Oddajemy w ręce polskich muzyków nasz cotygodniowy mixtape! Jeżeli zastanawialiście się, czego słuchają Wasi ulubieni artyści – teraz możecie to sprawdzić!
Oddajemy w ręce polskich muzyków nasz cotygodniowy mixtape! Jeżeli zastanawialiście się, czego słuchają Wasi ulubieni artyści – teraz możecie to sprawdzić!
fot. Kamila Pitucha
Aleksandra Cieślik – dziennikarka związana z lubelską rozgłośnią akademicką Radio Centrum (98,2 FM). Prowadzi autorską audycję, ,,Pełnia Bluesa” (czwartek, godz.20:00). Redaktor naczelna ,,Magazynu #kulturalnie”.
Playlista bardzo różnorodna, bo i we mnie jest mnóstwo różnorodności. Heavy metal, punk, rock, blues, folk, a nawet electro swing. Muzyka oddaje moje emocje, charakter, nastroje. Jedno jest pewne – nie brakuje dynamiki, choć w niektórych momentach trochę zwalniamy i oddajemy się zmysłowości. Zupełnie tak, jak w życiu.
1. Black Sabbath – ,,Electric Funeral”
Klasyka heavy metalu. Sięgamy po album ,,Paranoid”, który przyniósł grupie największy rozgłos. To na nim znajdziemy takie piosenki jak: Iron Man, Hand of Doom, War Pigs czy kompozycję tytułową. ,,Electric Funeral” to kolejne mistrzostwo w wykonaniu przyjaciół z Birmingham. Opowiada o wojnie atomowej, której widmo w tamtych czasach wisiało nad światem. Słychać w nim niepokój i hmm… mrok? Nie potrafię tego jednoznacznie określić. W każdym razie – ciary są. A to najważniejsze!
2. Siekiera – ,,Misiowie Puszyści”
Od klimatów niepokoju daleko nie odejdziemy. Tutaj dochodzi jeszcze element transu, bo w taki stan wprawia mnie słuchanie nie tylko tego utworu, ale całej Nowej Aleksandrii, czyli debiutanckiej płyty zespołu Siekiera. W odtwarzaczu gości wersja z bonus trackami, do których zalicza się wybrana przeze mnie piosenka.
3. Dead Kennedys – ,,Holidays in Cambodia”
Oj, mocny ten początek! Tak jak nazwa zespołu, który na początku działalności, z powodu prowokującej nazwy, czasem zmuszony był grać pod innymi, np. Sharks, Creamsicles czy Pink Twinkies. Panowie zabiorą nas na wakacje… do Kambodży. Kontekstu historycznego chyba nie trzeba wyjaśniać.
4. Orkiestra św. Mikołaja – ,,Jegodziny”
Czy może być większy przeskok gatunkowy? Ze śpiewów o Pol Pocie przeszliśmy do folku. I to lubelskiego. Orkiestra św. Mikołaja zauroczyła mnie już kilka lat temu. Charyzmą, poczuciem humoru oraz własną interpretacją muzyki ludowej. ,,Jegodziny” fenomenalnie brzmią na koncertach. Nóżka sama chodzi!
5. Peggy Lee – ,,Fever”
I znowu zmiana. Pierwszy w zestawieniu utwór z damskim wokalem. Jedna z najbardziej zmysłowych piosenek jakie powstały. Posłuchajcie i poczujcie to. Więcej mówić nie trzeba.
6. The Black Keys – ,,Lonely Boy”
Czerwcowy, słoneczny poranek. Jadę autem na obronę pracy licencjackiej. W głośnikach wybrzmiewa ,,El Camino”, album genialnego duetu The Black Keys. Sięgnęłam po ich najbardziej znany utwór. Kojarzy mi się on z beztroską, słońcem, wakacyjnymi ciepłymi wieczorami i długimi nocami pełnymi emocji.
7. Arctic Monkeys – ,,Balaclava”
A jak The Black Keys to i Arctic Monekys. Swego czasu moje dwa ulubione zespoły. W prywatnym rankingu najlepszych albumów w historii grupy, Favourite Worst Nightmare zajmuje pierwsze miejsce. Balaclava ujęła mnie zmysłowym basem na początku. PS. Też za pierwszym razem przeczytaliście ,,Baklava”?
8. Daria Zawiałow – ,,Malinowy Chruśniak”
Młodsza wersja Meli Koteluk. Tak można określić tę artystkę. 3 marca ukazał się jej debiutancki album ,,A kysz”, który nie zachwycił mnie tak, jakbym oczekiwała tego po singlach promujących. Do ,,Malinowego Chruśniaka” mam największy sentyment. Towarzyszył mi w trudnych chwilach i przepłakałam przy nim kilka nocy.
