[RECENZJA] Fismoll –
„Box of Feathers”
Recenzujemy najnowszy, długo oczekiwany album Fismolla, wydany nakładem warszawskiej wytwórni Nextpop. Przeczytaj!

RECENZUJEMY NAJNOWSZY, DŁUGO OCZEKIWANY ALBUM FISMOLLA, WYDANY NAKŁADEM WARSZAWSKIEJ WYTWÓRNI NEXTPOP.
Fismoll to fascynujący, hipnotyzujący i odrywający od rzeczywistości 21-latek, który niedawno wydał swój drugi album zatytułowany „Box of Feathers”. Wytwórnia Nextpop podpisując w 2013 roku tak zdolnego, młodego artystę, zyskała miano prekursora w popularyzowaniu twórczości songwriterskiej na polskim rynku muzycznym. Fismoll wiele razy odwdzięczył się za wiarę w jego umiejętności, plasując swój pseudonim artystyczny, jak i nazwę wytwórni, wysoko na listach przebojów oraz podbijając festiwale muzyczne nie tylko w kraju, ale także za granicą, jak chociażby tegoroczną edycję The Great Escape w Brighton.
„Fismoll zwalnia tempo, pozwala zastanowić się nad istotą rzeczy i naszym miejscem na świecie. Jest obserwatorem i analitykiem życia codziennego”.
Jego muzyka, oparta na gitarze akustycznej, przynosi chwile wytchnienia żyjącemu w ciągłym pośpiechu słuchaczowi. Fismoll zwalnia tempo, pozwala zastanowić się nad istotą rzeczy i naszym miejscem na świecie. Jest obserwatorem i analitykiem życia codziennego. Z niezwykłą precyzją i umiejętnością wychwytuje niuanse prozaicznych czynności i wydarzeń, nadając im wysoką rangę emocjonalną. Jest sentymentalny, skromny i szczery, zapewniając słuchaczom dawkę romantyzmu w tym odartym z podniosłych uczuć świecie. Jego tęsknota za ludźmi i szczególnymi momentami objawia się w odurzająco pięknych pejzażach, malowanych tłem gitary akustycznej i pędzlem jego uspokajającego, ciepłego głosu.
Podczas trzydziestu dziewięciu minut spędzonych przy dźwiękach „Box of Feathers”, można całkowicie zatopić się w świecie wykreowanym przez Fismolla. Jest to świat pełen miłości i dobroci, uduchowionych słów i wiary w szczęście. Wzniosłość tego przekazu spotęgowana jest krystalicznie harmonijnymi partiami skrzypiec i wiolonczeli, przykrytymi warstwą delikatnych uderzeń perkusji. Prostota i nieskazitelność tych melodii przenosi słuchacza na zieloną łąkę pod bezkresem błękitnego, czystego nieba. Człowiek czuje się, jakby od zawsze żył w tym idealnym świecie o pastelowych barwach, gdzie miłość jest cnotą najwyższą, a rywalizacja i zawiść nigdy nie istniały.

Opowieści snute przez artystę, zamknięte są w ośmiu utworach, z których pierwszy na płycie, „Eager Boy”, został singlem. Wydawnictwo jest spójne i przez cały czas trwania albumu, utrzymuje się w takim samym, idyllicznym nastroju. Słuchacz płynnie przechodzi z jednego rozdziału do drugiego, jakby przewracał kartki książki, zapisane coraz to nowszymi wspomnieniami. Angażuje się w fabułę i prowadzi razem z songwriterem wędrówkę po nieodkrytym jeszcze lądzie.
Jak na 21-latka, Fismoll wyróżnia się niespotykaną dojrzałością emocjonalną, kreując rozmarzone obrazy dorównujące swoją ekspresją poezji. Z powodzeniem nadaje muzyce magiczny wymiar, zaczarowując odbiorcę i nie wypuszczając go ze swojego cudownego wszechświata. Jedynym mankamentem albumu jest jego długość, zdecydowanie niewystarczająca na odbycie podróży po całym świecie stworzonym przez artystę, która powinna być niczym niekończąca się opowieść. Zdradzę Wam, że nie mogę się doczekać, aby usłyszeć te wszystkie, nowe utwory na żywo, może będę miała ku temu okazję podczas koncertu Fismolla w warszawskiej Stodole, który zaplanowano na 24 października. A albumem „Box of Feathers” na pewno podzielę się z całą rodziną i przyjaciółmi, ponieważ każdy powinien go usłyszeć, chociaż raz w życiu.
Ocena: 8+/10
Nela Grabowska
O autorze:

- Miłośniczka powieści, filmów Woody'ego Allena i Wesa Andersona. Zakochana w muzyce brytyjskiej. Romantyczka. Ulubiony gatunek: indie rock.



