„Things” – nowa płyta Dead Snow Monster
Prosta, szczera i z ogromnym ładunkiem energii – tak w skrócie można podsumować muzykę, którą tworzy zespół Dead Snow Monster
Prosta, szczera i z ogromnym ładunkiem energii – tak w skrócie można podsumować muzykę, którą tworzy zespół Dead Snow Monster. Kolejną dawkę swojego minimalistycznego, garażowego rocka dostarcza na albumie „Things”.
Dead Snow Monster powstał w 2009 r. we Wrocławiu. Do tego trio należą bracia Kamil (wokal, gitara) i Michał (perkusja) Kozłowscy oraz Sylwester Wroniecki (bas). Zespół ma już na swoim koncie dwie EP-ki – „Ting Ting” oraz „Get Your Guns”, a także wydany w 2012 r. debiutancki album „I Wanted to See a Monster”. Przed szerszą publicznością prezentowali się zarówno na kameralnych, klubowych koncertach, jak i na dużych scenach, m.in. na festiwalu Open’er w Gdyni czy Muddy River Festival w Pradze.
19 lutego 2016 roku ukazał się kolejny album Dead Snow Monster – „Things”. Na płycie znalazło się 10 utworów, których wspólnym mianownikiem jest minimalistyczna forma oraz świadome nawiązania do rocka z lat 60. XX w. i nadawanie mu nowej, świeżej formy.
– Podczas pracy nad „Things” wykorzystywaliśmy zupełnie inne metody niż przy pierwszej płycie. Nagrywaliśmy ślady po kolei, co pozwoliło nam na dużo lepszą kontrolę nad dźwiękiem oraz ostateczną formą utworów – mówi Kamil Kozłowski, wokalista Dead Snow Monster. Wszystkie instrumenty były nagrywane na żywo – od starego rozstrojonego pianina poprzez najdziwniejsze perkusjonalia aż do gitar, na których chłopaki z Dead Snow Monster grają na co dzień podczas prób i na koncertach. – Sporo też eksperymentowaliśmy, użyliśmy wielu „przeszkadzajek” – grzechotek czy tamburynów. Dzięki temu osiągnęliśmy prawdziwe brzmienie, dokładnie takie, o jakie nam chodziło – dodaje Sylwester Wroniecki, basista DSM. Płyta powstawała w małym, klimatycznym studiu pod Wrocławiem, a prace nad nią trwały łącznie 13 miesięcy. – Zmienialiśmy aranże, nagrywaliśmy ścieżki, ale często też kasowaliśmy je i tworzyliśmy na nowo. Szukaliśmy tego doskonałego brzmienia. Nawet jeśli akurat nie siedzieliśmy razem w studiu, akt twórczy trwał nieprzerwanie, a muzyka cały czas siedziała w naszych głowach – mówi Michał Kozłowski, perkusista DSM.
Tytuł płyty – „Things” – oznacza rzeczy osobiste, istotne dla członków zespołu. – Te materialne trafiły na okładkę albumu, a o niematerialnych mówią teksty, które są bardzo nasze, bardzo prywatne. Poruszamy w nich różne, ale za każdym razem niezwykle ważne dla nas tematy. Opisujemy swoje przeżycia, emocje, uczucia, relacje z innymi ludźmi, a także między nami – członkami zespołu. Mówimy o rzeczywistości, jaka nas otacza – wymienia Kamil Kozłowski.
Na podstawie informacji prasowych
O autorze:

- Założycielem FINE TUNE jest Jakub Styczyński, od pięciu lat związany z Dziennikiem Gazetą Prawną. Na swoim koncie ma prestiżową nagrodę Grand Press w kategorii Dziennikarstwo Śledcze oraz dwie nagrody im. Władysława Grabskiego, ufundowane przez Narodowy Bank Polski. Z portalem współpracuje również Gosia Sawa, pisząca obecnie dla Forsal.pl oraz fotografka Kamila Pitucha.