9. Łona&Webber – ,,Błąd”
Ostatnio, podczas jazdy autem, mój chłopak założył słuchawki i nie chciał słuchać tego utworu, wybranego oczywiście przeze mnie. Nie wie, co stracił! Nawiasem mówiąc to bardzo dobra płyta z polskiego hip hopowego podwórka. Dużo mądrych, ale i kontrowersyjnych tekstów, które skłaniają do refleksji. ,,Błąd” wkradł się do mojej głowy i nie bardzo chce ją opuścić.
10. Łąki Łan– ,,Pola Ar”
Uwielbiam Łąki Łan! Nie wiem, co biorą Paprodziad z ekipą, ale niech biorą tego więcej, bo ich muzyka jest na maksa pokręcona. Koncertowo brzmią równie dobrze, a nawet lepiej niż na płytach. Za każdym razem rozkręcają publiczność i sprawiają, że nawet największy sztywniak zacznie się ruszać. ,,Pola Ar” to singiel promujący najnowszy album grupy, ,,Syntonia”. Oszalałam na punkcie tej piosenki. W Radiu Centrum, gdy tylko pojawiała się na antenie, wprawiała w ruch cały kolektyw dziennikarski.
11. Organek – ,,O matko”
Dalej gramy w języku ojczystym. Organek to jeden z moich ulubionych polskich wykonawców. Śledzę jego solową karierę dość uważnie, miałam też okazję być na dwóch koncertach oraz na zakończeniu trasy Męskie Granie 2016. Tomek nie zawiódł. To ciekawe połączenie dwóch osobowości w jednej. Zraniony romantyk przeplata się z zadziornym rock’n’rollowcem. ,,O matko” to utwór z pierwszej płyty zatytułowanej ,,Głupi”. Mogłabym wybrać inny, ale przekonuje mnie zwrot „dziewczyna kruchy liść”. Trochę jakby o mnie. I ta gitara. Cudo.
12. Kenny Wayne Shepherd – ,,You Can’t Judge a Book By The Cover”
To właśnie od tego artysty zaczęła się moja przygoda z bluesem. W radiu usłyszałam o premierze płyty ,,Goin’ Home”, spodobał mi się jeden z utworów i wpadłam. Zaczęłam sięgać do klasyki, do bluesowych standardów i do Kingów tego gatunku. Ale to właśnie Kenny sprawił, że poczułam bluesa.
13. Caravan Palace – ,,Wonderland”
Electro swing to moja kolejna muzyczna obsesja! Lubimy się czasem bardziej, czasem mniej. Love-hate relationship. Nowy rok zaczęłam z takimi brzmieniami i myślę, że przez kolejnych kilka miesięcy Caravan Palace nie zniknie z mojej playlisty. Dlaczego ,,Wonderland”? A dlaczego nie?
14. Imelda Ma – ,,Wild Woman”
Powracamy do dźwięków zabarwionych bluesem, choć w tym utworze na przód wysuwa się współczesne rockabilly. Imelda May w 2014 roku wydała genialny album ,,Tribal”, który był początkiem naszej znajomości. Z ciekawości sięgnęłam po poprzednie płyty artystki i nie zawiodłam się. Oby kolejna, która ukaże się w kwietniu, była równie dobra. Drobna uwaga. Przy ,,Wild Woman” musicie zrobić głośniej!
15. Selwyn Birchwood – ,,Don’t Call No Ambulance”
Nie jest to najbardziej znany muzyk na świecie i podejrzewam, że nigdy nim nie zostanie. Nie dlatego, że jest słaby. Przeciwnie. Polecam zapoznać się z jego muzyką wszystkim fanom bluesa. Myślę, że przysłaniają go takie osobowości jak Joe Bonamassa czy Gary Clark Jr, a szkoda. Młody, zdolny bluesman z potencjałem, którego pod skrzydła wzięła kultowa Alligator Records, a to już nie lada wyróżnienie.
oprac. Małgorzata Sawa
O autorze:
Gośka Sawa
Studiuję dziennikarstwo. Można powiedzieć, że z muzyką jestem związana od zawsze, bo urodziłam się ,,Trzynastego'', o którym kiedyś śpiewała Katarzyna Sobczyk. Uwielbiam odwiedzać Kraków. Poza muzyką, interesuję się też polityką i fotografią.