[RECENZJA] Hollow Quartet – „Chodź ze mną”

Polskie zespoły mają czasem problemy z tożsamością. Chcą brzmieć oryginalnie, światowo a jednak też tak, by słuchali ich w kraju. I niestety, mało komu się to udaje

cover01

POLSKIE ZESPOŁY MAJĄ CZASEM PROBLEMY Z TOŻSAMOŚCIĄ. CHCĄ BRZMIEĆ ORYGINALNIE, ŚWIATOWO A JEDNAK TEŻ TAK, BY SŁUCHALI ICH W KRAJU. I NIESTETY, MAŁO KOMU SIĘ TAKA SZTUKA UDAJE. PRZYKŁADEM ZESPOŁU KTÓREMU SIĘ TO NIE UDAŁO JEST HOLLOW QUARTET I ICH DEBIUTANCKA PŁYTA.

Zespół jest kwintetem, dlatego na swojej stronie i fanpage’u nazywają się „największym kwartetem świata”. Powstali pod koniec 2013 roku, swoją muzykę określają szeroko, jako folk-rock. Na płytę nazbierali za pomocą crowdfundingu, więc można pomyśleć że grają coś naprawdę przyciągającego. A jak jest naprawdę?

Odpalając po raz pierwszy „Chodź ze mną” i słysząc wokalistkę pomyślałem: Ania Rusowicz? Wokal, który prezentuje Kasia Sienkiewicz jest bowiem podobnie zmanierowany. Pierwsza piosenka, „Beztroska rybka”, radosna, idealna do hasania po łące, nastawiła mnie bardzo pozytywnie do tego, co będzie dalej…  Ale miłe początki nie zawsze oznaczają miłego końca. Największą bolączką tego albumu jest śpiewanie po angielsku. Wokalistka w tym języku bełkocze, więc mamy problem ze słuchaniem kawałków, które są w nim napisane. A niestety tylko 3 z 9 piosenek napisane są po polsku.

Płyta jest przyjemna, płynie sobie rozkosznie po słuchawkach, można sobie przy niej leżeć na łące. Problem w tym, że od razu ją zapominam. Jest zbyt ulotna, nie zostaje w głowie na dłużej. Singlowe „Monkey” ma bardzo przyjemny, funkujący riff, rozkoszną melodię, ale co z tego skoro po wysłuchaniu nie pamiętam o niej? Mam też wrażenie, że brakuje na całej płycie konsekwencji i zdecydowanego kierunku. Trochę tu funku, trochę folka, trochę popu. Mamy niestrawny miks Ani Rusowicz, Florence And The Machine, trochę Nelly Furtado z pierwszej płyty. Brakuje mi tu oryginalności.

Mam poczucie, że zespół zwyczajnie nie wykorzystał swojego potencjału. Tyle wychodzi ostatnio świetnych albumów z pogranicza alternatywy i popu śpiewanego przez kobiety: Natalia Przybysz, Julia Marcell, czy Ania Rusowicz – wszystkie nagrywają dobre krążki. Dlaczego Hollow Quartet nie może grać tak jak one, z jajami? Kasia Sienkiewicz, wokalistka zespołu, ma piękny głos, niech znajdzie tylko z nim własną drogę, a sam zespół niech stworzy coś prawdziwie swojego. Na razie nie wiedzą co chcą grać, więc grają wszystko co przyjdzie im do głowy. Wokalistka niech śpiewa, bo śpiewa świetnie – tylko nie po angielsku, bo do tego talentu jej brak. A zespół niech gra coś swojego – wtedy następne płyty będą już zdecydowanie lepsze.

Ocena: 4/10
Michał Maciejewski

O autorze:

FINE TUNE
FINE TUNE
Założycielem FINE TUNE jest Jakub Styczyński, od pięciu lat związany z Dziennikiem Gazetą Prawną. Na swoim koncie ma prestiżową nagrodę Grand Press w kategorii Dziennikarstwo Śledcze oraz dwie nagrody im. Władysława Grabskiego, ufundowane przez Narodowy Bank Polski. Z portalem współpracuje również Gosia Sawa, pisząca obecnie dla Forsal.pl oraz fotografka Kamila Pitucha.