, że byłeś bardziej ostrożny i nie podchodziłeś do tego wszystkiego z takim wielkim entuzjazmem?
Maciej: Zdecydowanie tak! Myślę, że ostrożność jest w tym przypadku bardzo pomocna. Szczególnie wtedy, kiedy jesteś obecny w tej sferze, gdzie jest się ,,na tapecie”, a ludzie bardziej zwracają na ciebie uwagę.

,,Nie pochodzę z domu, który miałby jakiekolwiek tradycje muzyczne, więc przez wszystko w tym muzycznym świecie muszę przejść sam. Sam przecieram te szlaki”.
A jak to się stało, że Maciek dołączył do składu zespołu JÓGA na stałe?
Rafał: Od początku, kiedy Maciek skontaktował się z nami w sprawie zrobienia czegoś tak na próbę (co w rezultacie spowodowało, że wyprodukował naszą pierwszą EP-kę) widać było, że ,,zaiskrzyło” w tej naszej współpracy. Podczas naszych prób i sesji nagraniowych było czuć taką niesamowitą chemię. Razem z Kamilem doszliśmy do wniosku, że Maciek to takie brakujące ogniwo w naszym zespole. Poza tym w trójkę jest zawsze raźnej, a kolejny mózg w naszym zespole to może być tylko coś dobrego – a to się nam bardzo teraz sprawdza i jesteśmy zadowoleni, że to wszystko właśnie tak się potoczyło. Jesteśmy wdzięczni losowi za to, że Maciek do nas napisał tego maila.
Czyli Maciek okazał się waszą bratnią duszą.
Maciej: Tak. Wszyscy lubimy siedzieć po kątach i płakać (śmiech).
A dlaczego napisałeś właśnie do nich? A nie do jakiegoś innego zespołu?
Maciej: Na jednym z koncertów, na którym poznałem Kamila i Rafała, mój kolega rzucił do mnie: ,,Ej, zrobiłbyś im jakiś fajny kawałek”. Pomyślałem wtedy: ,,A dobra! Spoko!” i jakoś wtedy ten pomysł szybko nam uleciał. Później zdarzało się taj, że ich duet często gdzieś przewijał się w moim życiu na co dzień – na Facebooku, usłyszałem ich audycję w Czwórce itd. Przypomniałem sobie wtedy tego kolegę z koncertu, na którym poznałem chłopaków, ten jego pomył i pomyślałem: ,,A niech będzie, spróbuję do nich napisać!”. Wysłałem im wtedy dwa albo trzy numery…
Jako jedyny zespół z Polski wygraliście konkurs Converse Rubber Tracks, na który zgłoszenie (bez waszej wiedzy) wysłał wasz manager. Gdy ogłosił wam już wynik tego konkurs, to z waszej strony nie pojawiła się taka lekka pretensja, dlaczego to zrobił bez waszej wiedzy?
Rafał: U nas jest tak, że mamy taką wspólną grupę Facebooku, na której omawiamy wszystkie ważne sprawy. I to właśnie tam Kuba nam to ogłosił. Pamiętam, że najpierw zapytał czy mamy paszporty – i już wtedy wiedziałem, że to musi być coś dobrego. Dla żartu na początku trochę byliśmy na niego źli, ale później powiedzieliśmy do niego: ,,Kuba, nie mów już nam tego, że nasz do czegoś zgłaszasz, bo to najlepsza rzecz być taką dobrą wiadomością zaskoczonym”.
Nie pojawiła się u was taka myśl: ,,No nie, dlaczego on nam nie powiedział, przecież mogliśmy ten materiał, który był potrzebny do zgłoszenia jeszcze bardziej ulepszyć”?
Rafał: Myślę, że nie. Gdyby nie Maciek, który dołączył do nas od razu po powrocie z Berlina, to nasz materiał nie brzmiałby tak dobrze. Sami nie wiedzielibyśmy, co z tym zrobić. Poczuliśmy taką wielką szansę, ale nie wiedzieliśmy tego, jak w tym wszystkim się odnaleźć. Maciek był osobą, która pomogła nam odnaleźć się na tej drodze. Pamiętam jeszcze, jak nawet pisaliśmy do niego z Berlina, aby pomógł nam dokonać dobrej decyzji w kilku kwestiach.
W jednym z wywiadów mówiliście o tej cudownej atmosferze, jaką można było poczuć w tym niemieckim studiu? Wchodzicie do tego studia i…
Rafał: Czuję zapach takiego starego drewna. To był zapach tych mebli – to miało w sobie naprawdę niezwykły urok. Każdy pomysł, który rzucał nam wtedy Aron Bastinelli na maksa wchodził do mojej głowy – nawet wtedy, kiedy coś mnie w nim nie urzekło. Np. Aron wpadł na pomył, żebyśmy zagrali na perkusji. My – osoby, które nigdy nie grały na perkusji, zasiedliśmy za nią i zagraliśmy.
