[RECENZJA] Nowa Lubelska Muzyka 2!

Recenzujemy składankę z lubelskimi alternatywnymi artystami, zatytułowaną „Nowa Lubelska Muzyka 2”. Przeczytaj!

Cover

RECENZUJEMY SKŁADANKĘ Z LUBELSKIMI ALTERNATYWNYMI ARTYSTAMI, ZATYTUŁOWANĄ „NOWA LUBELSKA MUZYKA 2”. PRZECZYTAJ!

Kiedy Lublin przegrał z Wrocławiem walkę o tytuł Eurpejskiej Stolicy Kultury, można było się zastanawiać, czy nie wpłynie to negatywnie na rozwój lubelskiego życia kulturalnego. Szybko jednak okazało się, że nic tych rzeczy. Noc Kultury, festiwale jak Inne Brzmienia lub „Kody”, czy też Carnaval Sztuk-Mistrzów – wszystko to zdaje się rozwijać i ubarwiać życie miasta. Swoją cegiełkę dodaje również krasnostawski magazyn kulturalny Brzydkie Słowo Na K, który wypuszczając „Nową Lubelską Muzykę 2”, już po raz drugi promuje młodych wykonawców z Lubelszczyzny.

Jedną z największych zalet tej składanki jest bez wątpienia jej różnorodność. Sądzę, że niemal każdy znajdzie tutaj coś dla siebie, brakuje jedynie kompozycji w bardzo ciężkich klimatach, poza tym album jest niezwykle przekrojowy. Obok szeroko rozumianego rocka alternatywnego, przemieszanego z grunge’em, funkiem i punkiem, pojawiają się folk, jazz, hip-hop, a nawet electro.

Zacznijmy jednak od tego, co odrobinę na „Nowej Lubelskiej Muzyce 2” przeważa, czyli od zespołów poruszających się w rockowej estetyce. Płytę otwiera polsko-walijski The Underground Man, kompozycją “Inside of Me”, gdzie swoje drogi krzyżują surowo brzmiące indie oraz elektronika. Najważniejszą rolę pełni jednak wokal Gafyna Davies’a, dodając utworowi specyficznego charakteru i melancholijnego wydźwięku. Moim zdaniem jeden z bardziej intrygujących głosów na płycie.

Następny na liście ParaVan, brzmi niczym fuzja będących ostatnio „na fali” Arctic Monkeys (wokal) z ponadczasowym The Cure (brzmienie). Nie jest to jednak zarzut, a wprost przeciwnie, jako że całość brzmi znakomicie. Na uwagę zasługuje też klimat kompozycji – jest tu miejsce zarówno na rozmarzenie jak i nienachalną przebojowość. Duży plus.

Kolejne dwa zespoły, czyli Mohipisian i Late Again mają swoje korzenie w tradycyjnym, pełnym energii rock’n’roll’u. Radosne i żywiołowe „City of Life” tych pierwszych, powinno podnieść na duchu każdego, kogo przygnębił The Underground Man. Przyjemnie „oldskulowo” brzmiące gitary i chwytliwy wokal sprawiają, że można mieć nadzieję, że jednak nie tak do końca „rock is dead”. Late Again natomiast swój rock’n’rollowy czad miesza z wpływami punku z Kalifornii – może nie jest szalenie oryginalnie, ale za to jest szybko, z mocą i z energetycznym, „wywrzeszczanym”, wokalem. Biorąc pod uwagę, że jak już wcześniej pisałem, na „Nowej Lubeskiej Muzyce 2” naprawdę ciężkich akcentów właściwie nie ma, to „Bad/Ass” formacji Late Again całkiem nieźle tę lukę zapełnia.

Następnie, od czadów przechodzimy w bardziej stonowane klimaty. ”Lucy”, zespołu Squid Lickers, spokojnie sobie płynie przy akompaniamencie relaksującej gitary i wokalu przywodzącego na myśl Johna Lennon’a. Co zresztą nie jest przypadkiem, zespół nie ukrywa swoich inspiracji The Beatles – wystarczy posłuchać tekstu. Ogólnie bardzo odprężająca kompozycja.

Z kolei Spring Roll w książeczce dołączonej do płyty, przyznają się, że nad ich „Entropy” unosi się duch Kings of Leon i nie sposób się z tym sprzeczać. Dziwna sprawa z tym utworem, bo niby nic szczególnego muzycznie się tu nie dzieje – ot, indie jak indie, sympatycznie proste i rytmiczne, a jednak nie dość, że dobrze się tego słucha, to „Entropy” należy do tych utworów, które się niepostrzeżenie wkradają do głowy. Być może to zasługa oryginalnego wokalu, będącego chyba najciekawszym elementem kompozycji kapeli z Kraśnika.

