[WYWIAD] z zespołem Curly Heads
Wywiad z zespołem Curly Heads o ich płycie „Ruby Dress Skinny Dog”.
Curly Heads to post-indie-rockowy zespół z Dąbrowy Górniczej, założony przez piątkę przyjaciół w 2010 roku. Wokalistą grupy jest Dawid Podsiadło, który zeszłej wiosny wydał swój solowy album. Po roku postanowił wrócić do muzycznych korzeni i wydać intrygującą debiutancką płytę z Curly Heads.

FINE TUNE: Wasz debiutancki album wywołuje spore poruszenie na rynku muzycznym, nie tylko z powodu Dawida, który pokazuje na nim nowe wcielenie, ale w głównej mierze dlatego, że od dawna nie było tak szczerze świeżego rockowego debiutu w naszym kraju. Czy waszym celem jest długoterminowe trwanie w tej alternatywnej twórczości, którą prezentujecie? Nie dacie się nikomu utemperować?
Dawid Podsiadło: Na razie nie musimy się niczemu i nikomu podporządkowywać, robimy to co robimy z czystej potrzeby serca. Ciężko mi sobie też wyobrazić, że może się to zmienić więc chyba bezpiecznie można powiedzieć, że mamy zamiar się rozwijać i tworzyć cały czas muzykę w podobny sposób.
Damian Lis: Odkąd działamy, tworzymy tylko taką muzykę, którą sami uważamy za wartościową. Osobiście nie wyobrażam sobie tworzenia materiału pod czyjeś dyktando, nieszczerego, sztucznego. Oczywiście mogą pojawić się słowa niektórych osób, których opinie cenimy i może to w jakiś sposób nas w przyszłości kształtować, tak samo jak i nasze inspiracje muzyczne będą się zmieniać, ale nie wydaje mi się, żebyśmy kiedykolwiek tworzyli muzykę, której tak naprawdę nie chcemy tworzyć.
Tomek Szuliński: Na razie gramy to co czujemy, nie mogę potwierdzić czy w przyszłości się nasze gusta muzyczne nie zmienią. Jestem pewien, że następny materiał który stworzymy będzie lepszy od tego, co do tej pory powstał.
„Gdybyśmy poświęcali dużo czasu na zastanawianie się czy zmieścimy się na rynku, albo jak zostanie przyjęta płyta, to nigdy byśmy jej nie wydali.”
FT: Tworzycie razem od ponad 4 lat, ale debiut wydaliście dopiero teraz. Co było elementem spowalniającym proces powstawania pierwszego albumu? Docieraliście się? Dorastaliście? A może odkrywaliście swoje prawdziwe brzmienie?
Dawid: Te wszystkie rzeczy działy się na pewno przy okazji, ale tak naprawdę powstrzymywało nas życie. Obowiązki dnia codziennego, brak znajomości, możliwości wydania krążka. Gdybyśmy mieli możliwości finansowe i kontakt do odpowiednich ludzi płyta pewnie pojawiłaby się szybciej. Ale dobrze, że minęło tyle czasu bo mieliśmy właśnie moment do odnalezienie odpowiedniego kierunku, brzmienia, dojrzewania.
Tomek: W ciągu wszystkich tych lat, pracowaliśmy z zespołem nad kompozycjami. Od samego początku staraliśmy się nagrywać systematycznie utwory, na tyle na ile mieliśmy możliwości. Jeszcze w czeluściach internetu można posłuchać naszych poprzednich kawałków. Jednak według mnie jest to pierwszy materiał, który w całości powstał na próbach. Każdy z nas ma większe niż wcześniej, zaangażowanie w kompozycjach.
Damian: Dokładnie tak. I bardzo dobrze, że dopiero teraz wydajemy nasz debiutancki krążek, bo czujemy, że ten materiał jest naprawdę wartościowy i jesteśmy z niego bardzo zadowoleni.
FT: Ile czasu zajęło wam stworzenie całego materiału na krążek?
Damian: Pod koniec 2013 roku powstał numer „Ruby Dress Skinny Dog”, który był dla nas przełomowy jeśli chodzi o nasze granie, naszą stylistykę i brzmienie. Potem od kwietnia 2014 roku powstawał świeży materiał na płytę, po kolei wypierając starsze kawałki, które początkowo miały znaleźć się na albumie. Najstarszym kawałkiem jest „Housecall”, którego szkielet powstał jeszcze w 2012 roku, ale dopiero niedawno przed nagrywaniem studyjnym zyskał swoją obecną formę. Najnowszym numerem jest „M.A.B.”, który powstał na mazurach, gdzie przygotowywaliśmy się do wejścia do studia.
„Na chwilę obecną jest to najlepsze, co stworzyliśmy do tej pory, ale wydaje mi się, że stać nas na więcej.”
