[RECENZJA] CLICKS – „GLITCH MACHINE”

Album będący w rozkroku między starym electro-industrialem i nowym brzmieniem z rodziny lepszych EDM’ów – to bardzo strawna mieszanka

Clicks-GlitchMachine

Album będący w rozkroku między starym electro-industrialem i nowym brzmieniem z rodziny lepszych EDM-ów – to bardzo strawna mieszanka, która rozkręciłaby niejedną alternatywną imprezę.

Lubię, kiedy artysta czuje się doskonale w danym kanonie i potrafi z odpowiednią pieczołowitością przygotować dzieło, które tę pewność zobrazuje. I Clicks to właśnie taki spójny twór złożony ze sfuzzowanych syntezatorów, zglitchowanych sampli i syntetycznych beatów. Ku mojemu zaskoczeniu mix i mastering płyty dotrzymują kroku muzyce, podkręcając nieco pudełkowe i odczłowieczone brzmienie całości. Dzięki temu mamy doskonale osadzone wokale, znakomicie rozłożone w panoramie klawisze i stukające gdzieś między tym wszystkim beaty – to definitywnie wyższa półka audiofilskiego electro-industrialu.

„Glitch Machine” to album pełen fantastycznych singli. Każdy uwodzi swoim głębokim brzmieniem, zaskakuje mnogością dynamicznych zwrotów i spaja wszystko odpowiednio dobranymi samplami i przejściami. Czuć, że na czele Clicks stoi doświadczony DJ, bowiem techniki czarowania słuchacza, rozkręcanie napięcia i późniejsze jego uwalnianie ma w małym palcu. Na albumie wszystko świetnie się ze sobą łączy. I nawet największa bolączka większości tego typu projektów – czyli wokal – tu należycie spełnia swoje zadanie. Jeśli ktoś koniecznie chce określenia jak to wszystko brzmi, to zaryzykowałbym stwierdzenie, że jest to niejako wypadkowa post-kraftwerkowych bandów i electro-industriali (echa Skinny Puppy, chociaż znacznie bliżej KMFDM). To jednak tylko w ramach informacji, bo Clicks jest po prostu dobre samo w sobie i na tyle przyciąga słuchacza, że nie ma on czasu na zastanawianie się nad takimi bzdurami.

mind244-2

Rzecz w tym, że dla wielbicieli nowych EDM-ów album może brzmień nieco zbyt archaicznie, z kolei dla miłośników starego electro-industrialu – nowocześnie. Jeśli jednak ktoś uwielbia niuanse brzmieniowe, szafowanie stylistyką i wykorzystywanie kultowych motywów (zarówno dźwiękowych, jak i koncepcyjnych – bo w tle ciągle słyszymy telewizję, branie spraw w swoje ręce i dobre imprezy electro – aż się można wzruszyć), to dzięki Clicks będzie wniebowzięty. Na pewno każdy doceni ten krążek za spójność i brzmienie, lecz nie każdy go pokocha. Ja już teraz wiem, że płyta zagra u mnie zawsze, kiedy będę miał ochotę na odrobinę lekko melodyjnego, ale przy okazji zabrudzonego electro z wokalizami i mantrami wykrzyczanymi gdzieś między seksownie zaprogramowanymi automatami perkusyjnymi.

Ocena 8,5/10

Jakub Styczyński

O autorze:

Jakub Styczyński
Jakub Styczyński
Redaktor naczelny, producent i ogarniacz techniczny FINE TUNE. Od 2015 r. związany z Dziennikiem Gazetą Prawną. Na swoim koncie ma prestiżową nagrodę Grand Press w kategorii Dziennikarstwo Śledcze oraz dwie nagrody im. Władysława Grabskiego, ufundowane przez Narodowy Bank Polski.