źródło: facebook.com/meltripson/?fref=ts
[WYWIAD] MEL TRIPSON –
ZA 100 MLN ZŁ KUPIĄ TYGRYSA
O tym lubelskim zespole zrobiło się głośno w ubiegłym roku, gdy ich gitarzyście udało się zagrać na jednej scenie wraz z U2. Pytamy ich, kiedy wrócą do grania i jak wielki melanż zrobiliby za 100 mln zł.

O LUBELSKIM ZESPOLE MEL TRIPSON ZROBIŁO SIĘ GŁOŚNO W 2015 ROKU, GDY ICH GITARZYŚCIE UDAŁO SIĘ ZAGRAĆ NA JEDNEJ SCENIE Z ZESPOŁEM U2. CZY TO WYDARZENIE ZMIENIŁO COŚ W ICH ŻYCIU?
Hasłem tegorocznej edycji Nocy Kultury, na której zagraliście było ,,Wyobraź sobie miasto…”. Wy macie dużą wyobraźnię i jesteście marzycielami?
Stanisław Czerniawski: Tak, wszyscy. Ale Mateusz jest architektem, więc myślę, że może coś więcej o tym powiedzieć…
Mateusz Kochaniec: O wizjonerstwie i marzycielstwie w tym mieście?! Oczywiście, mogę coś powiedzieć. Lublin żyje energią młodych ludzi, którzy tutaj zamieszkują i co weekend wychodzą na ulice do pubów.
Jaka jest ta energia?
M.K: Myślę, że jest niesamowita i można byłoby nią napędzić jeszcze dużo większe miasto niż Lublin – np. Nowy Jork. Mieszkańcy Lublina – szczególnie młodzi – mają jej w sobie tyle, że mogłaby też zasilać trzy elektrownie jądrowe!
Największą wyobraźnie mają chyba dzieci. A w was jest coś jeszcze z dziecka?
Filip Paprocki: Zdecydowanie i myślę, że to widać na scenie. Mój ruch wygląda bardzo naturalnie – tak jak kilka lat temu – i to się nie zmienia. Cały czas cieszę się tym, co robię i mam nadzieję, że choć trochę to widać.
M.K: Poza tym wszyscy lubimy słodycze i kreskówki.
Jakie?
M.K: ,,Samuraj Jack” i ,,Adventure Time”.
Piotr Machajek: I jeszcze ,,Simpsonowie”!
https://www.youtube.com/watch?v=3iUHsRp1L9I
Czyli czasami zmieniacie się jeszcze w takie ,,dzieci” – stąd też pewnie ta piosenka o niani (utwór Mel Tripson – ,,Nanny”). Wam pewnie przydałaby się ta niania z waszego teledysku? (śmiech)
S.Cz: Ja szukam dziewczyny! A właściwie to żony… (śmiech)
To przy okazji wywiadu na stronie FINE TUNE znajdzie się jeszcze twoje ogłoszenie (śmiech).
F.P: To już nie te lata, żeby szukać dziewczyn – Stanisław ma już 20 lat.
Wasza kolejna piosenka – ,,W rozwiązanych butach” opowiada o mężczyznach, którzy nie traktują dobrze kobiet. Skąd wziął się u was pomysł na taki utwór?
F.P: Zaczęło się od gitary. Mateusz później dopisał tekst i melodię. Pisząc ten dźwięk na gitarę, chciałem, żeby moje brzmienie oddawało „niezaangażowanie” tego ,,Chłopaka w rozwiązanych butach”.
Nie baliście się, że ta piosenka postawi was w takim świetle ,,Chłopaka w rozwiązanych butach”, czyli kogoś, kto jest taki nieodpowiedzialny i lubi łatwe życie?
S.Cz: Nie, bo ludzie nie są czarno – biali. Każdy z nas ma w sobie część z takiego ,,Chłopaka w rozwiązanych butach”, tylko to jest kwestia tego, ile dajemy ,,mu” się odezwać.
M.K: W tym utworze chodzi o nadanie swojemu życiu odrobiny spontaniczności.
,,Każdy z nas ma w sobie część z takiego ,,Chłopaka w rozwiązanych butach”, tylko to jest kwestia tego, ile dajemy ,,mu” się odezwać”.
Mówiliśmy już o wyobraźni, więc może wyobraźmy sobie, że każdy z was dostaje 100 mln. zł i ma zorganizować niesamowitą imprezę. Kto zagrałby na wydarzeniu zorganizowanym przez was?
