MIXTAPE DJ SET: Milky Wishlake
Oddajemy w ręce polskich muzyków nasz cotygodniowy mixtape! Jeżeli zastanawialiście się czego słuchają Wasi ulubieni artyści – teraz możecie to sprawdzić
ODDAJEMY W RĘCE POLSKICH MUZYKÓW NASZ COTYGODNIOWY MIXTAPE! JEŻELI ZASTANAWIALIŚCIE SIĘ CZEGO SŁUCHAJĄ WASI ULUBIENI ARTYŚCI – TERAZ MOŻECIE TO SPRAWDZIĆ.
Milky Wishlake: Poniższa playlista to miks tego, co kocham od dawna i kilku ostatnich uzależniających odkryć. Ponieważ słucham ostatnio mało muzyki, to są to dzieła jak najbardziej ekskluzywne!
- Mr. Bungle – „Retrovertigo”
„California” to jeden z najlepszych albumów wszechczasów, które nigdy mi się nie znudzą. Najlepszy album nagrany przez Mike’a Patton’a. I kropka.
- Ghost B.C. – „Cirice”
Świetny, chwytliwy numer posiadający echa heavy-metalu i pastiszu Alice Cooper’a. Daje kopa, ale delikatnie. I jest śliczna, niewymuszona solówka. Teledysk też w świetnym stylu, aż się chce obejrzeć „It Follows” jeszcze raz albo reprodukcję „Dziecka Rosemary” Rob’a Zombiego.
- Baasch – „Parachute”
Próżno szukać takich tekstów u polskich artystów tworzących po angielsku. Precyzyjny numer, o którym myślę kilka razy w tygodniu, kiedy przechodzę przez myślowe pola minowe.
- Entombed – „Rotten Soil”
Mój ulubiony album z cięższym graniem i ulubiona piosenka motywacyjna. Nigdy się nie starzeje. Te bębny to jest jakaś masakra! Do dzisiaj to brzmi jak nagrane zaledwie wczoraj.
- The Dillinger Escape Plan with Mike Patton – „When Good Dogs Do Bad Things”
Przy Freddie’m Mercury’m, Mike Patton to mój największy idol. Maleńka EP’ka, którą Patton już ponad dekadę temu nagrał z królami math-core’u, jest moim zdaniem jego drugim najlepszym grajem. Ta kolaboracja popchnęła też do przodu kreatywnie sam zespół, który niedługo później wydał genialny album „Miss Machine” (polecam!).
- Gustav Mahler – „Symphony #5 Adagietto”
Przyznam, że jako absolwent akademii muzycznej, nigdy wcześniej nie spotkałem się z dziełami Mahler’a. Taki ze mnie ignorant. Sięgnąłem po niego dopiero niedawno i totalnie powalił mnie rozmachem oraz nieskończoną kreatywnością płynącą z jego symfonii. Dzisiejsza muzyka filmowa nie byłaby taka sama bez jego dzieł.
- Drake – „Used To”
Ten mikstejp to kunszt minimalistycznej produkcji podkręconej do maksimum. Lubię bardzo, ten utwór ma świetny hook. Drake może jest zabawny, ale cholernie konsekwentny i wie jak nieustannie zapewnić dobrą rozrywkę.
-
Kendrick Lamar – „Cut You Off”
Mój ulubiony kawałek Kendrick’a nie pochodzi ani z eklektycznego „Pimp The Butterfly”, ani z albumu dekady „Good Kid, m.A.A.d City”, a z jego wczesnego mixtape’u. Odtrutka na toksyczne wpływy ludzi z naszego najbliższego otoczenia.
-
Grizzly Bear – „Yet Again”
Zespół, który nie trafia do mnie w całej swej okazałości, ale jak już trafia to w samo serce. Dwa słowa – niewymuszona perfekcja. Chciałbym, żeby moja druga płyta miała coś wspólnego z brzmieniem „Shields”.
- Jeff Buckley – „Everybody Here Wants You”
Do dziś pamiętam, gdy w wieku 16 lat usłyszałem pierwszy raz ten kawałek (dzięki Artur!). Naturalnie, pomyślałem sobie – „jak ta kobieta pięknie śpiewa”. Potem zakochałem się w „Grace” i w Jeffie. Niedługo później moje serce zostało rozerwane, gdy dowiedziałem się, że już nigdy więcej nie usłyszę żadnej nowej piosenki wyśpiewanej z jego ust. Ten utwór idealnie oddaje, to uczucie, że go nie ma – everybody here wants you. Wokalnie niedościgniona wrażliwość.

O autorze:

- Założycielem FINE TUNE jest Jakub Styczyński, od pięciu lat związany z Dziennikiem Gazetą Prawną. Na swoim koncie ma prestiżową nagrodę Grand Press w kategorii Dziennikarstwo Śledcze oraz dwie nagrody im. Władysława Grabskiego, ufundowane przez Narodowy Bank Polski. Z portalem współpracuje również Gosia Sawa, pisząca obecnie dla Forsal.pl oraz fotografka Kamila Pitucha.




