Płyta tygodnia – AKX „So Pure”.

AKX to muzyczny projekt Konrada Aksinowicza reżysera teledysków i reklam. „So pure” jest debiutancką płytą zespołu, która swoją premierę miała pod koniec kwietnia tego roku. Oprócz Aksinowicza skład zespołu tworzą: Mariusz „Mario” Bielski i Wojtek Garwoliński (których artysta poznał przy okazji kręcenia jednego z teledysków Olafa Deriglasoffa) oraz przyjaciel z dawnych czasów Adam Purzycki. Jeśli wierzyć doniesieniom, cały materiał został nagrany w zaledwie tydzień, jednak premiera została przesunięta w czasie. Dopiero dzięki życzliwym ludziom, którzy zainteresowali się muzyką AKX, krążek wreszcie ujrzał światło dzienne, a sam Aksinowicz wreszcie mógł pokazać światu swoją pełną muzycznych inspiracji duszę.

Album zaczyna się od dania słuchaczom mocnego kopniaka. Pierwszy z utworów „Long Dick” zilustrowany dowcipnym teledyskiem z udziałem Edyty Herbuś to czyste rockowe granie z tzw. pazurem. Pierwsze skojarzenia z tym utworem od razu nasuwają na myśl ispiracje muzyką ze złotej epoki grunge’u. Stonerskie riffy wpadają w ucho, a poprzez swoją zadziorność i surowość nastrajają słuchacza bardzo energetycznie. Wydawać by się mogło, że cała płyta nagrana będzie w takim „buntowniczym” stylu, jednak dalsze utwory okazują się być sporym zaskoczeniem.

Już drugi utwór „Intuition” pozbawiony jest tej chropowatości nawiązującej do grania chłopaków z Seattle a wręcz wchodzi w delikatne indie – popowe podrygiwania. Natomiast trzeci utwór to jeszcze większy hamulec. „Good Bye” to delikatna, melancholijna ballada, która może przywodzić na myśl twórczość brytyjczyków z Coldplay. Można powiedzieć, że skrajności przedstawione w pierwszych trzech utworach tworzą pewien obraz w jaki sposób będzie się prezentować cała płyta. Tak więc po „Good Bye” znów mamy czaderski, bluesujący utwór „Najebanza” który powoduje odruchowe kiwanie głową, po czym znów mamy ostre zatrzymanie na synthpopowym „Demon Hiv”.

Słuchając albumu mamy wrażenie pewnej sinusoidy która może niekiedy być w pewien sposób drażniąca. Oczywiście każda płyta wymaga „postojów” i urozmaiceń stylistycznych chroniących ją przed monotonią, jednak muszą być one przemyślane i dodane w odpowiednich proporcjach. To wydaje się być słabszym punktem „So pure”, ponieważ takie nagłe huśtawki stylów wytrącają płytę z pewnego rytmu i zabierają jej spójność. Dużym plusem płyty jest na pewno warstwa kompozycyjna. Zespół naprawdę w zgrabny sposób łączy muzyczne inspiracje serwując nam bardzo ciekawe utwory w których czuć autorskie piętno Aksinowicza i spółki. Piosenki na płycie są przemyślane i bardzo urozmaicone co pokazuje, że zespół jest niczym nieograniczony w swoich muzycznych poszukiwaniach i pragnie zafundować słuchaczowi sztukę oddziaływującą  na dziką i niespokojną stronę natury („Begining”, „Off Facebook”)  i taką która zachęci do ukojenia zmysłów („Hearing my voice”, „So pure”).

Podsumowując „So pure” jest udaną płytą. AKX można z pewnością zaliczyć do jednych z ciekawszych debiutujących zespołów roku. Debiut pomimo lekkiego braku spójności wynikającej ze zbyt dużego rozstrzału stylistycznego, nadrabia wpadającymi w ucho piosenkami oraz ciekawym pomysłami. Własny styl wypowiedzi wypracowany przez zespół sprawia, że muzyka AKX brzmi autentycznie i świeżo.

Piotr Połosak

O autorze:

FINE TUNE
FINE TUNE
Założycielem FINE TUNE jest Jakub Styczyński, od pięciu lat związany z Dziennikiem Gazetą Prawną. Na swoim koncie ma prestiżową nagrodę Grand Press w kategorii Dziennikarstwo Śledcze oraz dwie nagrody im. Władysława Grabskiego, ufundowane przez Narodowy Bank Polski. Z portalem współpracuje również Gosia Sawa, pisząca obecnie dla Forsal.pl oraz fotografka Kamila Pitucha.