Czyli nakłaniał was do spróbowania nowych rzeczy.
Rafał: I to w tym wszystkim było cudowne. Było tam naprawdę świetnie. Te wszystkie kanapy, na których siedziały te wielkie gwiazdy…
Siedzieliście sobie na tej kanapie, gdzie być może siedział Bono albo David Bowie i jakie myśli przewijały się wtedy przez waszą głowę?
Rafał: Ja np. myślałem, że to jakaś pomyłka. Już w samolocie miałem taką obawę, że za moment zadzwoni telefon z informacją, że jednak pomyli nasz zespół z jakimś innym. Pamiętam, jaki już przylecieliśmy na lotnisko, poczułem się wtedy jak…
Gwiazda?
Rafał: To znaczy może nie dosłownie. Ale tego nie da się poczuć na co dzień czy nawet na koncercie. Do tego na lotnisku czekał na nas taki pan w garniturze, trzymał tablet, na którym miał napisane JÓGA – to było naprawdę coś nieprawdopodobnego (śmiech).
To było zupełnie jak w filmie (śmiech). Kamil, a tobie jak się podobało?
Kamil: Na pewno tak samo jak Rafałowi, ale ja bałem się tego, że nie zrozumiem tych wszystkich angielskich technicznych słówek, które będą się gdzieś tam przewijać podczas tej naszej wizyty. Najbardziej bałem się tego problemu z komunikacją w rozmowie z producentem. Ale na miejscu okazało się, że nie było tych wielkich problemów i jakoś daliśmy radę się dogadać.

,,Dla mnie bohater to osoba, która wykorzystuje swoje naturalne lub nabyte predyspozycje do pomocy osobom, którym brakuje właśnie takich zdolności – według mnie taka osoba powinna mieć w sobie więcej dobra niż zła”.
Byliście w studiu, gdzie legendy sceny muzycznej nagrywały swoje albumu. To dlaczego wy z te wizyty przywozicie tylko epkę, a nie debiutancki album?
Rafał: Dlaczego nie płytę? Może dlatego, że mieliśmy ograniczony czas nagrań. Do tego wydaje mi się, że nie mieliśmy wystarczająco dużo materiału na nasz pierwszy longplay.
Na ostatnim wydanym przez was materiale jest więcej tego elektronicznego brzmienia, odnaleźliście w takiej muzyce swój klimat?
Rafał: Wydaje mi się, że z biegiem czasu im więcej się wspólnie spotykamy, to jeszcze bardziej utożsamiamy się z tym elektronicznym brzmieniem. Myślimy czasami nad tym, by wrócić trochę do takiego akustycznego grania. Ale jestem pewny, że nie jesteśmy w stanie, aby do końca zrezygnować z elektroniki.
Maciej: Ciągle szukamy takiego idealnego środka. Chcemy zachować tą subtelność, a zarazem mieć też tą żywiołowość. Zależy nam na tym, aby nasza muzyka miała sens i smak.
A można o was powiedzieć, że jesteście reprezentantami minimalizmu i wrażliwości?
Rafał: Myślę, że w jakimś sensie na pewno tak. Pomimo tych panujących trendów w muzyce, nam jednak udaje się utrzymać ten minimalizm. Chociaż zdarza się nam słuchać też gwiazd, które reprezentują pop.
To jakiej gwiazdy pop słuchasz?
Rafał: Słucham Ariany Grande. Uwielbiam ją. Ale pomimo tego w naszej muzyce panuje minimalizm, idziemy w swoją stronę. Minimalizm to jest właśnie to, z czym teraz całkowicie się utożsamiamy. Kompletnie nie wiem, jak to będzie z nami np. za dziesięć lat. Być może będziemy robić jakieś totalnie popowe piosenki…
,,Ciągle szukamy takiego idealnego środka. Chcemy zachować tą subtelność, a zarazem mieć też tą żywiołowość. Zależy nam na tym, aby nasza muzyka miała sens i smak”.
Pokazanie swoje wrażliwości w dzisiejszym świecie jest chyba trudne, ale w waszych piosenkach tej wrażliwości jest naprawdę dużo. Zastanawiam się nad tym, czy u was nie ma takiej małej bariery przed tym, żeby jednak pokazać w tych kompozycjach swoją wrażliwości?
Maciej: Ludzie przede wszystkim uwierzyli w naszą autentyczność. Według mnie ta prawdziwość jest najważniejszym motywem naszej twórczości
Ale często reakcją na wrażliwość jest ,,hejt”, wasz zespół miał okazję poznać to zjawisko?