M.K: Na pewno mój kumpel Stanisław, dzięki temu mógłby przeznaczyć resztę tych pieniędzy na spędzanie czasu z moim kumplem Stachem (śmiech).
S.Cz: Przyznaj się, że chciałeś przyciąć na hajsie po prostu.
M.K: Tak…! (śmiech). No nie, na pewno zagrałby tam mój kupel Stachu, Piotrek i Filip.
Będą jeszcze jacyś wielcy i sławni artyści?
M.K: No to właśnie ich wymieniłem (śmiech).
Widzę, że kolega was bardzo docenia (śmiech).
F.P: Zastanawiał się nad tym długo i za 100 mln zł można mieć w sumie każdą większą czy też mniejszą gwiazdę – tak przynajmniej mi się wydaje. Można np. namówić Led Zeppelin do powrotu. Ale jak masz już te 100 mln zł i możesz mieć praktycznie każdą gwiazdę, to wtedy zaczynają liczyć się ludzie, którzy dla ciebie coś znaczą. I pomyślałem o tym samym, co mówił Mateusz. Zaprosiłbym tych, których szanuję i lubię. Myślę, że zrobiłbym trzydniową imprezę, na której byłoby mnóstwo dobrej muzyki.
I gdzie odbyłaby się twoja impreza? Lublin czy jakieś inne miasto?
F.P: Myślę, że w Lublinie.
M.K: Ja jeszcze za swoje pieniądze zagospodarowałbym na te zaniedbaną przestrzeń, która znajduje się za ratuszem (tam, gdzie kiedyś była restauracja, a dziś jest pobojowisko). Zbudowałbym tam jakieś małe nowoczesne miasteczko i wtedy zorganizowałbym tam festiwal – coś w stylu Coachella.
P.M: Ja wybrałbym ludzi nie takich, których chciałbym usłyszeć, ale takie osoby, z którymi chciałbym zagrać. Na pewno znalazłby się tam zespół Mel Tripson i parę osób z lubelskiej sceny, z którymi mieliśmy już okazję pracować. Namówiłby też pewnie dawnych znajomych, którzy już porzucili zabawę z muzyką. Oczywiście kilka razy śniło mi się, że gram na scenie z Red Hot Chilli Peppers, więc takich rzeczy też nie zabrakłoby na mojej imprezie.
S.Cz: Można byłoby zrobić wielki festiwal ze wspaniałymi headlinerami, ale w ramach supportu zaprosić ludzi bliskich nam. Ja na pewno chciałbym mieć na moim festiwalu zespół Sex Machine Band ze Świdnika – to byłby taki ,,tribute” dla człowieka, który zmienił nasz zespół czyli dla Tomka Deutryka (perkusisty zespołu Sex Machine Band). Tomek zmienił moje granie i w ogromnym stopniu zmienił nasz zespół. Znalazłby się tam też pewnie zespół NerV (zespół bliski mojemu sercu i sercu Mateusza). Do tego jeszcze zaprosiłbym dwa zespoły – Moving Parts i Meshuggah.
M.K: Ja jeszcze zaprosiłbym zespół tsar ze Szczecina, z którymi pociągnęliśmy niezły melanż po Festiwalu Młodych Talentów.

Czyli takie pieniądze nie zmieniłby w was zbyt wiele.
M.K: Myślę, że stalibyśmy się tylko bogatsi i grubsi, ale chyba to wszystko.
S.Cz: Ja miałbym jeszcze tygrysa.
P.M: A ja chciałbym całe Safari!
,,Zastanawiał się nad tym długo i za 100 mln zł można mieć w sumie każdą większą czy też mniejszą gwiazdę – tak przynajmniej mi się wydaje. Można np. namówić Led Zeppelin do powrotu. Ale jak masz już te 100 mln zł i możesz mieć praktycznie każdą gwiazdę, to wtedy zaczynają liczyć się ludzie, którzy dla ciebie coś znaczą”.
Niestety nie mam dziś dla was 100 mln zł. Ale niedawno spotkało was coś, co można zaliczyć do grupy wydarzeń jeszcze lepszych, niż otrzymanie takiej kwoty. Mówię o tym zdarzeniu z zespołem U2. Media w Polsce zaczęły informować nas przy tej okazji, że chłopak, który zagrał z Bono, gra w lubelskim zespole Mel Tripson. Co dało wam to wydarzenie?
