Projekt „48” od Control The Weather
Control The Weather to kwartet z Warszawy eksperymentujący w gatunku retro disco. Przedstawiają swój projekt „48”.
Control The Weather to kwartet z Warszawy eksperymentujący
w gatunku retro disco.
Zespół ma na koncie epkę „Pills and Pillows” oraz „Control The Weather”. Od paru dni udostępniają na YT teledyski, które jednocześnie ilustrują ich najnowsze utwory. Ostatni teledysk z pierwszej serii projektu „48” ma swoją premierę właśnie na naszej stronie. Z tej okazji, rozmawiamy z Michałem Bownikiem – liderem CTW:
1. Jaka jest idea i motyw przewodni projektu „48”?
Utwory łączy nastrój, nie zależało nam na zrobieniu piosenek za którymi stałaby pewna konkretna idea. Piosenki i klipy powstawały przez ostatnie pół roku i w dużym stopniu oddają atmosferę, która towarzyszyła nam przez ten czas. Wątków jest wiele, nie chcemy narzucać określonej interpretacji, założeniem projektu jest, że będziemy publikować piosenki często, w niewielkich ilościach. Nie jestem wielkim miłośnikiem idei zbierania piosenek na płytę, niektóre rzeczy są aktualne bardzo krótko, chcemy by dotarły do ludzi wtedy, kiedy mogą poruszyć, a nie rok później, gdy ukończymy pracę nad dwunastoma kompozycjami. Dlatego projekt jest otwarty, liczba piosenek nie jest określona. W najbliższych miesiącach ukażą się kolejne odsłony naszego cyklu.
2. Dlaczego zdecydowaliście się przeprowadzić premiery kawałków jednocześnie
z teledyskami?
Cały projekt nie ma wyznaczonego końca, ale te cztery piosenki to zamknięta całość. Wydajemy je teraz i prawdopodobnie więcej do nich nie wrócimy. Obraz towarzyszący dźwiękowi przekazuje szerszą paletę emocji, nastroju, a to było na pewno dla nas istotne. Dlatego zdecydowaliśmy się na wyprodukowanie cyklu audiowizualnego. I jak wspomniałem, ta rzecz jest aktualna w tej chwili i jako całość, więc nie było mowy o wypuszczeniu piosenek i dogrywaniu do nich elementów promocyjnych.
3. Wszystkie teledyski są od siebie bardzo różne, tak samo jak same piosenki. Wasz zespół wygląda i brzmi odrobinę jak hybryda Davida Bowie z Placebo. Jest surrealizm, retro disco, są rytmy rodem z lat 40-tych i ballada a’la country. Jaką atmosferę chcecie wprowadzać nową muzyką?
Utwory powstały trochę same z siebie. Głęboko wierzę, że nasza ingerencja i zarejestrowanie ich to tylko część procesu twórczego. Powstały bardzo naturalnie, nie były uprzednio określone, ani zaplanowane. Atomosfera jest więc nie tyle wybrana przez nas, ile uchwycona. Te utwory to pewna konkretna estetyka i nastrój, ale te wszystko zauważyliśmy już po ukończeniu pracy, gdy mogliśmy obejrzeć jej efekty z pewnym dystansem. Akurat taka estetyka w tamtych miesiącach nas poruszała i nagrania są odbiciem tamtego czasu. Piosenki, które wkrótce opublikujemy są utrzymane już
w nieco innym nastroju, to naturalna zmiana, powolna i przyjemna. Chyba nie znam żadnej piosenki zespołu Placebo, ale Bowie na pewno jest ważny, nie tylko muzycznie.
4. Produkcja nowych kawałków jest bardzo dobra. Czyja to zasługa?
Wszystkie dźwięki, poza tymi granymi przez naszych gości intrumentalistów, są efektem pracy członków zespołu. Materiał został zarejestrowany w studiu należącym do Tomka (Wojdygi – członka zespołu), gdzie pracowaliśmy wyłącznie we własnym gronie, począwszy od aranżowania kompozycji, aż po miks.
5. Teledyski są już w sieci. Jakie są dalsze kroki projektu?
27 czerwca zagramy promujący nowy materiał koncert w Dolce & Vegan w Warszawie, informacje
o kolejnych koncertach na bieżąco podawne będą na naszym profilu fb. Zapraszamy również na nasz kanał yt, na którym w najbliższym czasie pojawią się kolejne materiały naszego autorstwa.
Dzięki za wywiad, nowe kawałki są powalające!
Bardzo nam miło, serdecznie pozdrawiamy.
I na koniec – premiera ostatniego teledysku – „48”!
Kuba Styczyński
O autorze:

- Założycielem FINE TUNE jest Jakub Styczyński, od pięciu lat związany z Dziennikiem Gazetą Prawną. Na swoim koncie ma prestiżową nagrodę Grand Press w kategorii Dziennikarstwo Śledcze oraz dwie nagrody im. Władysława Grabskiego, ufundowane przez Narodowy Bank Polski. Z portalem współpracuje również Gosia Sawa, pisząca obecnie dla Forsal.pl oraz fotografka Kamila Pitucha.




