LECTER przedstawia płytę „Wydostać”

LECTER to połączenie ostrych rockowych riffów z melodyjnymi, zapadającymi w pamięć wokalami. Opowiadają o swojej nowej płycie „Wydostać”.

10551035_893522667349121_1416357665600134503_n

LECTER to zespół, którego mózgiem i siłą napędową jest Roman Bereźnicki. Wokalista, gitarzysta, kompozytor i autor tekstów, od początku do końca dba o każdy szczegół i decyduje o kierunku,
w jakim podążą formacja. Charakterystyczne, mocne brzmienie to wypadkowa jego fascynacji zimną falą z jednej strony, a industrialem z drugiej. Płyta „Wydostać” pojawiła się na półkach sklepowych 17 maja, (nakładem Fonografiki). To drugie, tym razem w całości polskojęzyczne, wydawnictwo opolskiej formacji Lecter.

Rozmawialiśmy z zespołem o ich twórczości:

1. Inspirujecie się zespołami takimi jak Joy Division, David Bowie oraz Ministry. To naprawdę świetne inspiracje, chociaż osobiście brakuje mi tu jeszcze Nine Inch Nails. Waszej muzyce oczywiście daleko do popu, ale równie daleko do „Land of rape and honey” od Ministry. Próbujecie znaleźć złoty środek, czy też będziecie dążyć w stronę mroczniejszych brzmień?

Zespoły które wymieniłeś zawsze były ważne dla nas. Joy Division i Nine Inch Nails powinien znać każdy. Z Ministry mamy tak ze „zawiesiliśmy” się na paru płytach, które pokazały nam jak powinien brzmieć i w jakim kierunku iść metal. Za to Bowie to niedościgniony wzór, zwłaszcza z lat 90-tych. To jednak wciąż tylko muzyczne fascynacje z młodości. Nigdy nikogo nie kopiowaliśmy
i nigdy tak się nie stanie. „Wydostać” łączy nasze korzenie z kierunkiem, jaki obraliśmy teraz. Przykładem jest instrumentalny utwór „Connect”. Nie jest to sielankowa muzyka, ale jest za to bardzo energetyczna i w pełnym wymiarze niesie ze sobą pozytywny przekaz. W jaką stronę pójdziemy, ciężko powiedzieć 🙂 .

2. Na pewno kojarzycie zespół Agressiva 69, który ostatnio trochę przystopował z działalnością. Wasza muzyka, zwłaszcza teraz z polskmi tekstami, bardzo kojarzy mi się właśnie z A69. Czy uważacie, że możecie zapełnić niszę na rynku po tym zespole?

Oczywiście że znamy Agressivę. Pamiętamy ich… również z lat 90-tych, kiedy byli jednym
z ważniejszych zespołów tego nurtu w Polsce. Tak się jednak zdarzyło, że te lata przeminęły nam pod szyldem fascynacji zagraniczną muzyką i nie udało nam się wgłębić w ich twórczość. Być może teraz jest czas by to nadrobić. Na naszych koncertach bywają ludzie którzy nie sa związani ze sceną industrial czy cold wave i to nam też bardzo odpowiada. Jesteśmy w tym nurcie mocno osadzeni, ale oczy mamy skierowane o wiele dalej. Dajemy coś więcej. Jednak to pytanie przewija się co jakiś czas. Coś jest na rzeczy. Jeśli zapełnimy niszę po Agressivie to będzie tylko powód do radości. Zwłaszcza, że nie tak dawno poznaliśmy się z jednymi z założycieli zespołu i są to bardzo fajni, kreatywni ludzie. Być może uda się nam kiedyś zagrać trasę razem…? 🙂

3. Zdecydowaliście się na nagranie płyty w całości po polsku. Dlaczego? Świadomy wybór, czy też dostosowanie się do wymogów rynkowych? 

Był to świadomy wybór. Po serii koncertów promujących pierwszą płytę doszliśmy do wniosku, że czas zacząć od początku. Inside/Outside powstała pod wpływem impulsu. Pojawiła się szansa na wydanie tego materiału i zrobiliśmy to. Jednak plan związany z wydaniem „Wydostać” wisiał wciąż
w powietrzu. Wiedzieliśmy, że nie dokończyliśmy pewnego rozdziału. Poza tym, śpiewanie w naszym języku jest bardziej szczere. Trudne, ale szczere. To nowe wyzwanie i aby ten album był spójny, musiał powstać w całości po polsku. To była tylko kwestia czasu. Czas ten jest teraz.

4. Najbliższe plany koncertowe?

Póki co skupiamy się na działaniach promocyjnych. Co prawda mamy w kalendarzu parę pojedynczych koncertów, ale całą swoją uwagę skupimy na jesiennej trasie. Jest jeszcze wiele miejsc w Polsce które chcielibyśmy odwiedzić.

Rozmawiał: Kuba Styczyński

O autorze:

FINE TUNE
FINE TUNE
Założycielem FINE TUNE jest Jakub Styczyński, od pięciu lat związany z Dziennikiem Gazetą Prawną. Na swoim koncie ma prestiżową nagrodę Grand Press w kategorii Dziennikarstwo Śledcze oraz dwie nagrody im. Władysława Grabskiego, ufundowane przez Narodowy Bank Polski. Z portalem współpracuje również Gosia Sawa, pisząca obecnie dla Forsal.pl oraz fotografka Kamila Pitucha.