[RECENZJA] Niebiescy i Kutman
– „Skrzydło Motyle”

Smętny jam session. I niewiele więcej.

vizktkqturbxy85zdrlnjc3mjq0mdrlowflmthhymflmzm1zjzhyznhny5qcgvnkpudtt3naofnawutbc0dim0bwg

Smętny jam session. I niewiele więcej.

Moja opinia o albumie będzie krótka. Dlaczego? Bo bez bicia przyznaję się, że nie dane mi było przesłuchać całości. Próbowałem trzy razy, lecz każdorazowo łapałem się najpierw na przeskakiwaniu piosenek a ostatecznie na przeleceniu myszką po timelinie poszczególnych utworów. I nagle album dobiegał końca. Z czego to wynika?

Problemów z tą płytą jest kilka. Po pierwsze, jest to dotąd jedyny krążek ze stajni Requiem Records, który tak bardzo nie przypadł mi do gustu. Mój negatywny odbiór nie jest zatem spowodowany złym nastawieniem. Co do samej muzyki, to tak naprawdę, jest jej niewiele. Ascetyzm, powtarzalność, linia basowa o stałym brzmieniu, zamulająca melodeklamacja i gitara wciąż na tym samym flangerze. Przy pisaniu tej recenzji musiałem walnąć kawę, chociaż normalnie jej nie pijam, żeby tylko nie zasnąć. I choć w przypadku płyty, która chce oddawać niejako klimat sennego, nieco baśniowego miasta mogłoby to być nawet pożądane, to jednak nie jestem zwolennikiem takiego lulania słuchaczy. Od tego są kołysanki.

Pochwalić mogę na pewno konsekwencję artystów. Cały krążek jest bowiem spójny, wszystkie utwory układają w jedną większą całość. Ale… czy to na pewno zaleta, skoro po jednym kawałku ma się wrażenie, że cała reszta brzmi dokładnie tak samo? Nie kupuję tej formy, męczy mnie jej jednostajność i miałkość. Nie kwestionuję jednak umiejętności muzycznych twórców – bo słyszę, iż znają się na rzeczy. Do mixu i masteringu też nie można mieć większych zastrzeżeń. Problem w tym, że album funkcjonowałby tylko jako ścieżka dźwiękowa do jakiejś mrocznej animacji. Zgodnie z moją wiedzą, nie funkcjonuje. Dlatego ja nie podejmuję się oceny całości. Z prostej przyczyny – bo ogólny koncept krążka zupełnie mnie nie przekonuje.

Kuba Styczyński

O autorze:

Jakub Styczyński
Jakub Styczyński
Redaktor naczelny, producent i ogarniacz techniczny FINE TUNE. Od 2015 r. związany z Dziennikiem Gazetą Prawną. Na swoim koncie ma prestiżową nagrodę Grand Press w kategorii Dziennikarstwo Śledcze oraz dwie nagrody im. Władysława Grabskiego, ufundowane przez Narodowy Bank Polski.