[RECENZJA] Magnificent Muttley – „Rear Window”
Recenzja nowej płyty zespołu Magnificent Muttley – „Rear Window”.
MAGNIFICENT MUTTLEY TO PRAWDZIWIE ALTERNATYWNY ZESPÓŁ. MAJĄ LUZ, MAJĄ STYL, NAGRYWAJĄ WOKALE W KIBLU, DOSTAJĄ WSPARCIE OD FANÓW POPRZEZ CROWDFUNDING I KONCERTUJĄ W KRAJU OGARNIĘTYM WOJNĄ DOMOWĄ. A NA KONCERTACH ROZWALAJĄ SYSTEM.
Druga płyta zespołu Magnificent Muttley o nazwie „Rear Window” to prawdziwa gratka dla miłośników świeżego, alternatywnego rocka z pazurem i szaleństwem. Utwory przelewają się od ciągłych zmian dynamiki, wykręconych akordów, rzężących grubostrun i głębokiego, mrocznego wokalu. Zajebiste w Muttleyach jest to, że grają dokładnie to, co chcą i jak chcą. Każdy członek trio to prawdziwy zdolniacha i persona muzyczna, co tworzy niezły młyn muzyczny – każdy szaleje na swoim instrumencie i pewnie nie ma tu zbyt wiele klasycznej harmonii muzycznej… fuck it! To jest alternatywny rock, tu ma być pierdolnięcie!
Oczywiście zespół potrafi stworzyć też nieco bardziej piosenkowe formy w stylu Out of. Większość płyty jest wypełniona jednak drapieżnymi kompozycjami, trudnymi do powtórzenia i raczej nie znaleźlibyście ich w sekcji „easy guitar chords”. Fake candy to bardzo fajny singiel z wpadającą w ucho melodią i efektowną progresją akordów.
„To jeden z tych zespołów, na które przychodzisz, zachwycasz się energią, chaosem i napawasz samym patrzeniem na muzyków, którzy jak w transie wykonują cuda.”
Oczywiście nie jest to płyta dla każdego (jak wszystkie wartościowe), bo dużo tu krzyku, wymagających składni muzycznych i brakuje hitów. To jeden z tych zespołów, na które przychodzisz, zachwycasz się energią, chaosem i napawasz samym patrzeniem na muzyków, którzy jak w transie wykonują cuda. Aleksander Orłowski jest chyba obecnie jednym z największych wymiataczy perkusyjnych młodego pokolenia, a jego gra jest szalenie efektowna. Ma się wrażenie, że ten człowiek buzuje energią i mógłby pałeczkami przekopać się na drugą stronę globu.
„Rear window” to wymagająca płyta dla wymagających słuchaczy. Brzmi surowo, autentycznie i dzięki temu – prawdziwie alternatywnie. Aż niesamowite, że nie powstała w profesjonalnym studio, bo ma niezwykły pazur. Trochę brakuje hitów, natomiast nie brakuje energii, własnego stylu i intrygujących pomysłów. MM zagrają niedługo w Jarocinie i zapewne rozniosą scenę, jak to miało miejsce podczas koncertu w warszawskich Chmurach, gdzie miałem okazję poznać ich osobiście i docenić ich silne charaktery.
8+/10
Kuba Styczyński
O autorze:

- Redaktor naczelny, producent i ogarniacz techniczny FINE TUNE. Od 2015 r. związany z Dziennikiem Gazetą Prawną. Na swoim koncie ma prestiżową nagrodę Grand Press w kategorii Dziennikarstwo Śledcze oraz dwie nagrody im. Władysława Grabskiego, ufundowane przez Narodowy Bank Polski.
Najnowsze publikacje:
Wywiady08/25/2020[WYWIAD] Maciej Werk z Hedone: Tworzenie kompilacji jest jak wehikuł czasu
Wywiady08/11/2020[WYWIAD] OLENA: Piosenki składam z własnych emocji i przeżyć
RECENZJE08/08/2020[RECENZJA] ROGI CLUSH – „EVEN GODS”
Wywiady08/08/2020[WYWIAD] Yaszczuk: Pisanie piosenek to układanie puzzli z własnych myśli