F.P: Granie z U2 było super sprawą. Dało mi też trochę do myślenia – to była świetna perspektywa. Zaczynasz się zastanawiać, czego chcesz i czy może przypadkiem nie chodzi w życiu tylko o to, żeby grać na scenach z dużą publicznością. Musisz coś sobie postanowić w życiu, a później podejmować decyzje. Ja gram z Mel Tripson i moim marzeniem jest to, żeby nasz zespół grał na takich scenach. Na pewno to wydarzenie zmieniło w nas motywację i nastawienie, ale dalej jesteśmy tymi samymi chłopakami.
Gdzie będzie można was usłyszeć w najbliższym czasie?
S.Cz: W te wakacje zagramy jeszcze tylko dwa koncerty w Lublinie – 8 lipca na Moście Kultury i 15 lipca w Radiu Lublin, a później robimy sobie trochę przerwę w graniu koncertów.
Dziś zagrał z wami ostatni koncert Piotrek Machajek (bas). Spędzaliście dużo czasu razem na próbach, koncertach i w trasie. Jakie jest wasze najlepsze wspomnienie z Piotrkiem?
S.Cz: Trudno będzie nam coś wybrać z tego wszystkiego.
M.K: Myślę, że najlepszym wspomnieniem będzie nasz wspólny wyjazd w Bieszczady, który z pewnością powtórzymy – pomimo że Piotruś już nie będzie z nami w składzie. To były piękne chwile, które związały nas ze sobą bardzo mocno. Obrazy, które mieliśmy okazję podziwiać razem, zakorzeniły się w nas głęboko i wpłynęły na naszą dalszą twórczość.
S.Cz: Ja myślę, że każdy koncert na wyjeździe – szczególnie te wyjazdowe były bardzo zbliżające. Spędzaliśmy ze sobą non stop czas (a czasami nawet plus nocleg lub dojazd).
M.K: W Radomiu też było super, bo jeździliśmy ze Staszkiem rikszą i namawialiśmy ludzi, żeby przyszli na nasz koncert do muszli. Udało nam się zawiązać wtedy parę ciekawych znajomości z kochanymi mieszkańcami Radomia.
Piotrek, a jak ty wspominasz ten czas z chłopakami?
P.M: Było kilka takich rzeczy, które wyzwalały kilkudniową dawkę jakieś euforii, kiedy czułem, że to właśnie ten zespół. Np. robienie wspólnie muzyki w studio i wspólne wyjazdy (wspomniane Bieszczady) – te wszystkie rzeczy wymagały długiego spędzania czasu ze sobą i po tym wspólnym czasie wychodziłem już inny.
F.P: Jest dużo takich momentów, np. zwycięstwa na festiwalach, każda jazda samochodem na jakikolwiek koncert – to była namiastka czegoś wspaniałego. Są takie super momenty na koncertach, gdy gitara złapie się z basem, to czuć taką niesamowitą moc i flow – to jest najpiękniejsze uczucie grania na gitarze. I najlepiej było tak grać z Piotrkiem!
,,Są takie super momenty na koncertach, gdy gitara złapie się z basem, to czuć taką niesamowitą moc i flow – to jest najpiękniejsze uczucie grania na gitarze. I najlepiej było tak grać z Piotrkiem!”.
To co możecie mi jeszcze obiecać, że po wakacjach wrócicie do koncertowania?
S.Cz: Ja obiecuję, że wrócimy! Ale ja jestem niekonsekwentny i nie dotrzymuję słowa… (śmiech).
M.K: Ja biorę to na siebie i uważam, że Mel Tripson wróci. Nie wiem jeszcze w jakich warunkach, ale na pewno damy jeszcze o sobie znać!
Rozmawiała: Małgorzata Sawa
O autorze:

- Studiuję dziennikarstwo. Można powiedzieć, że z muzyką jestem związana od zawsze, bo urodziłam się ,,Trzynastego'', o którym kiedyś śpiewała Katarzyna Sobczyk. Uwielbiam odwiedzać Kraków. Poza muzyką, interesuję się też polityką i fotografią.
Najnowsze publikacje:
Newsy05/28/2020„Sztuczne Ognie”. Sambor i Urbański prezentują nowy utwór
Wywiady05/27/2020[WYWIAD] Koko Die: chciałem być paladynem, który ratuje ludzi z opresji
Wywiady06/13/2019[WYWIAD] NOŻE: Nie interesuje nas propaganda sukcesu
Wywiady05/16/2019[WYWIAD] Arek Kłusowski: Mam alergię na sztuczne emocje w muzyce



