MIXTAPE DJ SET: Bartek Tajak (Fueling The Fire)
Oddajemy w ręce polskich muzyków nasz cotygodniowy mixtape! Jeżeli zastanawialiście się czego słuchają Wasi ulubieni artyści – teraz możecie to sprawdzić
ODDAJEMY W RĘCE POLSKICH MUZYKÓW NASZ COTYGODNIOWY MIXTAPE! JEŻELI ZASTANAWIALIŚCIE SIĘ CZEGO SŁUCHAJĄ WASI ULUBIENI ARTYŚCI – TERAZ MOŻECIE TO SPRAWDZIĆ.
Bartek Tajak (Fueling The Fire): Starałem skupić się na albumach, które mogły u mnie dość często przewijać się, głównie w zeszłym roku. Po selekcji dziesiątek typów, udało mi się wybrać 10 utworów. Od nowych odkryć i młodych zespołów typu From Indian Lakes, aż po bardziej już zasłużone postaci, jak np. Björk, Nie zaplanowałem prezentować żadnego przekroju mojego gustu, ale mam nadzieję, że jednak uda się w tym mixtapie odnaleźć jakiś motyw przewodni!
- From Indian Lakes – “Awful Things”
Jeden z ciekawszych zespołów na jaki trafiłem w ostatnich latach. To mieszanka Mew, Death Cab For Cutie, troszkę Radiohead, tylko jakby jeszcze bliżej moich klimatów. Perfekcyjny dobór dźwięków!
- Foxing – “Glass Coughs”
Cóż mogę powiedzieć – to był zdecydowanie mój ulubiony album w 2015 roku! To po prostu piękny trip, szczególnie ciemną nocą na słuchawkach.
- Julien Baker – “Brittle Boned”
Ogromna radość, że gdzieś tam przez przypadek trafiłem na taki talent – najlepsze odkrycie jakie mi się od dawna trafiło! Niektóre numery od razu skojarzyły mi się z Daughter, ale zagłębiając się w jej inspiracje np. Anthonym Green z Circa Survive, zacząłem rozumieć, czemu mi się to aż tak podoba. Z zachodu wyczytałem już porównania, że obecnie być na jej koncercie, to tak jakby niegdyś doświadczyć pierwszych występów Jeffa Buckley’a – chociaż nie wiem czy trafi to w gusta polskich słuchaczy. Cały album jest surowy i minimalistyczny, a zarazem tyle w nim emocji i przestrzeni, że można obdzielić kilka innych projektów (celowo wybrałem wersję live – bo każda z tych sesji po prostu niszczy system).
- mewithoutYou – “Blue Hen”
Nadzwyczajny zespół, który ma dużo do powiedzenia. Wiele czasu spędziłem na ‘zmaganiach’ z interpretacją słów Aarona Weissa. Nowa płyta, jeśli tylko przetrwa próbę czasu, może będzie moją ulubioną w ich katalogu.
- Pianos Become The Teeth – “Repine”
Muzyka w podobnym klimacie co utwór powyżej. Wsłuchiwać się w te teksty to dziwne doświadczenie, jakby aż zbyt personalne i uderzające. Dla mnie najlepszy i najbardziej konsekwentny zestaw ich utworów, tak jak i dowód na to, że trzeba próbować torować sobie nowe drogi po swojemu.
- Sufjan Stevens – “No Shade in the Shadow of the Cross”
Zasmęcę znów trochę, ale krótkim numerem. Sufjan to dla mnie coś ‘innego’, cholera, jak dziwnie dobre i kojące są jego nuty – chociażby te chórki pod jego falsetem, czy okazjonalne banjo. Pierwszy singiel z jego nowej płyty – myślałem, że się obsikam, powrót do surowego, folkowego brzmienia – pięknie! Następny album koncepcyjnie inspirowany śmiercią w rodzinie (podobnie jak poprzednia pozycja, byłbym zapomniał wspomnieć), zachowany kompletnie w takim zdewastowanym klimacie. Spodobało mi się to, że nie dostałem w tym wszystkiego czego bym oczekiwał – czyt. zero perkusji! Zadowoliłem się dzięki temu ambientowymi tłami i przejściami.
- City and Colour – “If I Should Go Before You”
Naprawdę byłem już bliski zmuszenia się do dodania w tym punkcie jakiegoś bardziej optymistycznego utworu, jak “Friends”, albo “Mizzy C”, ale nie będę oszukiwał – Dallas Green to chyba mój ulubiony wokalista, w każdym dosłownie wydaniu, lecz najlepiej brzmi na smutno. Możecie przy okazji strzelać w ślepo o czym jest ta piosenka. Dla mnie od lat wzór perfekcyjnego brzmienia.
- Father John Misty – “When You Are Smiling and Astride Me”
O dziwo, dla niektórych takie formacje najwyraźniej wymagają introdukcji, aczkolwiek większa reszta słuchaczy pewnie zna i wie, że to projekt perkusisty Fleet Foxes. Dla mnie natomiast, to odkrycie zaledwie zeszłego roku… Pretensjonalnie bezpośrednie i ironiczne historie, mistrzowski klimat, momentami w skojarzeniach wpada znów Sufjan, czy Bon Iver – po całości naprawdę dobra.
- Björk – “Stonemilker”
Ten album z dużym sukcesem odtworzył we mnie odczucia przesłuchań zza czasów “Homogenic”, co wraz z moim być może przesadnym zachwytem tamtą odsłoną świata muzyki, chyba równa się sporą dawką zadowolenia.
- Caspian – “Arcs of Command”
Nie chciałem przesadzać, ale gdybym miał wybrać jeden zespół z gatunku post-rock, to będzie to Caspian! Ten album w podsumowaniu zeszłego roku wpadł na listę prawie każdego w FTF, a dla mnie znaczy bardzo wiele, bo to właśnie dzięki tej kapeli kilka lat wstecz złapałem totalny przełom co do postrzegania muzyki.

O autorze:

- Założycielem FINE TUNE jest Jakub Styczyński, od pięciu lat związany z Dziennikiem Gazetą Prawną. Na swoim koncie ma prestiżową nagrodę Grand Press w kategorii Dziennikarstwo Śledcze oraz dwie nagrody im. Władysława Grabskiego, ufundowane przez Narodowy Bank Polski. Z portalem współpracuje również Gosia Sawa, pisząca obecnie dla Forsal.pl oraz fotografka Kamila Pitucha.




