MIXTAPE DJ SET: People Of The Haze

Oddajemy w ręce polskich muzyków nasz cotygodniowy mixtape! Jeżeli zastanawialiście się, czego słuchają Wasi ulubieni artyści – teraz możecie to sprawdzić!

Oddajemy w ręce polskich muzyków nasz cotygodniowy mixtape! Jeżeli zastanawialiście się, czego słuchają Wasi ulubieni artyści – teraz możecie to sprawdzić!

Dziś swoje ulubione utwory serwuje zespół People Of The Haze.

Tomasz Środa (wokal)
1. Bobby „Blue” Bland – ”Ain’t No Love In The Heart Of The City”
Zapomniany numer lat 70-tych który ma monumentalny refren i ,,przekozacką” zwrotkę. Skrzypce, chórki i analogowe brzmienie tworzą niepowtarzalny klimat do tego stopnia, że czeka on na ponowne odkrycie w jakimś filmie Tarantino albo reklamie masła. Tekst o tym jak się człowiek czuje, gdy jego luba opuszcza miasto. Uwielbiam i nie przestanę słuchać!

2. Rage Against The Machine – ”New Millenium Homes”
Perełka z płyty Battle of Los Angeles, w której riffy Tomiego Morello rwą za bety jak lot F-16. Klasyczne podejście do zwrotki w Rage Against, czyli groove i minimum gitary, buduje napięcie, które zostaje rozładowane w refrenie. Dodać należy, że tekst jest o ruchach społecznych , niewolnictwie i nieposłuszeństwu obywatelskiemu – tak na czasie jak nigdy.

3. Gypsy and the Acid Queen – ”Last Night on Earth”
Rodzima produkcja prosto z Krakowa podnosi poprzeczkę do tego stopnia, że niewprawione ucho może nie zgadnąć, iż jest to piosenka Polaka który śpiewa po angielsku. Nastrojowa melodia która ma swoje epickie rozwiązanie pod koniec numeru, gdzie jak mantra powtarzana jest fraza mająca na celu danie ludziom wiary w świat i ludzi. Silne emocję i prawdziwy przekaz to na pewno atuty tego kawałka. Gypsy wyrasta na legendę polskiego undergroundu spod znaku lat 70-tych i oby ten chłopak dał nam jeszcze więcej takich produkcji.

Radosław Ofierski (perkusja)
4. The Doords – ”When the music’s over”
Bo Doorsi być muszą. Ciężko jest wybrać ulubiony ich numer, więc postawiłem na ten, w którym możemy odnaleźć niemal cały kunszt „Drzwi”, popaść w 10-cio minutowy trans i przy okazji nauczyć się, jak się po mistrzowsku buduje napięcie.

5. Dave Brubeck – ”Take Five”
W muzyce dominuje metrum 4/4. Wybrałem ten numer, ponieważ zuchwałym pstryczkiem w nos pokazał, że można napisać jeden z najlepszych jazzowych tune’ów na „5”. Poza tym, kocham jazz!

6. Howlin’ Wolf – ”Spoonful”
Co tu dużo pisać, bluesa się czuję albo nie. Do tego dochodzi permanentna świadomość, że gdyby nie było bluesa, to chyba nie byłoby nas. Sentyment do prostoty dopełnił wyboru. I ten głos….

Krzysztof Pikuła (gitara)
7. Republika – ”Moja krew”

W mojej opinii najlepszy polski poeta. Potrafił śpiewać o rzeczach najbardziej wzniosłych i wręcz kiczowato ważnych bez najmniejszego cienia patosu. To moim zdaniem jego największa wartość.

8. Led Zeppelin – ”Kashmir”

Bo Zeppelini też muszą być. Dla mnie osobiście największy kamień milowy jeżeli chodzi o muzykę rockową. Najwięcej razy przesłuchiwałem właśnie ich płyty, oglądałem ich występy na żywo i fascynowałem się historiami o nich. Od wieku nastoletniego do dziś.

Krzysztof Wysocki (bas)

9. The Offspring – ”The kind aren’t alright ”
Niegdyś jeden z moich ulubionych zespołów, bazujący na przysłowiowym naparzaniu w gitary, dużo melodii, chórków. Kultura słuchania Offspringa w Stanach Zjednoczonych głęboko wykroczyła poza to pojmowanie garażowego grania. Tytułowy utwór stał się kultowy i został hymnem tzw. ”Marching bands” – mobilnych orkiestr składających się z setek muzyków. Grany także na stadionach, w filharmoniach pokazał, że kalifornijski punk ma także rację bytu poza domówkami pryszczatych nastolatków.

10. Thelonious Monk – ”Monk’s Dream”
Podaję cały album – nie przystoi jazzu sztukować na kawałki. Monk’s Dream, wydany w roku narodzin mojego ojca urzeka swingującym pianinem czy też saksofonem, który nie pragnie zgarnąć wszystkich laurów. Całość podana w wyjątkowo przyjemnej formie, będącej samej w sobie oddechem. Pozostaje do dzisiaj wzorcem tego jak przejrzyście można komponować, wplatając jednocześnie elementy improwizacji. Styl muzyczny nie ma w tym przypadku znaczenia. Łatwo odnaleźć w tej płycie elementy samego siebie.

oprac. Małgorzata Sawa

O autorze:

Gośka Sawa
Gośka Sawa
Studiuję dziennikarstwo. Można powiedzieć, że z muzyką jestem związana od zawsze, bo urodziłam się ,,Trzynastego'', o którym kiedyś śpiewała Katarzyna Sobczyk. Uwielbiam odwiedzać Kraków. Poza muzyką, interesuję się też polityką i fotografią.