Kamil: Nie patrzymy na ,,hejty”, ale robimy swoje i zwracamy uwagę jednie na konstruktywną krytykę.
Maciej: ,,Hejt” będzie zawsze, niezależnie od rejonu, w jakim żyjesz.
Rafał: Zauważyłem, że nasz utwór ,,4” jest takim kawałkiem, którego ludzie bardzo lubią albo jest przez nich znienawidzony. Czytałem te komentarze i wydaje mi się, że te negatywne komentarze wynikały z braku interpretacji. Chociaż każdy inaczej odbiera muzykę. Teraz już nie czytam takich komentarzy, ale liczę się z tym, że nasza muzyka będzie ciągle podawana jakiejś ocenię i to jest naturalne. Dla mnie jest czymś cudownym wyjść na scenę i przekazać te emocje, jakie niosą w sobie nasze utwory. Mimo wszystko zawsze towarzysz nam ten strach, i to niezależnie od tego, czy ludzie cieszą się po naszych piosenkach. Trochę boję odrzucenia z ich strony.
Dlaczego?
Rafał: Być to wynika z takiego mojego wrodzonego braku pewności. Chociaż zdarza mi się też czasem potańczyć na scenie (śmiech).

Przed wami z pewnością stworzenie debiutanckiego albumu. Mówi się, że pierwsza płyta jest dla muzyka bardzo ważna. Jaki debiutancki albumy wy chcecie przekazać swoim fanom? Macie już jakąś wizję z tym związaną?
Rafał: Nie chcemy jeszcze zakładać jakichś konkretnych terminów. Musimy być pewni, że to jest dokładnie to, co chcielibyśmy ostatecznie wydać. Zdarza nam się dostawać nawet kilka wiadomości dziennie z pytaniem o płytę.
Maciej: Cieszymy się, że jest takie zainteresowanie, ale podobno na pierwszą płytę pracuję się całe życie, nad drugą już tylko rok. Dlatego ta pierwsza jest dla nas tak ważna.
Wybiegnę trochę w przyszłość. Podchodzicie do tego debiutanckiego albumu z takim wielkim zaangażowaniem, to jestem ciekawa, co wy będziecie chcieli usłyszeć od człowieka, który już przesłucha ten cały materiał, który w ostateczności tam zamieścicie?
Rafał: Chciałbym na pewno usłyszeć: ,,To było warte tego czekania!”
Maciej: A poza tym, sami chcemy po roku przesłuchania materiału z takiej płyty powiedzieć: ,,Tak, to jest to! Nie musimy tu niczego zmieniać”. Sto procent wykrzesane z siebie, a później sto procent zadowolenia – tego właśnie chcemy! Tą płytą będziemy chcieli podziękować naszym fanom za wszystkie akty wsparcia dla nas.
Kamil: Dokładnie! Myślę, że to, co powiedział Maciek jest ważne. Chcemy, żeby ta płyta rok czy dziesięć lat po wydaniu nam się podobała.
Rafał: Oczywiście nie robimy tej płyty pod publiczność. To jest coś naszego, musi być autentyczne. Ale liczymy się też z tym, że są ludzie, którzy na nią czekają, co dla nas jest naprawdę fantastycznym uczuciem. Szczególnie było to widać po akcji na stronie Polak Potrafi, gdzie ludzie pomogli nam nagrać nasz pierwszy teledysk. Ale to, co też jest w tym wszystkim fajne, to zrozumienie z ich strony. Wiem, że mamy takich fanów, którzy też zaakceptują to, że być może ten materiał będzie całkiem inny, niż się tego spodziewali.
Rozmawiała: Małgorzata Sawa
Wspólna trasa koncertowa Fair Weather Friends & JÓGA
O autorze:

- Studiuję dziennikarstwo. Można powiedzieć, że z muzyką jestem związana od zawsze, bo urodziłam się ,,Trzynastego'', o którym kiedyś śpiewała Katarzyna Sobczyk. Uwielbiam odwiedzać Kraków. Poza muzyką, interesuję się też polityką i fotografią.
Najnowsze publikacje:
Newsy05/28/2020„Sztuczne Ognie”. Sambor i Urbański prezentują nowy utwór
Wywiady05/27/2020[WYWIAD] Koko Die: chciałem być paladynem, który ratuje ludzi z opresji
Wywiady06/13/2019[WYWIAD] NOŻE: Nie interesuje nas propaganda sukcesu
Wywiady05/16/2019[WYWIAD] Arek Kłusowski: Mam alergię na sztuczne emocje w muzyce




