[WYWIAD] Łysa Góra –
moda na folklor powraca!

Pokazują, że folklor jest znowu modny i można go podawać także w nowoczesnej formie z rockowym pazurem. Rozmawiamy z Dorotą Filipiak-Brzychcy oraz Pawłem Piotrowiczem z zespołu Łysa Góra.

Pokazują, że folklor jest znowu modny i można go podawać także w nowoczesnej formie z rockowym pazurem. Rozmawiamy z Dorotą Filipiak-Brzychcy oraz Pawłem Piotrowiczem z zespołu Łysa Góra.

FINE TUNE: Awansowaliście do finałów Emergenza Festival. Czy uczestniczenie w tego rodzaju przeglądach jest dla was jak rzucanie się do muzycznego kotła z gulaszem różnej jakości składników? A może wręcz przeciwnie – to okazja, żeby porwać swoją muzyką zupełnie nieprzygotowanych na nią przypadkowych słuchaczy?   

Łysa Góra: Oczywiście, że jest to okazja, żeby pokazać naszą muzykę szerszej publiczności. O to między innymi w tym festiwalu chodzi. Ten „muzyczny kocioł z gulaszem” jak go nazwałeś – brzmi mocno pejoratywnie – a tak naprawdę te składniki, idąc dalej tym śladem, nie są różnej jakości, a raczej różnej proweniencji – to dla nas wyzwanie, żeby wśród tej różnorodności zaistnieć, mimo tego, że nasze granie nie jest mainstream’owe. Tym większym wyróżnieniem dla kapeli jest awans do finałów Emergenzy. Jeśli chodzi o pozostałe tego rodzaju przeglądy, to chętnie bierzemy udział w tych ważniejszych wydarzeniach rockowych, metalowych lub nastawionych na wariacje nt. muzyki ludowej. Te ostatnie są chyba naszą ulubioną kategorią. Właściwie każde takie wydarzenie to paczka z niespodziankami – nigdy nie wiadomo kto i z czym się pojawi oraz o istnieniu jakiego, dawno zapomnianego, ludowego instrumentu się dowiemy. Choćby u nas takim instrumentem jest właśnie fidel płocka inaczej zwana „suką biłgorajską”, którą „wykopała” nasza skrzypaczka na potrzeby akustycznej wersji Łysej Góry.

Czy wasze utwory są w pełni autorskie? A może korzystacie z dawnych przyśpiewek słowiańskich i legend?

Czerpiemy z tradycji, dlatego też nasze utwory są interpretacjami pieśni przekazywanych z pokolenia na pokolenie, często nigdy nie spisywanych. Chociaż zdarza nam się sięgać do sprawdzonych źródeł, jak np. zbiory Oskara Kolberga. Nasze interpretacje, w porównaniu z oryginalnymi tematami, są mocno rozbudowane – łączymy tradycyjną podstawę z mocniejszymi brzmieniami, zahaczającymi o rock, metal a dla przekory czasem jazz i funky. Mamy też i swoje kawałki inspirowane ludowością i regionalną gwarą. Taką kompozycją jest „Cepem po ryju” – ósma pozycja z naszej nowej płyty „Siadaj, nie gadaj”. Utwór ten powstał bez inspiracji jakimkolwiek ludowym tematem muzycznym. Został natomiast tak napisany, żeby wyglądał na starą, wiejską pieśń, zaadaptowaną przez heavy-folkowy zespół. Tekst ułożony w gwarze oraz tradycyjna damsko-męska tematyka z potocznym słownictwem sprawiają, że eksperyment ten uważamy za całkiem udany i chętnie powtórzymy go przy okazji pracy nad nowym materiałem.

https://finetunetv.pl/recenzja-lysa-gora-siadaj-nie-gadaj/

Wasza muzyka jest świetna, natomiast muszę to powiedzieć: macie bardzo solidną i niewyobrażalnie wypromowaną konkurencję w postaci zespołu Percival (autorów muzyki do „Wiedźmina III”).

Percival to zespół, który przez wiele lat walczył o swoją pozycję i osiągnął ją zasłużenie ciężką pracą i talentem. Dzieliliśmy wielokrotnie scenę i nie ma miedzy nami konkurencyjnych napięć.

Planujecie iść własną ścieżką, czy może świat gier wideo to jest dobra droga, której chcielibyście spróbować?

Nie zamierzamy być naśladowcami – mamy własną ścieżkę na scenie muzycznej. Co do gier, filmów, etiud czy reklam – robiliśmy już muzykę do filmu Studia Crusader Film Productions – „Ułani – dzieje II pułku”. Bardzo chętnie bierzemy udział w takich projektach. Pytasz o muzykę do gier komputerowych – oczywiście czemu nie. Nie zamykamy się jednak na jeden profil działań. Zawsze chętnie próbujemy nowego.

Czy folklor może być modny? Bo mam wrażenie, że powoli taki się staje. W końcu wiele korposzczurów wyjeżdża spędzać weekendy w lesie albo biegać po skansenach i strzelać snapy z lokalsami. Jesteśmy już na tyle zglobalizowani, że potrzebujemy odnajdować własną tożsamość na nowo?

Folklor nie tylko staje się modny, a raczej moda na niego trwa już od kilku ładnych lat – fale tej mody są raz mniejsze raz większe – ale sam trend widoczny jest w wielu dziedzinach naszego życia – od wyjazdów na wieś po wzornictwo produktów codziennego użytku, a także modę. Jedno jest pewne – zaczynamy doceniać swoją kulturę, tradycję i dorobek pokoleń. To powoduje, ze stajemy się bardziej otwarci na własne korzenie. Te melodie i pieśni siedzą gdzieś w nas bardzo głęboko. To część naszej natury, naszej duszy. My jako zespół podajemy tę duszę w bardzo wyrazistych, energetyzujących interpretacjach – dzięki temu jesteśmy w stanie dotrzeć do tych wszystkich, którzy tej tęsknoty za słowiańską tradycją jeszcze w sobie nie odkryli – na naszych koncertach to właśnie się w nich zmienia.

Rozmawiał: Kuba Styczyński

O autorze:

Jakub Styczyński
Jakub Styczyński
Redaktor naczelny, producent i ogarniacz techniczny FINE TUNE. Od 2015 r. związany z Dziennikiem Gazetą Prawną. Na swoim koncie ma prestiżową nagrodę Grand Press w kategorii Dziennikarstwo Śledcze oraz dwie nagrody im. Władysława Grabskiego, ufundowane przez Narodowy Bank Polski.