Jutro o 12:00 premiera pierwszego singla z debiutanckiej płyty @stardust_memories_ ! Miejcie oczy szeroko otwarte na facebooku ❗
[RECENZJA] STARDUST MEMORIES – „TENSION” (country/folk)
Recenzja dark contry/space folk-owego albumu „Tension” w wykonaniu Stardust Memories.

STARDUST MEMORIES TO ZESPÓŁ OKREŚLAJĄCY SWOJĄ MUZYKĘ JAKO DARK COUNTRY I SPACE FOLK. SPRAWDZAMY JAK WYPADŁA ICH DEBIUTANCKA PŁYTA DŁUGOGRAJĄCA, KTÓREJ PATRONUJEMY MEDIALNIE.
Akcje crowdfundingowe potrafią przynieść fantastyczne dzieła dla rodzimej branży muzycznej, co potwierdza chociażby ostatnia wygrana Little White Lies w konkursie na Łódzką Płytę Roku za album „Days of Chaos”, zasponsorowany przez fanów poprzez crowdfundingową stronę Megatotal.pl. „Tension” od Stardust Memories to kolejna okazja do sprawdzenia, czy warto jest nam inwestować własne pieniądze w projekty młodych, ambitnych zespołów.
Album rozpoczyna się intro, w którym występują chyba wszystkie instrumenty, jakie pojawią się na płycie, co jest jakby przywitaniem słuchacza rodem z orkiestry symfonicznej. Potem już z grubej rury, głośno i wyraźnie „Pull the trigger”. Od razu rzuca się w ucho specyficzny mix i mastering płyty, który brzmi bardzo koncertowo, organicznie i sprawia wrażenie braku przeróbek i technicznych bajerów. Słychać nawet pokrzykiwania perkusisty i delikatne szumy mikrofonów w momentach ciszy. Pomysł odważny, bo w takich produkcjach wychodzą wszelkie luki w koncepcji i umiejętnościach. Nie będzie jednak wielką tajemnicą jeżeli od razu powiem, że w przypadku doświadczonych muzyków ze Stardust Memories (w składzie znajdują się muzycy z grup Marii Peszek, Voice Band, Letters From Silence i WNDKR) efekt jest jak najbardziej zadowalający.
Szerokie instrumentarium i zmiany dynamiki naprawdę imponują. Nic się nie rozjeżdża, wspólne „wjazdy” w kolejny wers są doskonałe. A jednak SM czasem za bardzo zwalnia i rozciąga swoje utwory, przez co czasami wkrada się po prostu nuda. Nie jestem też fanem przeplatania utworów polskojęzycznych z anglojęzycznymi, bo mam wrażenie, że zespół wciąż przeżywa rozterki tożsamościowe. Taki właśnie jest debiutancki album SM – trochę nierówny, często niespójny, za to z momentami, które potrafią wyrwać z butów.
„Kawałek „Duel” to absolutnie kapitalna kompozycja na dwa wokale, w których pojedynkuje się styl amerykańskiego country z efektownym britpopem.”
Kawałek „Duel” to absolutnie kapitalna kompozycja na dwa wokale, w których pojedynkuje się styl amerykańskiego country z efektownym britpopem. To zdecydowanie mój faworyt na płycie, także ze względu na intrygującą progresję akordów i wykorzystane instrumentarium. „January” bardzo zwalnia tempo i zbliża się do klimatów wcześniej wspomnianego space folku, z dużym reverbem na całości i przestrzennymi klawiszami. Utwór bardzo kontrowersyjny, specyficznie zaśpiewany, natomiast mi przypadł do gustu. A potem singlowy „Wishlist” w klimatach dark country, prawie tak samo dobry jak wcześniejszy „Duel”. Następny utwór „Pokolana” także trzyma wysoki poziom, tworząc środek płyty szczytowym punktem całości. Duży plus za świetną kompozycję, dynamiczną perkusję i słowa piosenki.
Potem lecimy przez pędzące „Less”, z doskonałym refrenem i efektownym riffem w zwrotce. W „City of night” powraca drugi wokal Maćka Bąka i znów do czynienia mamy z hybrydą britpopu z amerykańskim rockiem, chociaż tym razem całość zbliża się do twórczości Noela Gallaghera. „Forget the future” buduje się i eksploduje pod koniec jak klasyczny rockowy anthem, a wieńczące płytę „Learn to Lose” brzmi nieco w stylu The Kills (łącznie z kilkoma zamierzonymi nierównościami), a to zawsze na plus.
Pod koniec chciałbym się jeszcze odnieść do samego wokalu Magdy Nowakowskiej. Jej barwa głosu jest bardzo dobra i definitywnie przyjemnie się jej słucha. A jednak nie mogę pozbyć się wrażenia, że brakuje jej „pary w trzewiach”, że ten wokal wydobywa się jedynie z gardła i że przy odrobinie pracy nad emisją głosu, usłyszelibyśmy wszystko co ma do wyśpiewania, bez podkręcania gainu na mikrofonie i gałek na kompresorze. Za to bardzo pozytywnie zaskoczył mnie drugi wokal Macieja Bąka, który brzmi swieżo, drapieżnie i w zasadzie to aż zaskakująco młodo.
„Tension” to na pewno spełniona obietnica dla crowdfundingowych supporterów. Płyta doskonale zagrana, intrygująca i brzmiąca bardzo w stylu retro. A jednak nie jest to album, który podoba się od razu, osobiście doceniłem go dopiero po wielu przesłuchaniach. Jednakże nawet teraz odczuwam jego gorsze momenty, przestoje i czasami irytującą stagnację, która na szczęście szybko rozwiewana jest przez kolejny świetny przewrót w dynamice. Polecam wszystkim fanom tego typu muzyki, ale także polecam sam zespół na koncertach, bo robią kawał świetnej, klimatycznej roboty.
7+/10
Kuba Styczyński
O autorze:

- Redaktor naczelny, producent i ogarniacz techniczny FINE TUNE. Od 2015 r. związany z Dziennikiem Gazetą Prawną. Na swoim koncie ma prestiżową nagrodę Grand Press w kategorii Dziennikarstwo Śledcze oraz dwie nagrody im. Władysława Grabskiego, ufundowane przez Narodowy Bank Polski.
Najnowsze publikacje:
Wywiady08/25/2020[WYWIAD] Maciej Werk z Hedone: Tworzenie kompilacji jest jak wehikuł czasu
Wywiady08/11/2020[WYWIAD] OLENA: Piosenki składam z własnych emocji i przeżyć
RECENZJE08/08/2020[RECENZJA] ROGI CLUSH – „EVEN GODS”
Wywiady08/08/2020[WYWIAD] Yaszczuk: Pisanie piosenek to układanie puzzli z własnych myśli



