[RECENZJA] Ambasadores – “Ambasadores” LP
Debiutancki album Ambasadorów. Idealny na podróż do pracy po ciężkim weekendzie. Ta płyta Cię zrozumie i obudzi.

Debiutancki album Ambasadorów jest idealny na podróż do pracy po ciężkim weekendzie. Ta płyta Cię zrozumie i obudzi.
Biorę przykład z albumu Ambasadorów i od razu zaczynam konkretnie. Bez długich, wydumanych wstępów. Płyta jest krótka, ale mocna i dobrze pulsuje. Chłopaki błyskawicznie zabierają nas do głośnej, toczonej przez gęsty beat Warszawy. Perkusję dopełnia raz płynący szybko kraulem, a raz poszarpanie skaczący bas. I to na szczęście nie zmienia się już do końca płyty.
„Wokalista umiejętnie wplata w utwory elementy rapu, dzięki czemu wokal na płycie jest różnorodny i skupia na sobie uwagę”.
Nie znaczy to oczywiście, że grają nudno. Panowie, Tomasz Bartnik (perkusja) i Tomasz Płóciennik (bas), dobrze znają, a jeszcze lepiej wykonują swoje zadanie. Sporo rockowych sekcji rytmicznych mogłoby przyjrzeć się pracy dwóch Tomaszów i nauczyć się od nich dużo dobrego. Tym, co porządkuje płytę i nadaje jej przebojowy charakter, jest gitara Jakuba Jusińskiego (znanego także z Magnificent Muttley). Jego funkowe riffy to ostra impreza, na której nie chce się przestawać tańczyć. Trochę mniej przekonują mnie cięższe fragmenty. Jednak nie dlatego, że są złe. Wypadają gorzej, bo ich funkowi rywale postawili poprzeczkę bardzo wysoko. Całość dopełnia surowy wokal Bartłomieja Stawińskiego. Jest głosem zwykłego człowieka z ulicy dużego miasta. Nie szuka ozdobników, skupia się na tym, co istotne. Przekazuje teksty dosadnie i stanowczo. Wszystkie piosenki są napisane po polsku, a ich treść jest taka, jak sposób ich śpiewania – “uliczny”. Wokalista umiejętnie wplata w utwory elementy rapu, dzięki czemu wokal na płycie jest różnorodny i skupia na sobie uwagę.

Razem “Ambasadores” brzmią żywiołowo i jestem pewien, że na koncertach brzmi to jeszcze lepiej. Masteringiem płyty zajęła się niemiecka grupa Master & Servant, a ich dzieło jest godne pochwały. Wszystko jest przejrzyste, żadna część nie przyćmiewa innej. Mimo, że muzyka jest gęsta i dużo się w niej dzieje, album brzmi bardzo przestrzennie, nie przytłacza. Po prostu dobrze się tego słucha.
„Muzycy określili swoją twórczość terminem dark funk, ale jak dla mnie brzmią zbyt bright, żeby być dark”.
Muzycy określili swoją twórczość terminem dark funk, ale jak dla mnie brzmią zbyt bright, żeby być dark. I nie jest to żaden zarzut. Płyta jest popowa, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Ambasadores to zespół z Warszawy i bardzo czuć w ich albumie stolicę. Jest szybki, brudny i wciąga. Utwory, które najbardziej przypadły mi do gustu to: „Warszawa”, „Igła” (należy słuchać w autobusie, patrząc pogardliwie na innych) i „Myśli”.
Ocena: 7+/10
Krzysztof Klejnowski
O autorze:

- Założycielem FINE TUNE jest Jakub Styczyński, od pięciu lat związany z Dziennikiem Gazetą Prawną. Na swoim koncie ma prestiżową nagrodę Grand Press w kategorii Dziennikarstwo Śledcze oraz dwie nagrody im. Władysława Grabskiego, ufundowane przez Narodowy Bank Polski. Z portalem współpracuje również Gosia Sawa, pisząca obecnie dla Forsal.pl oraz fotografka Kamila Pitucha.