FT: Sytuacje, uczucia lub spostrzeżenia zawarte w tekstach piosenek na płycie są zaczerpnięte głównie z waszego życia, czy może mieliście inne źródło inspiracji np. popkulturowe, jakieś książki lub seriale?
Dawid: Niektóre rzeczy są wyciągnięte z filmów („W Kręgu Miłości”), ale zdecydowana większość to nasze życiowe przejścia. Miłosne rozterki, kłótnie, wymagania, obowiązki. Ciężar dnia codziennego.
Tomek: Motywacją do napisania każdego z utworów są bieżące sytuacje, dla każdego z nas różne. Piosenka jest połączeniem chwili w której żyje każdy z nas we wspólną historię. Każdy z nas opowiada ja na swój sposób własnym instrumentem.
FT: Obierając określoną drogę, jak sami ją nazywacie post-indie-rockową, nie martwiliście się o to, że na rynku przesyconym lekkimi pop melodiami i błahymi słowami, zabraknie dla was miejsca albo zostaniecie niedocenieni?
Dawid: Gdybyśmy poświęcali dużo czasu na zastanawianie się czy zmieścimy się na rynku, albo jak zostanie przyjęta płyta, to nigdy byśmy jej nie wydali. Nie możemy stworzyć czegoś, czego nie tworzymy. Robimy to, co nam się najbardziej podoba, w czym czujemy się komfortowo dlatego możemy być wiarygodni. Teraz miło nam się czyta reakcje na naszą muzykę, ale też nie możemy się na tym kompletnie skupić, bo trzeba przygotować trasę i ruszyć z koncertami.
Damian: Nie martwimy się chyba na razie o to. Gramy naszą muzykę i nie mamy zamiaru na razie nic w niej zmieniać. Uważam, że muzyka rockowa jaką gramy, jest w stanie zawsze się obronić, jeśli tylko jest wystarczająco dobra. Myślę, że nasza taka jest.
Tomek: Nie obawiamy się bycia niedocenionymi, naszym rodzinom czy znajomym album się bardzo podoba, więc jesteśmy z tego powodu szczęśliwi. Być może na rynku jest już przesyt lekkim pop-em i ludzie zaczną słuchać czegoś innego dla odmiany.
FT: Debiut to wizytówka, prezentacja – dopiero się przedstawiacie swoim fanom obecnym i przyszłym, opowiadacie historię, dzięki której staniecie się częścią ich życia. Czujecie, że oddaje on wszystko, co chcieliście o sobie opowiedzieć? Czy ten album was satysfakcjonuje?
Damian: Tak, jesteśmy bardzo zadowoleni z tego albumu. Jest on dobrym początkiem tego co zamierzamy robić, pokazuje ostrzejsze i łagodniejsze oblicza naszej twórczości i myślę, że praca nad kolejnym albumem, kiedy przyjdzie na to czas będzie równie, o ile nie bardziej ekscytująca.
Dawid: Jeżeli chodzi o mnie to mnie całkowicie zaskoczył ten album. Nie spodziewałem się, że tyle w nas dojrzałych dźwięków, kompozycji. Wiedziałem, że mamy potencjał, ale nie wiedziałem, że tak szybko go zobaczę. Jak dla mnie to idealne „dzień dobry” dla odbiorców „Ruby Dress Skinny Dog”.
Tomek: Na chwilę obecną jest to najlepsze, co stworzyliśmy do tej pory, ale wydaje mi się, że stać nas na więcej.
Przeczytaj także naszą
recenzję „Ruby Dress Skinny Dog”.
FT: Jeżeli uda wam się odnieść znaczący sukces w naszym kraju, to czy będziecie starać się także o zagraniczną publiczność?
Dawid: Nie rozdzielamy tych światów. Świat muzyki to jeden świat, bez granic. Dlatego będziemy mocno pracować, by w tym świecie osiągnąć jak najwięcej.
Damian: Oczywiście, że tak. Już od przyszłego roku będziemy się starali zaprezentować zagranicznej publiczności. Dla mnie osobiście to jedno z marzeń, aby grać i być rozpoznawalnym dla publiczności poza granicami naszego kraju.
Tomek: Nasza płyta jest dostępna na iTunes, czy Spotify, wiec ludzie z za granicy są w stanie nas posłuchać. Bardzo chętnie odwiedzilibyśmy również inne kraje w trakcie naszej trasy koncertowej. Miejmy nadzieje, że się nam to uda.
Dziękujemy za rozmowę!
Rozmawiała: Nela Grabowska
O autorze:

- Miłośniczka powieści, filmów Woody'ego Allena i Wesa Andersona. Zakochana w muzyce brytyjskiej. Romantyczka. Ulubiony gatunek: indie rock.



