fot. C. Kazimierowski
[PRZE-gadane] Filip Gołda z Ninja Syndrom
Muzycy mają u nas PRZE-gadane. Rozmawiamy z nimi o rzeczach poważnych i niepoważnych, istotnych i absurdalnych.
Dziś na nasze randomowe pytania odpowiada Filip Gołda, gitarzysta i producent w zespole Ninja Syndrom.
Najkrytyczniej oceniam…?
Wbrew pozorom – siebie. Nie lubię wymagać od innych więcej, niż wymagam od siebie.
Festiwal czy koncert klubowy?
Koncert klubowy. Lubię ten absurdalnie bezpośredni kontakt z publiką ;).
Pierwsze skojarzenie ze słowem „rock’n’roll”?
The Rolling Stones. Jak będę już duży, to chciałbym być Keith’em.
Polskie jest…?
Decapitated, Behemoth, Vader – możemy być dumni!
Zespół/wykonawca wszechczasów?
Pink Floyd.
Jakie jest Twoje motto życiowe?
„Nie ma, że się nie da”.
Nigdy nie odmawiam…?
Pacierza. Chociaż moi przyjaciele pewnie powiedzieliby, że alkoholu.
Ketczup czy majonez?
Majonez – Kielecki!
Wolałbym nie wiedzieć…?
Że Henry Cavill został obsadzony w roli Geralta w Wiedźminie Netflixa.
Wolałbym nie widzieć…?
Henry’ego Cavilla w charakteryzacji Geralta w Wiedźminie Netflixa.
Vege czy burger?
Burger, zdecydowanie.
Kto jest Twoim ulubionym bohaterem filmowym?
Chris Gardner, w którego wcielił się Will Smith w ekranizacji książki „W pogoni za szczęściem”. Absolutnie topowy gość.
Ostatnio słucham…
Architects, Plini, Periphery, Dead Letter Circus.
Gdybym miał czas to…
Prawdopodobnie skończyłbym „solową”, instrumentalną płytę, która w toku jest już chyba ze dwa lata.
Zapominam o…
Najczęściej o tym, że jestem z kimś umówiony. Na szczęście mam w domu kogoś, kto świetnie ogarnia to za mnie :).
Netflix czy kino?
Netflix. Pomimo Henry’ego Cavilla w roli Geralta.
W zespole dodatkowo pełnię rolę…?
Autora muzyki, czasami współautora tekstów i kilka innych, mniej chyba istotnych.
Gdy komuś nie podoba się moja muzyka, to…?
Hm, trudno? Każdy przecież ma swój gust, swój smak i swoje upodobania.
Gdy nie gram/nie śpiewam/nie tworzę, to…?
Staram się spędzać te wolne chwile z córką.
Nie zaczynam dnia bez…
Kawy i papierosa, niestety.
Najbardziej cenię u muzyków…
Otwartość i odwagę do odkrywania nowych rejonów brzmieniowych, kreatywność. Jest taki wyświechtany cytat, słowa Beethovena – „Zagranie niewłaściwej nuty jest bez znaczenia. Granie bez pasji jest niewybaczalne” – także dodatkowo, a może przede wszystkim cenię pasję. Albo bardziej współcześnie – zajawkę.
O autorze:

- Założycielem FINE TUNE jest Jakub Styczyński, od pięciu lat związany z Dziennikiem Gazetą Prawną. Na swoim koncie ma prestiżową nagrodę Grand Press w kategorii Dziennikarstwo Śledcze oraz dwie nagrody im. Władysława Grabskiego, ufundowane przez Narodowy Bank Polski. Z portalem współpracuje również Gosia Sawa, pisząca obecnie dla Forsal.pl oraz fotografka Kamila Pitucha.