Tak jak pisałem wcześniej, na składance nie zabrakło również klimatów funkowych. Yummy Mummy w swoim „Stop Stop” prezentuje niezwykle skoczny i taneczny funk rock, okraszony mocnym, żeńskim wokalem. Bardzo pozytywne wibracje i jeden z bardziej energetycznych akcentów na płycie. Energii nie sposób również odmówić formacji Angerfish. W „Hills” grunge’owy brzmieniowy brud i surowość, spotykają się z „zaraźliwą” wprost melodyjnością. Całość przynosi nieco na myśl mariaż Alice in Chains z Queens of the Stone Age. Od tych pierwszych Angerfish zaczerpnął wysokie, chwytliwe linie wokalne, zaś od tych drugich charakterystyczne „rzężące” brzmienie gitary. To kolejny z tych utworów, które zaczyna się nucić pod nosem po kilkukrotnym przesłuchaniu. Rockowe klimaty zamyka na „Nowej Lubelskiej Muzyce 2” Logic in Action!, kompozycją „What We’ve Chosen”. Znowu powraca nieco bardziej refleksyjny nastrój, podsycany dodatkowo chropawym głosem wokalisty. Nie znaczy to jednak, że jest to całkowicie spokojny utwór, choć może nieco zbyt powoli się „rozkręca”.

Drugie oblicze „Nowej Lubelskiej Muzyki 2” jest równie intrygujące, co pierwsze, rockowe. Utwór „EP (Breaking the Rules)”, formacji Juvenate, to pozornie minimalistyczny elektroniczny chillout, ale jest w tej kompozycji również pewien smutek i niepokój. Całość doprawiona jest spokojnym, oszczędnym i dobrze budującym klimat wokalem. Interesująco brzmi również hip-hopowy akcent składanki. Golden i jego „Sumienia Psy” to, jeśli chodzi o klimat i nastrój, jeden z cięższych i mroczniejszych momentów na płycie. Osobisty i mocny tekst, połączony z odważnymi, i co najważniejsze udanymi eksperymentami muzycznymi (trąbka w intro!) zdecydowanie dają radę.

Do elektroniki wracamy jeszcze przy jednoosobowym projekcie La Double Vie i prezentowanym przez niego utworze o tejże nazwie. Unosi się tutaj klimat lat osiemdziesiątych i chociaż brzmieniowo kompozycja jest dosyć spokojna oraz relaksująca, to liczne zniekształcenia melodii i manipulacje dźwiękiem sprawiają, że utwór jest mocno nieszablonowy. Początkowo może to nieprzygotowanego słuchacza zdziwić i irytować, ale dajcie temu utworowi szanse – po kilku przesłuchaniach ów „planowany chaos” może was przekonać. Jest w tej kompozycji coś hipnotyzującego, choć docenienie jej, może wymagać cierpliwości.

Dalej mamy dwuosobowy projekt Tribu, który przyjemnie „buja” swoją mieszanką lekko elektronicznego funku i hip-hopu. Golden zaprezentował ciężki, osobisty tekst, natomiast „Nie Mój Program” Tribu, to, pod względem przekazu, z lekka anty-systemowy hip-hop „pozytywnych wibracji”. Interesująco wypada też następna w kolejce Miss Papima i jej „Magazyn Węgla”. Lekko, sennie i relaksująco, to bez wątpienia ta łagodniejsza i bardziej nastrojowa strona „Nowej Lubelskiej Muzyki 2”. Wiodącą rolę pełnią tutaj dwie wokalistki, których głosy świetnie się uzupełniają i nasuwają nieodparte skojarzenie z twórczością Hey’a i Nosowskiej.

Na zakończenie – dwa skrajnie odmienne projekty. Sekta Denta (świetna nazwa) wprowadza na składankę nieco jazz’owego szaleństwa, jednak na tyle przystępnego, by nawet nieosłuchani z tym gatunkiem nie czuli się przytłoczeni. Jest leniwe rozpoczęcie i energetyczne zakończenie, a co również istotne, Sekcie udało się uniknąć przerostu formy nad treścią – bolączki wielu jazzujących kapel. Natomiast ostatnia Kipikasza to już zupełnie inna bajka. Duet ten, będący dzieckiem rosnącej ostatnio fascynacji muzyką ludową, prezentuje minimalistyczny folk ze świetnym tekstem, śpiewanym przez dwa mocne, żeńskie głosy. Ów minimalizm i prostota to, moim zdaniem, ogromna zaleta projektu z Sandomierza. Kiedy większość kapel folkowych stara się „przygniatać” słuchacza bogatym instrumentarium, Kipikasza pokazuje, że ciekawą kompozycję można stworzyć w duecie i dużo skromniejszymi środkami. Co, jak dla mnie, idealnie wpasowuje się w koncepcję muzyki ludowej.

konkurs NLM

Co tu dużo mówić, Brzydkie Słowo Na K oraz wszyscy inni zaangażowani w ten projekt, zrobili kawał rewelacyjnej roboty. Właśnie tak powinno się promować młodych, rodzimych wykonawców. Trudno ocenić składankę, gdzie występuje tak duża różnorodność gatunków muzycznych i nastrojów – jednemu słuchaczowi bardziej „podejdzie” to, drugiemu coś innego. Natomiast sama inicjatywa oraz realizacja zasługują, jak nic, na dziewiątkę. Czekam na trzecią odsłonę.

Ocena: 9/10

Mikołaj Kobielski

O autorze:

FINE TUNE
FINE TUNE
Założycielem FINE TUNE jest Jakub Styczyński, od pięciu lat związany z Dziennikiem Gazetą Prawną. Na swoim koncie ma prestiżową nagrodę Grand Press w kategorii Dziennikarstwo Śledcze oraz dwie nagrody im. Władysława Grabskiego, ufundowane przez Narodowy Bank Polski. Z portalem współpracuje również Gosia Sawa, pisząca obecnie dla Forsal.pl oraz fotografka Kamila Pitucha.